A Ty, co wiesz o blogowaniu?

 
Kiedy w kwietniu 2014 roku zajęłam się blogowaniem, o blogosferze nie wiedziałam nic. Regularnie czytałam tylko kilka blogów, których autorzy z pewnością zarabiali na nich duże pieniądze. Blogowanie kojarzyło mi się z wyginaniem ciała do obiektywu albo dobrym biznesem, do czego zupełnie nie mam głowy. Po roku pisania w sieci czuję się tak, jakbym z mojej wioski przedostała się pieszo przez ocean, zyskując przy tym niedostępną wcześniej wiedzę. Wieczory, które spędzam nad blogiem, zaczynają procentować. Nie, nie zarabiam, ale fakt, że moje pisanie jest doceniane przez różne instytucje i osoby, oraz szereg wiernych czytelników, jest nie do oszacowania.
 
Kiedy z pomocą koleżanki zakładałam bloga (tak, nie potrafiłam sama tego zrobić, może dlatego, że od początku chciałam mieć stronę na własnej domenie), wydawało mi się to piekielnie trudne. Do dziś nie potrafię ogarnąć wielu technicznych kwestii, np. przy zmianie szablonu i dostosowaniu go, dlatego posiłkuję się wiedzą innych, za co jestem im wdzięczna. Mimo to blogowanie nauczyło mnie wielu rzeczy, do których bez Books and Babies pewnie nigdy bym nie doszła. 
 
Wzięłam udział w kursie pisania tekstów webritingowych u Joanny Wryczy-Bekier, językoznawcy uniwersyteckiego, która prowadzi Poradnik pisania, jeden z kilku moich ulubionych blogów. Zapisałam się pełna obaw. Niby od 10 lat piszę różnego rodzaju teksty do różnych wydawnictw, ale nigdy nie pisałam tekstów webritingowych. Z Joasią odkrywałam tajemnice i różne techniki pisarskie, poszerzałam wiedzę o copywritingu, itp. Kurs ukończyłam z bardzo dobrym wynikiem i pochwałą od prowadzącej. Dzięki kursowi szerzej otworzyły mi się oczy, a mój blog jakoś równocześnie zaczął odnotowywać więcej wejść:-)
 
Nauczyłam się korzystać z prostych programów graficznych, w których obrabiam zdjęcia i tworzę proste grafiki. Wam mogą wydawać się infantylne, ale dla mnie to jest duży skok rozwojowy! I ciągle uczę się nowych, bardziej skomplikowanych programów. Kiedy odkryłam Pickmonkey i Canvę – także duża w tym zasługa blogerek – moje wieczory trwały nieraz do północy. Mam nadzieję, że dzięki dalszemu blogowaniu zyskam jeszcze więcej umiejętności.
 
Poznałam świetne osoby, a może to nawet początek przyjaźni, póki co wirtualnej To jeden z tych pozytywnych elementów blogowania, o których nie miałam pojęcia. Nie wierzyłam, że osoby, które nigdy się nie widziały, nie znają się, mogą dzielić się swoją codzienności, małymi radościami i smutkami. W tym miejscu chciałabym wymienić kilka osób i ich blogi, które są dla mnie ważne, bo nawiązała się między nami ciepła relacja (kolejność przypadkowa)
Katarzyna Targosz, czyli Matka na Szczycie
Anna Dutka, czyli Recenzentka
Sabina Trzęsiok-Pinna, czyli Kluseczka po włosku
Gosia Jurasz, znana jako Antyterrorystka
Joanna Wojciechowski, czyli Grugrubleble
Katarzyna Kala i jej Wężowy Pamiętnik
Jeśli kogoś nie wymieniłam, z góry przepraszam:-( Oczywiście, jest jeszcze mnóstwo wspaniałych blogów, które staram się czytać regularnie i zostawiam na nich komentarze, a także tych, na których nie komentuję, bo już brakuje mi czasu:-)
 
Zaczęłam czytać więcej książek
O tym, jak i ile czytałam dawniej, pisałam Wam już kilka razy. Jestem książkoholiczką. Kiedy założyłam blog, postanowiłam szukać na nim wspólnego mianownika w literaturze i macierzyństwie, udowadniając, że macierzyństwo i czytanie mają ze sobą dużo wspólnego i jak najbardziej da się je pogodzić. Zdesperowana tym, że w roku 2014 przeczytałam zaledwie 13 książek!!!! (co za wstydliwy wynik), obiecałam sobie czytać regularnie, co mi się udaje. Na koniec miesiąca pokażę Wam moje półroczne zestawienie;-)
 
Współpracuję z wydawnictwami
Zarzekałam się, że nie będę pisać recenzji książek. Napisać dobrą recenzję nie jest łatwo, ja się uczę od Recenzentki i Subiektywnie o książkach. Kiedy zgłosiło się do mnie pierwsze wydawnictwo z propozycją współpracy recenzenckiej, byłam mocno zaskoczona. Kiedy drugie –  jeszcze bardziej. Obecnie na stałe współpracuję z trzema: Nasza Księgarnia, Wydawnictwo Literackie i Noir sur Blanc. Jest to współpraca barterowa – wybieram sobie interesujące mnie książki z ich oferty, recenzuję i otrzymuję na własność. Pisałam na początku, że nie zarabiam na blogu? Zarabiam;-) Książki też kosztują.
Współpracuję z Fundacją ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom w zakresie promowania codziennego czytania dzieciom, a mój blog jest polecany przez tę fundację.
 
Robię więcej zdjęć
Od pewnego czasu przykładam wagę do wyglądu postów. Staram się robić lepsze zdjęcia, choć nadal pozostawiają one wiele do życzenia; a ponieważ dysponuję nie najnowszym aparatem, jest to duże wyzwanie. Dodaję też więcej zdjęć, bo widzę, że posty zdjęciowe są chętnie oglądane.
 
Uczę się…pisać
Od 10 lat piszę na klawiaturze, ręcznie zazwyczaj tworzę listy na zakupy i podpisuję się na dokumentach. Moje pismo ręczne jest okropne! Bazgrzę jak kura pazurem, nawet moja mama  nie może się odczytać. Obserwując blogi kreatywne, wzięłam się w garść, kupiłam notatnik, i uczę się ładnie pisać. A ćwiczę na… przepisach kulinarnych:-) Jak zapełnię nieco zeszyt, a moje pismo stanie się czytelne, pokażę Wam efekty mojej pracy nad sobą.
 
Oczywiście, blogowanie to także wyrzeczenia, o których nikt mi nie mówił. Np. od kiedy prowadzę blog, mniej śpię, ponieważ większa część postów powstaje wieczorami i w nocy. Więcej wyrzeczeń nie pamiętam:-)
Choć nie, tak samo jak świat rzeczywisty, tak i wirtualny pełny jest zazdrości, obelg, intryg i różnych innych wstydliwych zachowań. Póki co, nic podobnego mnie nie spotkało, ale z narastającym zdziwieniem obserwuję to, co się dzieje w sieci…
 
A Wy, co wiecie o blogowaniu?
A może chcielibyście się dowiedzieć czegoś więcej o moim tworzeniu bloga? Pytajcie!

You may also like...