Ach, co to był za sierpień…

Wnętrze ruin zamku Kamieniec w Odrzykoniu

Wnętrze ruin zamku Kamieniec w Odrzykoniu

Wieczory robią się chłodne, a poranki lekko mgliste. Lato powoli dojrzewa do myśli, że wkrótce ustąpi miejsca jesieni, a ja podsumowuję sierpień. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że było to najbardziej udany sierpień spośród wszystkich sierpni 2017 roku. Masz to samo uczucie? Jeśli nie, to radzę – zapamiętaj jeden cytat z „Doliny Muminków” i zacznij wcielać go w życie. Dzięki niemu inaczej spojrzysz na codzienność.

Ten cytat dobrze robi. A brzmi on tak:

„Można leżeć na moście i patrzeć, jak przepływa pod nim woda. Albo biegać i brodzić w czerwonych botach po mokradłach. Albo zwinąć się w kłębek i przysłuchiwać się, jak deszcz pada na dach. Bardzo jest łatwo miło spędzać czas.”

Wcale nie trzeba silić się na wyjazdy do pięciogwiazdkowych hoteli, nurkować z delfinami czy uprawiać kitesurfing, żeby miło spędzać czas. Oczywiście, pięciogwiazdkowy hotel nie przeszkadza w miłym spędzaniu czasu.

s

Wcale nie trzeba silić się na wyjazdy do pięciogwiazdkowych hoteli, nurkować z delfinami czy uprawiać kitesurfing, żeby miło spędzać czas. Oczywiście, pięciogwiazdkowy hotel nie przeszkadza w miłym spędzaniu czasu.

  • Dlatego my wylądowaliśmy na wakacjach na węgierskim kempingu w Tiszaújváros, korzystając z pobliskich atrakcji. Spaliśmy w namiocie, gotowaliśmy na kuchence gazowej, grillowaliśmy. Nie uwierzycie, jak wiele rodzin spędza w ten sposób wakacje. Do tej pory wydawało mi się, że tak jeżdżą tylko studenci. Decyzję o wyjeździe pod namiot umocnił we mnie wpis Agnieszki z bloga To się opłaca!, a potem zdjęcia Oli – Pani Swojego Czasu, która też spędzała wakacje z rodziną pod namiotem. Potwierdzam, że wakacje pod namiotem są super – polecam.
Kemping na Węgrzech

Kemping na Węgrzech

  • W sierpniu mój mąż otrzymał status weterana. Brzmi dumnie. Zasłużył na niego zdecydowanie, bo ma na swoim koncie udział w sześciu zagranicznych misjach wojskowych.
  • Na początku sierpnia ukazał się pierwszy numer magazynu „Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów”, a w nim moje artykuły: o warsztacie pisania, wywiad z Anną Sakowicz oraz o blogach pisanych na obczyźnie, który napisałam wspólnie z Sabiną Trzęsiok-Pinną. Koniecznie zajrzyjcie na stronę Blogostrefy.
  • Drugi miesiąc wakacji sprzyjał również czytaniu. Relaksowałam się przy lekturze siedmiu książek, w tym dwie czytałam dzieciom na dobranoc.

sierpien

PigOut, Świnia ryje w sieci, Edipresse 2017

Mam mieszanie uczucia co do tej książki, bo zwyczajnie od literatury wymagam więcej. Owszem, przyjemnie jest poczytać zabawne, humorystyczne, sarkastyczne, ironiczne wpisy, utrzymane w lekkim stylu – a blog PigOuta taki jest. To miła rozrywka. Niestety, uważam, że zbiór wpisów z bloga (nawet jeśli są to felietony, które nie były publikowane na blogu) to za mało, by stworzyć książkę. Uczciwie przyznaję, że śmiałam się, raz nawet popłakałam się ze śmiechu, bo autor dba o to, by czytelnik się nie znudził, ale czuję niedosyt, bo nie zostałam z żadną refleksją na koniec. No, może poza taką, że łatwo jest napisać i wydać książkę.

Gwiezdne marzenia, praca zbiorowa, Sofijka 2017

Tej książce poświęciłam osobny wpis, bo dołożyłam małą cegiełkę do powstania „Gwiezdnych marzeń”.

Jesienna miłość, N. Sparks

Zdobyłam ją na wymianie książkowej. Tyle osób zachwala książkę na portalach z recenzjami, że i ja skusiłam się na twórczość Nicholasa Sparksa. Co ciekawe, kilka lat wcześniej widziałam film, jaki powstał na jej podstawie, z Mandy Moore w roli głównej. Film wspominam nawet nieźle, książkę przeczytałam w jedno popołudnie. Krótka, wzruszająca historia i pierwszej miłości, ciężkiej chorobie i śmierci.

Mężczyzna, który się uśmiechał, H. Mankell

Potrzebowałam takiej lektury na lato. Dobry skandynawski kryminał nie jest zły i zaspokaja potrzeby tych czytelników, którzy oczekują od książki, że będzie trzymać w napięciu do ostatniej strony. Najbardziej podobała mi się aura tajemniczości, chłodu i niepokoju, jaką przebija z kart książki. Za mankament uważam fakt, że łatwo przewidzieć kto zabił lub kto zlecił morderstwo, co nie przeszkadza mi wystawić tej książce wysoką notę.

Magiczne drzewo. Czerwone krzesło, A. Maleszka

Wprawdzie moje dzieci są chyba jeszcze za małe na serię „Magiczne drzewo”, ale uległam prośbom syna i czytałam tę książkę na dobranoc. Były zachwycone, a ja już mam „zlecenie” na czytanie następnej książki z serii.

Księgarnie, J. Carrion, Noir sur Blanc 2017 – recenzja wkrótce na blogu

Plastusiowy pamiętnik, M. Kownacka

Tej książki nie muszę Wam chyba poleca i rekomendować, prawda? Moje dzieci zasypiały przy niej pod koniec miesiąca;-)

Ciasto zwane Malinową chmurką i "Księgarnie"

Ciasto zwane Malinową chmurką i „Księgarnie”

W sierpniu zwiedziliśmy:

Film miesiąca:

  • „Jack Reacher. Never go back” (2016) – jeden jedyny, jaki obejrzałam w sierpniu:-) to film na podstawie powieści Lee Child z Tomem Cruisem w roli głównej. Da się obejrzeć późno w nocy bez ziewania. Poprawny, wciągający, ale jednak czegoś mi brak. Czegoś, co mają np. filmy Katheryn Bigelow „Hurt locker” czy „Wróg numer jeden” – obydwa gorąco polecam.

Na koniec linki do moich artykułów dziennikarskich:

P.S. Wybrałam najciekawsze, więc klikajcie:

Sierpień był też udany pod kątem blogowym. Opublikowałam aż 9 wpisów! Takiego wyniku dawno nie miałam.

Co dobrego Wam przyniósł sierpień?

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Mieliście bardzo aktywny sierpień! Gratulacje dla męża 🙂

  • Faktyczne, bardzo udany sierpień 🙂 A ja, jak co roku najbardziej się cieszę z tego, że nadchodzi jesień 😀

    • Jesień nie jest zła, zwłaszcza jeśli jest w miarę pogodna;-)

  • Kasiu, jaki cudowny miesiąc za Wami 🙂 Taki wypad namioty to świetna sprawa – sama chętnie spędziłabym wakacje w ten sposób (może w przyszłym roku?) 🙂

    Przymierzam się powoli do lektury „Magicznego drzewa”, myślisz, że nada się dla mojej córy (5.5 roku)? Już tyle dobrego słyszałam o tych książkach, że chętnie przekonałabym się na własnej skórze (wypróbowała na dziecku) 🙂

    Gratuluję Mężowi – łooo, to naprawdę robi wrażenie, zasłużył bez wątpienia!

    Zaczytanego września, Kasiu 🙂

    • Synowi zaczęłam czytać (inną część) jak miał nieco ponad 6 lat. Bardzo mu się podobało. A teraz, gdy czytałam mu „Czerwone krzesło”, przysłuchiwała się też córka (nieco ponad 4 lata). Z dużym zainteresowaniem, choć ona akurat chyba jest na to zbyt mała. Myślę, że twojej córce się spodoba, sama zobaczysz po pierwszych stronach. Ja długo się opierałam prośbom syna, w końcu uległam i teraz będę czytać kolejne części.
      Dzięki Marzena, ja coś czuję, że do końca roku osiągniesz wynik 200 książek;-)

  • Karola

    „najbardziej udany sierpień spośród wszystkich sierpni 2017 roku” – nie, żebym się czepiała, ale wkradło Ci się niechcący cudowne rozmnożenie miesiąca 🙂
    Ja się zbytnio nie martwię nadejściem jesieni, bo jak zwykle, mam wszystko na odwrót, no i lubię bardzo jesienne klimaty 🙂 No i ten powrót kurtek i płaszczy – w końcu nie będę już musiała wciągać brzucha do zdjęć hahaha 😉
    Tak sobie myślę, co mi przyniósł sierpień i zestawiając z tym, co przyniósł Tobie, stwierdzam, że książkowo jak zawsze baaaardzo ubogo, tylko trzy książki + czwarta ledwo rozpoczęta ostatniego dnia miesiąca.
    Nieco lepiej w stosunku do książek wypadły mi wycieczki, ale z pewnością nie takie wyszukane i wyjątkowe, jak Wasze 🙂
    No i w kuchni też nieco lepiej, bo kilka nowości i eksperymentów kulinarnych zaliczyłam.
    Więc wychodzi na to, że to, co jest moją pasją największą, wypada najsłabiej na tle innych pasji 😉 No cóż, takie życie!

    • Karolina, to rozmnożenie jest celowe. Chciałam w ten sposób podkreślić, że sierpień był najlepszy ze…wszystkich sierpni 2017, a że nie było innego…:-) co znaczy, że pozostałe miesiące też były udane. Może zagmatwałam, ale o to chodziło.
      Mi Twoje wycieczki zawsze się bardzo podobają, a nasze wcale nie były wyszukane – zoo i Andy Warhol trafiły się „po drodze” dzięki wakacjom pod namiotem. No i oczywiście uważam, że poznawanie świata najlepiej zacząć od własnego podwórka, dlatego cenię zwiedzanie po regionie – jak i Ty;-)
      Kulinarnie też eksperymentowałam nieco i nawet wyszło ok.

      • Karola

        Dla mnie wyszukane, bo takie bardziej zorganizowane, na dłużej, no i w konkretniejsze miejsca 🙂 My robimy wyprawy spontaniczne, jednodniowe, czasem w ogóle nie planowane, ot za oknem ładna pogoda, to myślimy, gdzie by tu może wyskoczyć 😉 No i finanse też odgrywają tu dużą rolę. Co oczywiście nie oznacza, że nie lubię takich mini wycieczek, bo i one sprawiają mi wielką radochę 🙂 Może dlatego, że kiedyś, na starych śmieciach, w ogóle mało ruszałam się z domu. Teraz, przy tamtym, czuję się niemalże jak obieżyświat 😉

        • Bo jesteś obieżyświatem:-) Patrzę na zdjęcia i podziwiam zawsze;-)

  • Dużo się działo w tym Waszym sierpniu!
    Ja już trochę żałuję, że jesień, że krótsze wieczory, że zimno i mokro.

    • Niestety, choć i te długie jesienne wieczory mają swoje plusy;-)

  • Plastusiowy pamietnik jest cudowny, dzieki niemu lubilam chodzic do szkoly! I absolutnie sie zgadzam, ze podczas wakacji nie trzeba koniecznie szalec w drogich hotelach, zeby odpoczac, zresetowac sie i naladowac akumulatory na nadchodzaca jesien 🙂

    • Dzięki Monika:-) Wiesz co odkryłam rok temu? Otóż autor ilustracji i samej postaci (plastycznej) Plastusia urodził się jakieś 20 km od mojej miejscowości – był wybitnym twórcą. 🙂

      • Wow, niesamowity zbieg okolicznosci! Mam nadzieje, ze Plastus nigdy nie zniknie ze szkoly, to dla mnie taki „dobry duch” 🙂

  • Joanna Kołpak

    Wrzesień też będzie piękny 🙂

  • Guesswhatpl

    Ale Ci wyszła ta „Malinowa Chmurka” – brawo Ty! Super spędziłaś ostatni miesiąc, oby kolejny był tak samo ciekawy i pełen wrażeń.

    • Dziękuję:-) Malinowa chmurka to hit wypieków z malinami. Musiałam zmierzyć się z wyzwaniem, ale fakt, była pyszna:-)

  • Michał Woroniecki

    Pod namiotem można przeżyć najfajniejsze przygody. Co to za frajda być dopieszczanym w luksusowym hotelu:P

    • Jakaś tam frajda jest , ale rzeczywiście – wolę chyba namiot;-)

  • Piękny był ten Twój sierpień 😉 dużo się działo, uwielbiam tak pozytywny czas 😉

  • Katarzyna Berska

    Pięknie Kasiu 🙂 Tak wiele się działo 🙂 Namiotu zazdroszczę ogromnie, pamiętam harcerskie wakacje nad jeziorami, w lasach. Oj tak, wakacje pod namiotem mają swój klimat.
    Gratulacje dla Męża 🙂

    Kasia! Ależ cudne te t-shirty folkowe 😀