Cztery lata z lepszej części reszty mojego życia

Od czterech lat święta Bożego Narodzenia mają dla mnie znacznie większe znaczenie niż kiedykolwiek. I nawet skromne, ale magiczne święta z dzieciństwa z żywą choinką, pomarańczami, szynką z puszki i odgłosem skrzypiącego śniegu pod stopami w drodze na pasterkę, powoli odchodzą w zapomnienie, ustępując miejsca temu, co zdarzyło się w 2010 roku. 23 grudnia, przed godziną 17 doświadczyłam pierwszego cudu w życiu. Rok później na naszym świątecznym stole pojawił się dotąd nieobecny tort. W tym roku będą się na nim świecić już cztery świeczki.

 Rok 2010…To były wyjątkowe święta. Wprawdzie Wigilię i Boże Narodzenie spędziliśmy w trochę opustoszałym szpitalu, ale po raz pierwszy nigdzie się nie spieszyłam. Nie było pośpiechu przy świątecznych porządkach, świątecznych wypiekach ani przy przygotowywaniu wigilijnych potraw. Mogłam tylko leżeć i bez wyrzutów sumienia z tego korzystałam. Rok później świąteczne przygotowania trwały już swoim ustalonym rytmem, a do przygotowywanych przeze mnie wypieków dołączył tort. Od tamtej pory tort jest w stałym świątecznym menu i z każdą ustawianą na nim świeczką uświadamiam sobie jak ten czas szybko pędzi…

Z okazji kolejnej rocznicy owego cudu stworzyłam małą galerię. Są to wspomnienia czterech lat z lepszej części reszty mojego życia:

   
Pierwszy miesiąc:-)
Chrzest święty mojego syna
Zabawa:-) 
Zażywamy słońca na zaporze w Solinie
Pierwsza impreza plenerowa
Wesele cioci Marysi i wujka Andrzeja
I znowu wesele:-)
W maju 2013 r. dołączyła do nas mała piękność
Takie atrakcje mamy na naszej ulubionej trasie spacerowej
🙂
:-):-)
Boże Narodzenie 2013. 3 urodzinki R. oraz chrzciny M.
Aniołki na weselu cioci Kasi i wujka Piotrka

You may also like...