Czytam dużo książek. Czy powinnam się wstydzić?

Czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. W. Szymborska

Czytanie to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. W. Szymborska

W 2017 roku przeczytałam 77 książek. W 2016 r. – 96, w 2015 r. – 62, zaś w 2014 r. tylko trzynaście. Wiem, że te liczby wprawiają niektórych w zdumienie. O ile dla jednych to niewyobrażalne ilości, o tyle dla drugich – nic sensacyjnego, bo sami czytają więcej. Dowiedziałam się też, że trochę w złym guście jest chwalić się ilością przeczytanych książek i bić rekordy… Czy rzeczywiście osoby, które dużo czytają, robią to tylko dla ładnych liczb na koniec roku?

Prowadzę bloga o książkach i czytaniu, więc naturalne jest, że aby pisać o tym, muszę dużo czytać, poznawać nowych autorów, książki, zapoznawać się z recenzjami blogerów i krytyków literackich. Muszę śledzić trendy w literaturze, nowe zjawiska, nowe wydawnictwa. Muszę? Przede wszystkim lubię to robić. Chyba najwięcej fanpejdży, jakie mam polubione na Facebooku, to fanpejdże pisarzy, wydawnictw, czasopism, instruktorów pisania, blogów o kulturze i literaturze.  To mój ulubiony wirtualny świat. Właśnie do niego najczęściej zaglądam i nie żałuję czasu, jaki tam „tracę”.

Literatura od zawsze była moją pasją. Od kiedy nauczyłam się czytać, pochłaniałam ogromne ilości książek. Podczas studiów (filologia polska) czytałam ok. 100-150 książek rocznie, a oprócz obfitej listy lektur obowiązkowych, sięgałam po literaturę współczesną. To były czasy! Oczywiście, nie wszystkie książki czytało się przyjemnie, niektóre były bardzo męczące, ale nie grymasiłam. O tamtych czasach mogę powiedzieć, że padały rekordy w czytaniu.

I wcale to nie były rekordy dla rekordów, tylko czytanie studenckich lektur.

Przez kilka lat po studiach miałam czytelniczy detoks. Rocznie sięgałam po zaledwie kilka książek. W 2014 roku założyłam nieistniejący już blog Books and Babies (na mojej obecnej stronie zachowałam wszystkie wpisy z tamtego bloga). Byłam na urlopie macierzyńskim i chciałam pisać o tym, co znam i lubię, czyli o książkach i dzieciach. Wtedy postanowiłam więcej czytać.

Dużo czytam i bardzo to lubię

W pierwszym roku blogowania doliczyłam się 13 książek. Jak na blogerkę książkową, która powinna być na bieżąco z nowościami wydawniczymi, było to naprawdę mało. Obiecałam sobie, że będę czytać regularnie. Regularnie, a nie dużo. To znacząca różnica. Czytanie stało się moim wieczornym nawykiem.

Czytam tyle, na ile pozwala mi czas oraz siły. Nigdy nie czytam na siłę, dla wyniku. Takie czytanie jest całkiem bez sensu i wątpię, że ktokolwiek tak robi.

Moje koleżanki mają jeszcze lepsze „wyniki” w czytaniu. Marzena przeczytała ok. 150 książek, Gosia – 143 , o czym pisały na Facebooku. Dobrze, że o tym piszą. Przecież podawanie liczby przeczytanych książek to nic wstydliwego. Ale też nie jest niczym niesamowitym, nie do osiągnięcia. Każdy może pokusić się o własny, przyjemny rekord.

Nie widzę nic niestosownego w tym, że podajemy, ile książek przeczytaliśmy. To nic innego jak dzielenie się swoją pasją. Normalna sprawa. Sama chętnie przeczytałabym, ile kilometrów przebiegliście w 2017 roku, ile upiekliście ciast, ile zwiedziliście krajów. Na pewno zmotywowałoby mnie to do innych aktywności;-)

Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. W. Szymborska

Czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej, Carlos Ruiz Zafón

Życzę Wam jak najbardziej zaczytanego Nowego Roku 2018!

Ps. Co już przeczytaliście?

Ja „To, co możliwe”. E. Strout. Kapitalna książka, polecam. Kończę też zbiór opowiadań „Lady Susan. Watsonowie. Sandition” Jane Austen.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...