Detoks od blogowania, czyli podsumowanie kwietnia i maja

muzeum juliana

Minęło dwa miesiące, od kiedy opublikowałam na blogu ostatnie podsumowanie. Było to podsumowanie marca. Od tamtego wpisu dużo pozmieniało się w mojej codzienności, a na blogu zapanowała głucha cisza. Uwierzysz, że niemal przestałam czytać książki i pisać o nich? Co takiego robiłam, że dopiero teraz powoli wracam do regularnego pisania na blogu?

Nadal nie jest to takie szalone tempo jak kiedyś. Powoli wracam do rytmu, jaki wypracowałam przez ostatnie lata (tak, lata! Gdy spojrzę wstecz, wychodzi, że od pierwszego wpisu upłynęło już cztery lata!).

W kwietniu opublikowałam jedynie cztery wpisy. W maju pięć. Teraz mamy początek czerwca, a ja serwuję Ci już drugi wpis w tym miesiącu. Pomysłów na następne wcale mi nie brakuje, co więcej lista tematów blogowych nieustannie się wydłuża. Realizacja tych pomysłów to inna bajka.

Brak mojej aktywności na blogu i na kanałach social media oczywiście odbił się echem w statystykach, ale wierzę, że uda się je jeszcze odpracować. Na długi czas prawie odcięłam się od wirtualnego świata i całą uwagę poświęciłam zdrowiu i codzienności. Bo… nie było zbyt dobrze. Bywały takie dni, kiedy nie mogłam na niczym się skupić, byłam potwornie osłabiona, senna, a nawet wejście po schodach było ogromnym wysiłkiem. Nie miałam siły kompletnie na nic i przynajmniej kilka razy dziennie robiło mi się ciemno przed oczami. Wszystko zrzucałam na pośpiech, w jakim żyję. Okazało się, że to wina wysokiej anemii, a ta jest efektem innej choroby. Konieczna była wizyta w szpitalu i zmian stylu życia. Na szczęście powoli z tego wychodzę i odzyskuję energię.

Rzadko na blogu poruszam osobiste sprawy, ale tym razem piszę to tylko dlatego, żebyś przypadkiem nie odsuwała wizyty u lekarza w czasie, tak jak zrobiłam to ja. Gdy organizm daje niepokojące sygnały, trzeba szukać pomocy od razu. Sama dziwię się sobie, że tak długo zwlekałam.

Dość narzekania.

#przeczytane książki

Gdy patrzę na poniższą listę, dochodzę do wniosku, że chyba wcale nie było tak źle z tym czytaniem, zwłaszcza że przez ostatnie kilka tygodni musiałam ograniczyć wieczorne czytanie do minimum. Wyczerpany organizm domagał się odpoczynku, ale na szczęście w maju były długi weekend, więc relaksowałam się czytając w ciągu dnia.

Moja biblioteczka wzbogaciła się o kolejne nowości. Rozrasta się na przekór popularnemu minimalizmowi, który każe pozbywać się niepotrzebnych rzeczy:-) I zapowiadam, że będzie się rozrastać, za co pewnie usłyszę niejeden nieprzychylny komentarz…:-) Cenię minimalizm, ale książki są mi potrzebne.

Książkowe nowości

Książkowe nowości

Przez dwa miesiące przeczytałam dziewięć książek. Aż dziewięć!

  • Chłopiec z latawcem, K. Hosseini

Tę książkę trzeba po prostu przeczytać.

  • Na dnie duszy, A. Sakowicz – zobacz recenzję
  • Magiczne drzewo. Gra, A. Maleszka

Czytaliśmy na spółkę z synem. On trochę, ja resztę. Polecam całą serię.

  • Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy, M. Gutowska-Adamczyk

gut

Tę książkę będę wspominać szczególnie mile, bo była pierwszą, po którą sięgnęłam po wyjściu ze szpitala. Piękna pogoda, ciekawa powieść, czytanie w plenerze, mrożona kawa – relaks idealny. W sieci widziałam tyle recenzji zachęcających do twórczości Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, że w końcu skusiłam się i kupiłam od razu dwie powieści pisarki. Dałam się wciągnąć i wiem, że sięgnę po inne książki tej autorki. Nie opisuję fabuły „Zajezierskich”, bo sądzę, że ją znacie.

  • Uczymy dzieci programowania, B. Payne – zobacz recenzję
  • Zaginiona dziewczyna, G. Flynn

To książka, która przez wiele miesięcy czekała na swoją kolejkę. Świetny thriller, zaskakujący, niesamowity. Niestety, już jakiś czas temu obejrzałam film na jego podstawie i przez to ciągle miałam przed oczami Bena Afflecka jako Nicka i charakterystyczną Rosamund Pike jako Amy. Bardzo mi to przeszkadzało, bo nie potrafiłam sobie wyobrazić głównych bohaterów inaczej. Książka jest opasła, ale czyta się szybko. Polecam.

Renia, moja koleżanka ze studiów polonistycznych, autorka przepysznej książki „Serniki słodkie i wytrawne”, napisała powieść! Mam nadzieję, że niebawem na blogu napiszę o niej więcej, ale już teraz zdradzę Ci, że „im dalej w las, tym lepiej”. Po pierwszych stronach, na których mi coś zgrzytało, w końcu tak wciągnęłam się w fabułę, że nie chciałam przerywać, póki nie skończę.

  • Zielona dieta koktajlowa, J.J. Smith

Biedronka robi naprawdę fajne promocje. Tę książkę kupiłam za 4,99 zł. Mam nadzieję, że zmotywuje mnie do pewnej zmiany i uczyni zdrowszą i szczęśliwszą. Koktajle piję od dwóch miesięcy codziennie. Teraz pora by przez dwa tygodnie pić tylko zielone.

#obejrzanefilmy

Przez ponad dwa miesiące nie obejrzałam ani jednego! Bo przecież 15-minutowe odcinki „Ucha prezesa” chyba się nie liczą…

#wycieczki

Jak ja marzyłam o jakimś dłuższym wyjeździe na długim weekendzie majowym… Kiedy weekend nadszedł, nie miałam siły ani ochoty nigdzie dalej jechać. Byliśmy jedynie na krótkiej wycieczce:

#inne

Maj to Dzień Matki i miesiąc, w którym pięć lat temu urodziła się moja córeczka. Miałam dwie imprezy w szkole, dwa własnoręcznie przygotowane przez dzieci w szkole prezenty i dwa piękne przedstawienia.

I oczywiście były huczne piąte urodziny, obowiązkowo z kucykami Pony.

33647219_2530581053833760_2996067038482399232_n


I to by było na tyle.

A co słychać u Ciebie? Opowiadaj:-)

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Czasem każdy potrzebuje chwili (nawet trochę dłuższej) odpoczynku. Dużo sił na kolejne miesiące:)

    • Dziękuję, przydadzą się, choć w wakacje nie bardzo chce się pisać, jak za oknem taka pogoda;-)

  • Dużo zdrowia i niech kolejne podsumowania będą już co miesiąc 😉

  • Justa

    Każdemu czasami potrzebny kjest talki czas odcięcia się od czegoś

  • Zdrówka, kochana i trzymam mocno kciuki za powrót pełni sił! Ja też zwolniłam blogowe tempo i ogólnie coraz mniej mnie jakoś ciągnie do wirtualnego świata…

    • Mnie tak samo;-) Teraz i tak trochę mnie tu więcej, ale kwiecień i maj to był zdecydowanie detoks;-) Dzięki;-)

  • Julia

    Życzę zdrowia! Czytałam „Chłopca z latawcem” i bardzo mi się spodobał. A najlepszą książką maja to dla mnie „Był sobie szczeniak Ellie” 🙂

  • Jak już wiesz, u mnie też blogowanie zeszło na dalszy plan. Niestety nieraz tak bywa. Trzeba skupić się na tym co najważniejsze, a to dzieje się w realu. Wszystkiego dobrego Kasiu :*

  • Taki detoks świetna sprawa, ale też widze spadek ogromny jak tylko kilka dni jestem nieaktywna!
    Ja dla odmiany mało czytam, a nadrabiam z mężem filmy i mój ulubiony serial 🙂

  • Kasiu, dużo zdrówka dla Ciebie! Dobrze, że skupiłaś się na tym, co ważne, bo ważne jest życie tu i teraz, a nie te wirtualne. 🙂 U mnie bywa jak na huśtawce – raz jestem tak przemęczona, że uciekam na chwilę, a potem… wracam. 😀

    Wszystkiego dobrego!