Dlaczego dopiero teraz lubię swoje dzieciństwo

Uważam, że mimo wszystko miałam całkiem fajne dzieciństwo. Mimo wszystko, bo są pewne zjawiska i sytuacje, które nigdy nie powinny się w życiu dziecka wydarzyć. I gdyby nie to, byłoby ono prawdziwą sielanką na wsi. Im bardziej jestem starsza, tym bardziej doceniam to, co miałam i co przeżyłam. Pamięć człowieka z biegiem czasu staje się wybiórcza, dlatego dziś pamiętam głównie same dobre rzeczy. Choć teraz jest mi całkiem dobrze, czasem chciałabym się przenieść w lata 80-te i 90-te.

 Wakacje

W dzieciństwie nigdy nie byłam na żadnych wakacjach. Nigdy, przenigdy. Rodzice nie mieli pieniędzy, żeby wysyłać nas na jakieś wycieczki, kolonie czy obozy. Jedynym dalszym wyjazdem była szkolna pięciodniowa wycieczka nad morze, gdy byłam w szóstej klasie. Było to wielkie wydarzenie!
Zresztą wakacje na wsi zawsze związane były z pracą w gospodarstwie. W czerwcu zaczynał się sezon na maliny i trwał nieraz 3-4 tygodnie. Maliny zbieraliśmy zazwyczaj codziennie. Po kilka, a czasem kilkanaście godzin. Nieraz wstawaliśmy o czwartej nad ranem, żeby wyrobić się ze zbiorem. Lipiec to sianokosy, sierpień – żniwa, wrzesień – wykopki. W tzw. międzyczasie było jeszcze pasienie krów. Nie wyjeżdżałam nigdzie na wakacje, ale nigdy się nie nudziłam. Nie było na to czasu. 
Kiedy byłam w wieku swoich dzieci, mama zabierała mnie i moje siostry w pole, na wiele godzin. Pamiętam, że robiła nam prowizoryczny namiot z koca, żeby słońce nas całkiem nie usmażyło. Nie było żadnych kremów do opalania, sprayu na kleszcze i owady. Przeżyłam:-)
Moje pierwsze prawdziwe wakacje miały miejsce dopiero na studiach. Czy koleżanki ze studiów je pamiętają? 🙂 Po studiach byłam kilka razy na wakacjach za granicą. Wypoczywało się miło, a ja spełniłam częściowo swoje marzenie, żeby zobaczyć większy kawałek świata.
Po latach dochodzę do wniosku, że wakacje na własnym podwórku wcale nie były złe. Obcowanie z przyrodą i ciężka fizyczna praca hartują człowieka. A my dziś pragniemy odciążyć nasze dzieci od wszelkich obowiązków…

Książki

W naszym domu nie było dużo książek. Były ważniejsze wydatki. Książki hurtowo wypożyczałam z biblioteki. Z dzieciństwa dobrze pamiętam serię „Poczytaj mi, mamo”. Książkami wspierał nas też wujek z miasta i… nawet kilka egzemplarzy zachowało się do dziś. W dzieciństwie zaczytywałam się m.in. przygodami Tomka Sawyera oraz książkami Karola Maya. I Szklarski i May zabierali mnie w podróż w dalekie kraje, obce kultury i fundowali niesamowite przygody.
Moje dzieci mają książek w ilościach, o jakich mi się nigdy nie marzyło. Nie są to przesadne ilości, raczej rozsądne. O ile dobrze pamiętam, w ich wieku nie miałam żadnej własnej książki. Nawet podręczniki szkolne nie były na własność, bo przekazywało się je młodszym rocznikom.

Rodzina

Nasz model rodziny to 2+4. Mama nie pracowała zawodowo, tzn. musiała zrezygnować z pracy po urodzeniu mojej starszej siostry. Nawet nie wiecie, ile razy się wstydziłam wpisując w szkole w rubrykę: Zawód matki: gospodyni domowa. Inne koleżanki wpisywały: krawcowa, nauczycielka, a ja gospodyni domowa…  
Teraz wstydzę się za swoją głupotę. Mieć mamę w domu na cały etat to prawdziwy skarb. Model mojej rodziny to 2+2, przy czym oboje z mężem pracujemy. Czy nasze dzieci będą dumne, gdy wpiszą: zawód ojca: żołnierz, zawód matki: dziennikarka? A może będą po cichu zazdrościć kolegom ich mam-gospodyń domowych?
Pamiętam też, że mój tato jako jeden z nielicznych we wsi miał samochód. Syrenę bosto. Kiedyś, w święta Bożego Narodzenia gdy jechaliśmy do dziadków w odwiedziny, kilka kilometrów od domu zatrzymał nas znajomy policjant. Powiedział, że słyszał, jak wyjeżdżaliśmy spod domu:-) bo ta syrena robiła tyle huku;-) Jest tyle anegdot z dzieciństwa do opowiedzenia, a może do spisania, bo nie wiem, czy moja pamięć wszystkie zachowa…
Podsumowując, moje dzieciństwo wcale nie było złe, choć przez wiele lat tak mi się wydawało. Marzyłam o lepszym, wygodniejszym życiu. Wtedy nie znosiłam mleka od krowy, wiejskich serów, śmietany i innych swojskich wyrobów. Dziś trzeba za to słono zapłacić… Dopiero teraz lubię wspomnienie swojego dzieciństwa. Mam nadzieję, że moje dzieci też tak powiedzą, a ta refleksja przyjdzie im dużo wcześniej niż w wieku 30+.
Jakie są Wasze wspomnienia z dzieciństwa? Opowiecie mi jaką anegdotę albo najmilsze wspomnienie?

You may also like...