Jak zdobyć nowych czytelników na blogu? Być sobą, po prostu.

W Wielki Czwartek podzieliłam się z Wami moimi ulubionymi wierszami o tematyce wielkanocnej. Myślałam – średnia pora na publikację postu (czas zakupów, sprzątania, pieczenia, mszy św. w kościołach itp.) i to tak mało rozrywkowego, całkiem niekomercyjnego postu. Kiedy następnego dnia otworzyłam blog, prawie się udławiłam postnym jedzeniem: mój wpis przeżył rekordową liczbę wejść, a ja otrzymałam na skrzynkę miłe wiadomości od Czytelniczek. Ten wpis uświadomił mi, że jest wiele osób, które w Internecie szukają czegoś więcej niż tylko kolorowych obrazków i łatwej rozrywki. I że wbrew wszystkiemu, powinnam mocno trzymać się założonej tematyki. Jak zdobyć nowych czytelników? Być sobą, po prostu.

Wielkanoc w poezji miała głównie przypomnieć mój wpis sprzed roku, i pokazać Wam kilka pięknych (moim zdaniem) wielkanocnych wierszy. Ot, taki sobie okolicznościowy post. Nikt, oprócz mnie, nie udostępnił go na Facebooku (gdzie i tak miał kiepski zasięg), aktualnie lubi go, uwaga… siedem osób:-) Nie wróżyłam mu żadnej kariery także na blogu. I jakże się myliłam! Bez udostępniania, spamowania i promowania, przeżył rekordową – jak na skromne statystyki mojego bloga – liczbę wejść i obecnie zajmuje 2. miejsce w najczęściej czytanych postach. Cieszę się, że jest wiele osób, które interesują się i szukają poezji wielkanocnej. Poezji w ogóle!

Napisała do mnie pani Magdalena, która od kilku lat mieszka w okolicach Chicago, a która trafiła na wpis szukając wiersza Jana Lechonia. 
„Zawsze przed świętami szukam wierszy, opowiadań, które mogłabym ofiarować rodzinie i znajomym wraz z życzeniami. Wielkanocnych jest naprawdę niewiele. Mieszkam od wielu lat w okolicach Chicago, wysyłam przed świętami tuzin kartek, ostatnio moich własnych. W tym roku znalazłam wiersz angielskiego poety, wiersz, ktory zrobił na mnie wielkie wrażenie. Niestety, nie wiem, kto jest autorem tłumaczenia:”

Mamo, dziwny człowiek
stoi u drzwi naszego domu
Pierwszy raz go widzę,
a twarz ma jakby znajomą
Mówi, że nazywa się JEZUS
I czy możemy mu dać jakiś grosz
Mówi, że wyprztykał się z cudów
I odwrócił się od niego los
Tak myślę, że to cudzoziemiec
Żyd albo Arab z urody…
Aha to mi przypomniało,
że chce też trochę wody
No co dać mu czego chce
Czy trzasnąć mu przed nosem drzwiami?
Dobra dam mu sześć pensów
Powiem, że tyle mamy
I że zapomniałem o wodzie
Właściwie to świństwo , no nie…
Ale słowo , on jest taki brudny
Skąd przyszedł cholera go wie
Mamo, on pyta o wodę…
– nie ma kubka – odpowiedziałem
W każdym razie dałem mu szóstkę
Jak się cieszył, żebyś wiedziała
Powiedział, że trzymają go przy życiu
Takie jak ta rzeczy małe…
Dał mi swój portret z autografem
I te trzy gwoździe zardzewiałe.
Autor: Robert Mc Gough.

Jeśli wiecie, kto jest autorem tłumaczenia tego wiersza, dajcie znać.
Pani Magdalena przysłała mi także piękną kartkę swojego autorstwa:

Pani Marta podzieliła się ze mną poezją Leopolda Staffa z tomiku „Żywiąc się w locie”, przesyłając poniższe zdjęcie:

Kochana pani Uta Przyboś, malarka i poetka, prywatnie córka Juliana Przybosia (wywiad z panią Utą do przeczytania tutaj), przysłała mi życzenia z obrazem swojego autorstwa (nie wiem, czy życzenia mają związek z moim wpisem, ale je publikuję):

Eucharystia, Uta Przyboś

Kończąc w tym roku tematykę wielkanocną na blogu, żegnam się z Wami zdjęciem z Wielkiej Soboty. Pokarmy święciliśmy w zimowej scenerii. Na zdjęciu tego nie widać, ale dowodem są nasze „zimowe stylizacje”;-)
Dziękuję, że mnie czytacie:-)

Fot. M. Grzebyk, Zimna Wielka Sobota 

Prawdopodobnie we wpisie nie znaleźliście wyczerpującej odpowiedzi na pytanie: jak zdobyć nowych czytelników na blogu? Nie potrafię na nie odpowiedzieć:-)
Szukajcie następnych wpisów. 
Będą nagrody do wygrania w urodzinowym konkursie.

You may also like...

  • Bardzo podoba mi się Twój wpis! Jak to się mówi- szukajcie, a znajdziecie;).

  • Dzięki! Jak widać, opłaca się:-)

  • Pisząc posty nigdy nie wiadomo jaki najbardziej przypadnie do gustu;) Tytuł posta bardzo mi się podoba;) Tekst zresztą też

  • Anonimowy

    Kasiu – ta komercyjność rozrywkowość, o której właśnie nie piszesz jest najcenniejszym – dla mnie – atutem tego Blogu. I pozwala w końcu odetchnąć. Gratuluję Ci. Gosia D.

  • Właśnie, tego nigdy nie można przewidzieć. Czasem wydaje Ci się, że piszesz o czymś, co na pewno będzie często klikane, a jednak ludzie tego nie kupują. A czasem piszesz coś, co wydaje Ci się, takie mało interesujące z punktu widzenia ogółu, a tu taka niespodzianka!

  • Gosiu, bardzo mi miło:-) Cieszę się, że czytasz moje wpisy!

  • No, kurcze, a ja Ci już to dawno mówiłam, że lubię Twojego bloga właśnie za jego oryginalność!:)

  • Wiem, pamiętam i dziękuje:-)