Lato. Zdjęcia z moich najlepszych wakacji

Lato. Pora mrożonej kawy w ilości nielimitowanej, dużej dawki słońca i spacerów z dziećmi. Błogi czas wieczornego czytania książek na huśtawce i miksowania koktajli owocowych. Tak ostatnio spędzam wakacje. Na długim wyjazdowym urlopie nie byłam od lat, ale mam zachowane przepiękne wspomnienia z wakacji 2008-2009, najlepszych wakacji, jakie mi się zdarzyły. Z tamtego upalnego lata mam mnóstwo zdjęć, chcecie zobaczyć kilka?


Lato 2008 i 2009 zapamiętam jako ten czas w życiu, kiedy naprawdę dużo się wydarzyło. To były wspaniałe wakacje. Zaczęły się w marcu 2008 roku. Wzięłyśmy z koleżanką urlopy i spontanicznie kupiłyśmy last minute do Egiptu. Od zawsze chciałam zobaczyć tę wspaniałą, egzotyczną kulturę, nie ze względu na plażę i drinki:-), ale przez piramidy, Sfinksa, pustynie, morze, zadymiony Kair i wiele innych. Pojechałyśmy na tydzień, było wspaniale! Oj, miałyśmy z J. plany, że rzucimy pracę i zostaniemy rezydentkami w dalekich krajach…




To nie koniec niespodzianek 2008 roku. Lipiec, w którym nie planowałam dosłownie nic, zaskoczył mnie, raczej zaatakował gdzieś z Bliskiego Wschodu takim zrządzeniem losu:-) I od tej pory już nic nie było takie samo jak wcześniej:-) 


Pod koniec września znów wzięłyśmy z J. urlopy w pracy, kupiłyśmy last minute na dwa tygodnie do Turcji. Z tej wycieczki mam jeszcze więcej zdjęć. Lato 2008 skończyło się dla nas w październiku , gdy w Turcji nastał czas Ramadanu. Turcja przywitała nas tak:





To było szalone lato 2008. Ale już rok później, w lipcu 2009 oglądałam zachody słońca w Tunezji, korzystając z wszelkich uroków podróży poślubnej:-) 

I tym miłym akcentem skończyło się moje podróżowanie… Kolejne lata wyglądały już zupełnie inaczej. Spędzaliśmy je raczej na własnym podwórku albo na jednodniowych wypadach po okolicy albo na Słowację. I gdybym miała do wyboru lato spędzone na wycieczkach po egzotycznych zakątkach świata czy obserwowanie zabawy moich dzieci w piaskownicy, wybrałabym to drugie:-) No chyba, że byłyby to podróże z dziećmi:-)


To już ostatni wpis w czerwcowym blogowym wyzwaniu Uli z bloga Sen Mai.
Moje najbliższe wpisy będą książkowe:-) Jeśli je lubicie, zapraszam po weekendzie:-)

You may also like...

  • Widzę, że wiele z nas posiłkowało się zdjęciami z lat poprzednich, bo w obecnych warunkach letnie zdjęcie zrobić trudno 😀

  • U mnie dziś nieco lepiej, ale dalej to niepodobne do lata:-(

  • Oj Kochana! Jednak dobrze, że nie zostałyśmy rezydentkami. Myślę, że codzienne problemy tej pracy przyćmiły by okoliczności przyrody:)
    Zdjęcia ożywiły zwariowane wspomnienia, szczególnie rozpisany w Turcji grafik, żeby nam przypadkiem nie brakło czasu czegoś zobaczyć:) Jesteś cudowną kompanką w podróży i mam nadzieję na jeszcze niejedną razem!

  • Marzą mi się takie długie wyjazdowe wakacje. W sumie mamy jeszcze trochę zaległą podróż poślubną… 🙂

  • Przepiękne zdjęcia. Pozostawiają wspaniałe wspomnienia, aż się chce wrócić w tamte miejsca….

  • Zazdroszczę:) Chciałabym zwiedzić te miejsca ale teraz to ciut niebezpieczne by było:)

  • Wow, bardzo egzotycznie! Ja nigdy w takich miejscach nie byłam, nie wiem czemu, ale najbardziej kręcą mnie Europejskie miasta i jakoś mnie w ogóle poza Europę nie ciągnie. Ale podróż poślubną też miałam rewelacyjną, bo pojechaliśmy do mojego wymarzonego Budapesztu:)
    A lato 2009 także było dla mnie niezwykłe, chyba najbardziej niezwykłe w życiu, choć nigdzie nie wyjeżdżałam;)

  • *europejskie – miało być z małej;)

  • To się napodróżowałaś na zapas:). Jeszcze nigdy nie byłam w Turcji, chciałabym tam kiedyś pojechać:).

  • nie byłam jeszcze w żadnym z tych miejsc. trzeba by się w końcu zmobilizować 😉

  • Wow, ale laska! To się ustawiałaś między tymi facetami- na pewno byli zachwyceni. Mnie, odkąd mieszkam poza Polską, najbardziej ciągnie do kraju, ale to chyba logiczne :).

  • Tunezja, Egipt, też mamy zwiedzone, wielka szkoda że nie jest tam już bezpiecznie 🙁 Dzięki za udział w wyzwaniu, cieszę się, że odkryłam to miejsce, polecam Cię dziś innym u siebie :*

  • Haha! Teraz tam niebezpiecznie jest, ale widocznie tak miało być, że będzie euforia, a potem jej przygasanie…:-) Grafik był dobry, ale ja pamiętam klątwę Faraona;-) dopadło mnie w drodze do Pammukale, jak pół autobusu zresztą. No i jeszcze była "ogromna fala":-) i ucieczka taksówką przed sąsiadami z pokoju w Hurghadzie, i ten pamiętny telefon z tego samego pokoju…. oj, można się pośmiać! Świetne były nasze wycieczki, ale były też na Ukrainę:-) Wesoły autobus;-)

  • Ja uparłam się, żeby jechać od razu. Obawiałam się, że jak się odwlecze, to już przepadnie. I miałam rację:-) Od podróży poślubnej już nie wyjechaliśmy na dłużej:-(

  • Oj tak, żebyś wiedziała…

  • Może jeszcze kiedyś będzie tam spokój. Kilka lat temu, kiedy byłam tam, te kurorty przeżywały oblężenie. Można było spotkać kogoś ze swojego miasta:-)

  • Teraz, gdybym miała gdzieś sobie pojechać, wybrałabym Europę pewnie. Mój kolega z liceum właśnie jest w podróży na Syberię i do Mongolii, i jak widzę jego zdjęcia, to też się zachwycam:-)

  • Turcja jest niesamowicie zróżnicowana, z tym, że jak się jedzie do kurortu, to widać głównie tę atrakcyjną część:-) Zdjęcie otwierające jest z Turcji, to widok na Alanyę ze wzgórza widokowego. Piękne miejsce, rodem z melodramatów albo romansów…:-)

  • Mój mąż ma podobnie jak Ty. Zdecydowanie za dużo wyjeżdża, więc najbardziej go ciągnie do domu:-)
    P.S. Tym panom trzeba było "zapłacić" jakiegoś dolara. Tam nie ma nic za darmo. Ludność zarabia na turystach:-)

  • Ojej, dzięki Marta:* Ja też się cieszę, że na Ciebie trafiłam! Pozdrowienia!

  • Mnie najbardziej oczarował Egipt, ale też było to pierwszy egzotyczny kraj, jaki zwiedziłam:-)

  • Egipt! Był moim dziecięcym marzeniem a gdy się spełniło mogłabym tam co roku wracać!

  • A moja pani od historii w IV klasie podstawówki tak mnie zniechęciła do starożytności, że nigdy mnie Egipt nie kręcił. Ale w Turcji było ok. I w Tunezji było ok. Nawet zwidzanie ruin było ok. Ale jak widać nauczyciel historii może skutecznie zniechęcić do podróżowania. Nigdy mnie tez nie ciągnęło do rzymu – z tego samego pewnie powodu.

  • Dobrze cię rozumiem:-)

  • No wiesz, to naprawdę miałaś pecha. Ja miałam przeciwnie. Historii w podstawówce uczył mnie nauczyciel, który uczył geografii. A na geografii ciągle opowiadał nam o wycieczkach, ciągle planowaliśmy wycieczki, ogniska, rowerówki. W efekcie dziś mało wiem z geografii (mapę znam dobrze;-), za to jego pasja do zwiedzania świata zakiełkowała i we mnie.