Mój idealny przepis na czytanie książek

Ciekawiło Was może, jak i gdzie najczęściej czytam swoje ulubione książki? Nie?! Mnie też;-) – czytanie książek jest dla mnie czym tak samo naturalnym jak poranne mycie zębów. Nie ważne gdzie, ważne że jest szczoteczka i pasta (czyt.: książka). Ponieważ ostatnio moje myśli zajmuje urządzanie gabinetu i domowej biblioteki, szukam w katalogach i Internecie inspiracji, bo chcę stworzyć sobie idealne miejsce do pracy: czytania i pisania. I wiecie, co znalazłam buszując w sieci? Idealny przepis na to jak i gdzie najlepiej czytać się książki. Szkoda tylko, że nie przeniosę go do swojego gabinetu i nie będę mogła korzystać na co dzień…

Na początku jednak opowiem Wam, jak czytam. Jeśli czytam dzieciom, najczęściej jest to pora mocno wieczorna. Siedzimy sobie po turecku na łóżku, zwykle wszyscy w piżamach z głowami uwolnionymi od codziennych trosk i dylematów (to znaczy ja, bo nie wiem, jak dzieci:-). Trzymam książkę i głośno czytam. Jeśli bajka jest dobrze znana, dzieci kończą za mnie zdania; jeśli interesująca nowość – najpierw mamy pełne skupienie, a potem lawinę pytań, ewentualnie protesty, żeby czytać coś, co lubią. Nasze wieczorne czytanie trwa różnie, od 15 do 30-40 minut. (O tym, jak ważne jest głośne czytanie dzieciom, przeczytać w wywiadzie z p. Ireną Koźmińską.)





Tak wygląda nasze wieczorne czytanie

Kiedy dzieci zasną (ostatnio ok. 21), zaczynam swój rytuał. Siadam w piżamie przy stole w kuchni i otwieram książkę. Dziwnym trafem zawsze zapominam o okularach, choć na ostatnich badaniach lekarskich do pracy okulistka stwierdziła, że do czytania i do  pracy z komputerem okulary muszą być. Ponieważ jest godzina 21, a ja jestem po całym dniu pracy, a potem różnych obowiązków mamy i gospodyni domowej, moje wieczorne czytanie trwa ok. godziny. To zależy od książki oczywiście; trudną i wymagającą lekturę czytam maksymalnie godzinę (potem mam już duże problemy ze skupieniem), lekturę mocno wciągającą – do dwóch godzin. Od nowego roku postanowiłam sobie regularnie czytać książki, przez co najmniej 2-3 dni w tygodniu i póki co, udaje mi się:-)

Ale oczywiście mam swoje marzenia. Marzy mi się czytanie w warunkach innych niż piżamowo-kuchenne. W totalnym spokoju, na plaży, w kawiarni, dużej bibliotece, pod drzewem, przy kominku, na trawie…. W sumie to czytałam w każdych z tych miejsc, ale było to zdecydowanie zbyt dawno. 


Na trawie książki czytałam… pasąc krowy:-) Kiedy chodziłam do podstawówki, zdarzało się, że musiałam pilnować krów, kiedy pasły się na łące. Trochę tak głupio siedzieć i patrzeć się na krowę, prawda? Moja babcia wtedy najczęściej śpiewała ludowe piosenki i opowiadała, że gdy była młoda, śpiewy było słychać z każdego wzgórza w naszej wsi. Mi śpiewanie szło średnio, więc brałam do ręki książkę. Potem kiedy krów już nie było, a ja miałam sporo czasu dla siebie, książki czytałam opalając się na trawniku koło domu.


Tak, chętnie wróciłabym do czasów, kiedy czytałam na plaży… Nie bardzo lubię leżeć na plaży, ale co miałam robić kiedyś na wakacjach w Egipcie, Tunezji czy Turcji, gdy wszyscy wokół szli do morza czy basenu, a ja – z lęku przed wodą – nie? Czytałam książki. W Turcji przeczytałam np. „Białą Masajkę” Corine Hoffman, a w Tunezji – „Sekret” Rhondy Byrne. Ubiegłego lata na słowackich basenach w Świdniku, usypiając w wózku córkę czytałam „Pochłaniacza” Katarzyny Bondy. Naprawdę, nie byłam odosobniona. Wiele kobiet czytało opalając się:-)


Na studiach mnóstwo czasu spędzałam w uczelnianej czytelni i bibliotece. Zwykle bywało tam pusto, ale mi czytało się tam – mimo wszystko – dobrze. Czytałam w bibliotece, bo nie mogłam pozwolić sobie na kupowanie niekoniecznie potrzebnych podręczników czy opracowań, a ileż można kserować? Ostatnio nie miałam okazji czytać w jakiejś dużej czytelni, ale z przyjemnością pozwoliłabym sobie na czytanie w takich bibliotekach jak te z mojego wpisu o metamorfozach bibliotek. Albo w takiej jak ze zdjęcia powyżej.


Przy kominku… może będę czytać już niedługo, bo kominek jest już gotowy. Trzeba mi tylko odpowiedni fotel.
A tak nie czytałam jeszcze nigdy, choć chciałabym:-)


Macie jakiś idealny przepis na to, jak i gdzie dobrze się Wam czyta książki? Podzielcie się swoimi inspiracjami:-)
#wyzwanieDzień1


Fotografie pochodzą z Pixabay

You may also like...