Mój najpiękniejszy prezent pod choinkę

skarpety

Był mroźny wigilijny wieczór. Zza szpitalnego okna Rzeszów wyglądał jak z bajki… tak pięknie oświetlony i lekko oprószony śniegiem. Ludzie tłumnie garnęli się na pasterkę, a ja z trudem podnosiłam głowę z łóżka. Pierwszy raz od kilkunastu lat nie poszłam wtedy na mszę o północy. Nie spędziłam wigilii z rodziną. Nie jadłam kolacji wigilijnej, nie przygotowałam ani jednego dania! Nie posprzątałam nawet domu. A jednak… niczego mi nie brakowało. Nowonarodzone dzieciątko spało obok mnie. Moje. Jednodniowe.

***

– Tak się cieszę, że wymyśliłaś mi urodziny w święta – powiedział niedawno Radek.

– Nie, nie wymyśliłam ci. Tak dobrze było ci pod moim sercem, że nie chciałeś wychodzić. Miałeś urodzić się wcześniej, a urodziłeś się dzień przed wigilią – odparłam.

– I tak wiem, że to wymyśliłaś – nie zraził się i ciągnął temat dalej.

Uśmiechnęłam się pod nosem. Przecież ta data urodzin to nie tylko moja zasługa… To Ktoś o tym zadecydował. Narodziny Radosława w ten wyjątkowy, magiczny czas tłumaczę sobie jako największy dar i najwspanialszy prezent.

***

Kiedy dowiedziałam się, że termin rozwiązania przypadnie na grudzień, od razu posypały się komentarze, jak to źle będzie dziecku. Grudzień, koniec roku, ze wszystkimi umiejętnościami będzie do tyłu w stosunku do rówieśników! No i w rodzinie nikogo z grudnia…

Tymczasem prezent, jaki otrzymałam pod choinkę w 2010 roku, był najlepszym prezentem, jaki podarował mi los (drugi dostałam tuż przed Dniem Matki w 2010 roku:-). Boże Narodzenie w naszej rodzinie zyskało nowy wymiar, a w świątecznym menu obowiązkowo znalazł się tort.

Święta w grudniu 2010 roku znajdują się na pierwszym miejscu w moim osobistym rankingu najpiękniejszych świąt. Kiedy wszyscy brali udział w przedświątecznej gonitwie, ja leżałam w szpitalu. Czytałam książki i przygotowywałam się do wielkiej życiowej zmiany., która miała nastąpić lada moment.

W wigilię z ogromnym trudem i jeszcze większym bólem podniosłam się z łóżka. Pierwsze godziny wigilii pamiętam jak przez mgłę… Na dobre ocknęłam się chyba po południu. Pamiętam względną ciszę i spokój panujący w szpitalu i szpitalną wigilię w małej salce, gdzie świeżo upieczone mamy kosztowały różnych smakołyków. Ja poprzestałam na wodzie mineralnej i grysiku…

Radziu, dziękuję Ci za tamte i każde następne piękne święta!

A Wam składam życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!

Cieszcie się chwilami spędzonymi z rodziną. Doceniajcie je, bo ich znaczenie najbardziej uświadamiamy sobie w chwili rozłąki.

kartka

 

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • U nas, jak już dobrze wiesz, też grudniowe dziecko i też w szczególną datę 🙂 Dlatego grudzień jest dla nas mega wyjątkowy :
    Wszystkiego najlepszego dla solenizanta!

  • Wszystkiego najlepszego dla Ciebie, solenizanta i całej Waszej rodziny:) Wesołych Świąt Kasiu:)

  • Oj tam do tyłu! Jak słysze takie komentarze lub wymówki pod adresem dziecka to skóra mi cierpnie! Moja córka jest z października, siostrzeniec z końca listopada tego samego roku, mają kolegów ze stycznia a sa od nich o wiele bystrzejsi 🙂 Wszystko zależy od dziecka i rodziców!
    Spełnienia marzeń (choć spóźnione) dla Radka 🙂

    • Też tak myślę:-) Ale ile osób tak mówiło i z równowagi mnie tym wytrącało…. a życzenia, żeby przeczekać do stycznia traktowałam jak złośliwość:-)