Moje wakacje 2018 i ucieczka od wirtualnego świata. Też tak miałaś?

Baseny w Berekfurdo

Baseny w Berekfurdo

Dziś ostatni dzień wakacji, a jakby wczoraj zastanawiałam się, jak ogarniemy wakacyjną rzeczywistość, by razem odpocząć i spędzić czas z dziećmi, jednocześnie pracując. Urlop, wiadomo nie jest z gumy, a proporcja tygodni urlopu do tygodni wakacji jest dramatycznie niska. Te wakacje minęły, jak z bicza strzelił, ale i tak maksymalnie je wykorzystałam. Obecność w wirtualnym świecie ograniczyłam do minimum, a mój blog pokryła gruba warstwa kurzu.

Wakacje 2018 – podróże małe i duże

#Rabkoland i #Pieniny

Już na początku lipca byłam bardzo zdeterminowana, by odpocząć i zakosztować innego powietrza niż to na Podkarpaciu. Choć o krótkim wyjeździe myślałam dużo wcześniej, to naszą wycieczkę do Rabkolandu i w Pieniny zorganizowałam w dwa dni przed wyjazdem. Najgorzej było z rezerwacją noclegu z dnia na dzień, ale udało się znaleźć przyzwoitą i bardzo tanią miejscówkę blisko Rabki-Zdroju, w Ponicach.

Widoki z okna piękne, tak jak zapewniała właścicielka, ale jest tak stromo, że do dziś zastanawiam się, jak w tych okolicach Ponic jeżdżą w zimie…

Pierwszy dzień bawiliśmy się w Rabkolandzie. To chyba już wiesz z mojego poprzedniego blogowego wpisu.

Rabkoland, Wielki Młyn

Rabkoland, Wielki Młyn

Drugiego dnia pojechaliśmy w Pieniny, do pięknej Szczawnicy i na wycieczkę do wąwozu Homole. To też pewnie już wiesz. W Pieninach byłam ostatnio w 2007 roku, a wcześniej ok. roku 1995 na szkolnej wycieczce. Miło jest zobaczyć te same miejsca po tylu latach.

Widok z platformy widokowej nad wąwozem Homole

Widok z platformy widokowej nad wąwozem Homole

#basenynaWęgrzech

W lipcu w końcu doczekaliśmy się dłuższego, bo…6-dniowego wypoczynku u miejscowości Berekfürdő na Węgrzech. Rok temu również wybraliśmy się na Węgry, tyle że do miejscowości Tiszaújváros W tym roku kolega podpowiedział mi, że Berekfurdo uważa za jeden z najlepszych kompleksów basenów termalnych na Węgrzech.

Baseny w Berekfurdo, Węgry

Baseny w Berekfurdo, Węgry

Nie mylił się. Berekfürdőjest urocze, kameralne i jest tam nieprzyzwoicie tanio. Pod warunkiem, że tak jak my rozbijasz namiot na kempingu i dostajesz nielimitowany wstęp na baseny. Nawet miałam przygotować osobny wpis zarówno o Tiszaújváros jak i Berekfürdő, ale póki co nie znalazłam czasu na tak pracochłonny wpis.

Największy i najgłębszy basen w Berekfurdo

Największy i najgłębszy basen w Berekfurdo

W skrócie powiem tylko, że Berekfürdő bije na głowę Tiszaújváros, jeśli chodzi o kemping. Sam kemping jest mały, za to jest tu dużo drzew i dużo cienia, który jest bardzo potrzebny na wakacjach pod namiotem. Jest też dużo aneksów kuchennych i znacznie lepsze łazienki. Kemping położony jest nad stawem, gdzie można łowić ryby. Baseny może nie są lepsze niż w Tiszaújváros, ale mają jedną zaletę. Znajdują się na terenie kempingu (albo kemping na terenie basenów), więc nawet po godzinie 20, gdy basenach już nie można się kąpać, to można spacerować po tym terenie.

Baseny z wodą lecznicżą

Baseny z wodą lecznicżą

Wieczorami codziennie tam spacerowaliśmy. Ciepłe letnie wieczory, piękne oświetlenie basenów i parku oraz muzyka na żywo dobiegająca z pobliskich restauracji – bajka. W samym miasteczku jest mnóstwo pomników, dosłownie co kawałek. Niestety, węgierski jest dla mnie całkiem niezrozumiały i potrafię jedynie powiedzieć o winie (wytrawne, słodkie;-)

Wejście na baseny od strony głównej uliczki w miasteczku

Wejście na baseny od strony głównej uliczki w miasteczku

I do tego jest nieprzyzwoicie tanio. Jeśli chcesz spędzić tanie wakacje z dziećmi za granicą, to chyba nie ma lepszego miejsca niż baseny na Węgrzech. Polecam.

#schronkolejowywStępinie

To miejsce też zasługuje na osobny wpis. Ważne z perspektywy II wojny światowej. W Stępinie, która znajduje się w naszym powiecie strzyżowskim, znajduje się największy na świecie schron kolejowy.

W sierpniu 1944 roku Adolf Hitler spotkał się tam z Benito Mussolinim, a sam schron pełnił ważną rolę dla niemieckiego okupanta. Budowa potężnych, grubych murów pochłonęła ogromne fundusze. Jak wyczytałam na tablicy informacyjnej, był to najdroższy z budowanych przez Niemców schronów, więc niewykluczone, że kryje w sobie jakąś cenną tajemnicę…

Wakacje 2018 #przeczytane książki

Cóż czytanie też u mnie zwolniło, ale nie jest tak źle. Od zakończenia roku szkolnego po koniec czerwca przeczytałam następujące tytuły:

  1. Uwerturki – seria książek dla dzieci, K. Cyz, PWM 2018 – zobacz recenzję
  2. Mali bohaterowie. Dzieci, które zmieniły świat, A. Maciak, Ibis – zobacz recenzję
  3. Nic o nas bez nas. Dzieci i ich prawa, A. Maciak, Ibis 2018. – zobacz recenzję
  4. Mateusz i zapomniany skarb, M. Witkiewicz, Od deski do deski 2018 – zobacz recenzję 
  5. Jeździec miedziany, P. Simmons, t.1, Świat Książki
  6. Jeździec miedziany, P. Simmons, t. 2. Świat Książki
  7. W pewnym teatrze lalek, L. Miś, Wydawnictwo Dreams, 2014.
  8. Zaburzenia rytmu serca, zaburzenia rytmu życia, S. Stec, Medycyna Praktyczna 2014
  9. Tatiana i Aleksander, P. Simmons, t. 1, Świat Książki,
  10. Tatiana i Aleksander, Paulina Simmons, t.2, Świat Książki
  11. Kapelusz Pani Wrony, D. Parlak, Wydawnictwo Bis, 2017

Oczywiście, najbardziej wciągnęły mnie powieści Pauliny Simmons. Dziękuję Wam za polecenie, bo to Wy, moi czytelnicy, zachęcaliście mnie do tej lektury. Po przeczytaniu części pierwszej, czyli „Jeźdźca miedzianego”, „na gwałt” jechałam kupić kolejną część, bo tak byłam głodna tej książki. „Ogród letni” mam już zamiar wypożyczyć w bibliotece. Słyszałam, że to najsłabsza część trylogii.

"Jeździec miedziany"

„Jeździec miedziany”

"Jeździec miedziany"

„Jeździec miedziany”

#wkuchni

Mało czytałam, bo wakacje to czas przetworów. Jeszcze nigdy nie zrobiłam takiej ilości soków, dżemów itp. jak w tym roku. Tym samym dołączyłam do tych, co sprawili, że słoiki stały się towarem deficytowym.

A, i tej zimy nie zamierzam chorować. Zrobiłam kilkanaście litrów przeróżnych nalewek o działaniu… leczniczym. I nie powiedziałam w tej kwestii jeszcze ostatniego słowa;-)

#obejrzanefilmy

Nie było ich wiele, ale obydwa polecam

Miłość. Nie przeszkadzać! (2006) – ze zjawiskową Audrey Tautou w roli głównej. Ach, jaka ona piękna, zwłaszcza w tych kreacjach od Gucciego i innych światowych marek, które w filmie fundują jej starsi, bogaci mężczyźni. To lekka francuska komedia, w sam raz na letni wieczór.

Powidoki (2016) – ostatni film Andrzeja Wajdy z Bogusławem Lindą w roli malarza Władysława Strzemińskiego. Smutny, przejmujący, wzruszający, wyciskający łzy. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy to wdzięczność za to, że nie urodziłam się w tamtych czasach. W filmie pojawia się Julian Przyboś, poeta, który urodził się w mojej gminie. Zagrał go Krzysztof Pieczyński.

Teraz już wiesz, dlaczego w wakacje tak mało byłam w wirtualnym świecie.


A ty jak je spędziłaś/spędziłeś?

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Ach te Pieniny, że też musza być tak daleko 🙂
    Sporo ksiażek przeczytałaś, ja tez nadgoniłam, ale do Ciebie mi daleko 🙂 Fakt,w te wakacje odpuściąłm trochę bardziej internet, ale to też dlatego, że na co dzień to moja praca, więc w wolne dni chętnie uciekam 🙂

    • Ja też jestem na co dzień dużo w sieci, dlatego jak miałam urlop, to wcale za Internetem nie tęskniłam:-) Dla nas Pieniny dość blisko, za to morze… całą Polskę musielibyśmy przejechać:-) Tylko kawałek dalej niż nad morze – mamy na Chorwację:-)

  • Mnie ogólnie tak mało ciągnie do wirtualnego świata, że muszę się zmuszać, żeby tu zaglądać i gdyby nie to, że nie mam pewności, czy kiedyś zapał mi nie wróci, to chyba całkiem bym z niego zrezygnowała. Myślę, że ten etap w moim życiu po prostu się skończył, ale kto wie, może jak przyjdą jesienne słoty i śnieżyce, to mnie znowu sieć wciągnie 😉

    • Kto wie, może tak będzie, ja w każdym razie będę czekać, aż coś nowego się pojawi u Ciebie:-) U mnie też pewien etap chyba wyraźnie się zakończył. Ale co jakiś czas coś napiszę, bo szkoda mi tylu lat pisania, żeby z dnia na dzień skończyć to wszystko.

      • Ja mam podobnie, też ten etap powoli się u mnie kończy. Gdyby nie fakt, że nie mam nic do roboty (oprócz siedzenia z dziećmi i byciu kurą domową), to dawno bym już zakończyła przygodę z blogowaniem. A tak ciągnę, no i szkoda mi tych lat pisania.

        • Widzę, że grono się powiększa:-) Sabinka, Ty powinnaś zająć się pisaniem powieści, tak jak Kasia.

          • Jakoś nie mam odwagi :).

          • A talent masz, bo piszesz tak, że chce się czytać. Uwielbiam twoje wpisy i ciotce i wujku Berlusce.

          • Niektóre mi wyjdą, bo spisać je jakoś i zrobić z nich mini opowieść to też trudna rzecz. Taka wprawa do pisania.

          • Oj tam, ja wiem, że wychodzi Ci bardzo dobrze:-) trzeba tylko ubrać to w większą formę;-)

  • Uwielbiam baseny termalne. W tym orku byliśmy w Białce Tatrzańskiej(Termy Bania). Było fajnie choć strasznie dużo ludzi. Wybieramy się tam jeszcze raz w tym roku. Tym razem poza sezonem.

  • Moje wakacje były bardzo intensywne i końcówka roku zapowiada się bardzo podobnie 🙂 Z walizek wyciągam rzeczy do prania, które za chwilę znów w niej lądują. Mam ochotę spędzić w jednym miejscu ładny, bity miesiąc – wrócić do rutyny i do pracy 🙂 Powidoki były dla mnie mocnym wstrząsem. Na zajęciach z historii sztuki uczyłam się o Strzemińskim i Kobro. Znałam dzieła, słyszałam, ze wykładał na uczelni itd, ale nie wiedziałam, że miał aż tak trudne życie.