Jak walczyliśmy z przeziębieniem i czy nam się udało

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

Moje doświadczenia z przeziębieniem i innymi choróbskami, z którymi muszą zmierzyć się rodzice małych dzieci, zasługują na osobny wpis. Oto i on. Mimo że w sezonie na infekcje staram się zaradzić nieszczęściu, choroby nie ominęły dzieci, a sama w ciągu ostatnich miesięcy chorowałam trzy razy. Na przełomie grudnia i stycznia, stycznia i lutego oraz lutego i marca. Jak radziliśmy sobie w domowym szpitalu?

Część z was, zwłaszcza ci, którzy mnie znają poza Internetem, wie, że wierzę w „leczenie bez leków”, domowymi sposobami, których działanie sprawdziły nasze babcie i prababcie.

Domowe sposoby na przeziębienie

  •  w lodówce zawsze mam cytrynę, w spiżarce imbir, czosnek, cebulę i miód. Codziennie piję wodę z cytryną i próbuję przyzwyczajać do niej dzieci. Do kanapek dodaję dzieciom czosnek i cebulę,
  •  mamy syropy z czarnego bzu i mniszka lekarskiego, podarowane przez babcie i ciocie,
  •  wierzę w skuteczność działania baniek bezogniowych, które nieraz uratowały nas od wizyty w przychodni. W kwestii baniek nie będę się wymądrzać – warto zapytać o nie lekarza i dokładnie przeczytać ulotkę, która – w przypadku moich baniek – jest przygotowana przez lekarza medycyny,
  •   nie powiem nic odkrywczego, jeśli stwierdzę, że ważne jest też położenie się do łóżka i pozostanie w domu, ograniczenie wysiłku fizycznego i umysłowego. Przetestowałam na własnej skórze, choroba mija szybciej,
  •  kiedy czuję, że nadchodzi przeziębienie, szykuję szklankę gorącego mleka z czosnkiem, miodem i masłem,
  •  moją „dodatkową metodą” na chore dzieci jest też czytanie książek. Choć czytanie praktykujemy codziennie, to w czasie choroby czytanie książki pozwala szybciej zasnąć i zapomnieć o tym, że coś boli. Oczywiście, choroba od tego nie mija, ale łatwiej ją znieść, zwłaszcza wieczorem :),
  •  dom jest stale wietrzony dzięki wentylacji mechanicznej
  •  w sezonie grzewczym sypialniach panuje niższa temperatura,
  •  w apteczce mam zawsze sól fizjologiczną.

Produkty z apteki, ale jakie?

Polecam wam naturalne sposoby walki z różnego rodzaju infekcjami. Idealnie by było, gdyby te wszystkie metody pozwoliły uniknąć wizyt w przychodni albo chociaż w aptece. Niestety, nie zawsze się to udaje. W naszym przypadku największy problem stanowi katar i kaszel, przeciwko którym nieraz trzeba wytoczyć nieco cięższe działa. W ciągu ostatnich miesięcy chorowałam już trzy razy. Na przełomie stycznia i lutego choroba tak mnie dopadła, że przez prawie tydzień nie miałam siły na wieczorne czytanie (czyli było naprawdę źle:-) . Nie obyło się bez wizyt w aptece.

Czego na przeziębienie warto szukać w aptece? Moim zdaniem, produktów na bazie naturalnych składników, jak najmniej inwazyjnych, od producentów cieszących się dobrą opinią na rynku, jak np. tych produkowanych przez firmę specjalizującą się w produkcji preparatów farmaceutycznych opartych na naturalnych składnikach – Krewel Meuselbach. Preparaty tej firmy są w Polsce od prawie dwóch dekad, są dobrze znane i sprawdzone.

Na katar często robimy inhalacje z soli fizjologicznej (tej w ampułkach) przy pomocy nebulizatora. Inhalacje przynoszą dużą ulgę, też przetestowałam je na sobie. W domu staram się mieć wodę morską w sprayu i nawilżające spraye do nosa: Rhinoton (łagodnie opłukuje nos i może być stosowany u mniejszych dzieci) i Aspecton (spray z olejkami eterycznymi dla starszaków od 8 roku życia i dorosłych). Takie spraye są alternatywą dla tych, którzy obawiają się produktów zawierających w składzie wazokonstryktorów, czyli czynnych substancji obkurczających śluzówkę nosa. Mogą one powodować jej uszkodzenie, a nawet zanik przy zbyt częstym lub zbyt długim stosowaniu. Wazokonstryktory są produktami uzależniającymi, powodują wzrost ciśnienia i nie każdy wie, że osoby mające problemy z nadciśnieniem nie mogą i nie powinny ich stosować. Sama kiedyś często stosowałam takie mocne spraye, ale kilka lat temu dowiedziałam się, o ich „wzmocnionym” działaniu i… już więcej do nich nie wróciłam.

Trzeba pamiętać też, że nawet łagodnych sprayów do nosa nie można używać ot tak sobie, lecz zgodnie z informacjami podanymi na ulotce. I niestety, „katar leczony i nieleczony trwa tyle samo”. Można tylko łagodzić jego objawy, aby uniknąć ewentualnych powikłań. Szczególnie nie jest to wskazane u małych dzieci, u których zalegająca wydzielina zatyka nie tylko nos ale i ogranicza słuch dziecka i może prowadzić do bardzo bolesnego zapalenia ucha środkowego – lepiej więc nie lekceważyć tematu „samo przejdzie”.

Ten wpis powstał na bazie naszych doświadczeń, nie jest poradą lekarską i nie może być za taki uznawany.

Jakie są wasze sposoby na walkę z przeziębieniem? Chętnie poznam wasze metody:-)

Wpis powstał we współpracy z firmą Krewel Meuselbach, producentem wyrobów medycznych na bazie naturalnej wody morskiej: hipertonicznego Aspectonu Spray (od 8. roku życia) i sprayu do nosa Rhinotonu (od 6. miesiąca życia).

Tekst prezentuje jedynie zdanie autorki i ma jedynie charakter informacyjny. Nie może być traktowany jako porada medyczna lub farmaceutyczna.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • = Sofia =

    Mleko z masłem i czosnkiem oraz cytryna zasypana cukrem to u
    nas podstawa.
    Na przeziębienie pomagają nam również gorące herbaty z sokiem
    wiśniowym własnej roboty.
    Na ból gardła stosujemy żółtko jaj ukręcone z cukrem i
    spirytusem (ale to oczywiście nie dla naszych pociech, tylko dla nas).
    Natomiast na katar polecam inhalacje z majeranku: na gorącą wodę w misie
    wystarczy wsypać paczkę majeranku, przykryć ręczniki i wdychać. Katar
    przechodzi w mgnieniu oka. 😉

  • Woda morska to u nas podstawa i inhalator 🙂 W tym roku sezon chorobowy jakoś łagodnie obeszliśmy na szczęście 🙂

  • U nas syrop na bazie czarnego bzu zdziałał cuda. Znajoma mi go poleciła i przyznam, że jej nie wierzyłam z początku, a faktycznie okazał się rewelacyjny 🙂

  • U nas imbir, zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży, jest właściwie podstawą każdej herbaty, do spółki z sokiem malinowym od babci. Skutecznie powstrzymuje przeziębienia, nawet jak wszyscy zapadli na grypę czy potem mąż na anginę. No i czosnek, cebula do różnych dań – to też mocno wspiera odporność. Z kolei znajoma, której mąż jest pszczelarzem, leczy się z powodzeniem propolisem – trzeba tylko sprawdzić, czy nie ma się alergii.

  • U nas ostatnio też było dużo chorób. Ja mam nadzieję zakończyłam złe chwile i w końcu zobaczymy światełko w tunelu tych wszystkich nieciekawych dni. Czym leczę rodzinę? Miodem, cytryną, czosnkiem, syropami z malin, lipy robionymi przez siebie. Jestem też zwolenniczką inhalacji – odkąd mamy inhalator, życie stało się dużo prostsze, a nam wszystkim, podczas kataru, łatwiej się oddycha 🙂

  • Stosuje dokladnie takie same sposoby na siebie – imbir, cytryna i miod. Do tego zawsze mam w kuchni lipe, szalwie i tymianek na chore gardlo. I siemie lniane, ktore pije niemal codziennie. Od lat nie kupilam zadnych aptecznych specyfikow, ktore truja zamiast leczyc.