O kluczowej roli głośnego czytania w rozwoju dziecka. Wywiad z Ireną Koźmińską, incjatorką kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”

Z jakich planet pochodzą chłopcy, a z jakich dziewczynki, skoro mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus? – jak trafnie ujął John Gray. Dlaczego dziewczynkom łatwiej się skupić a chłopcom trudniej zapanować nad impulsami? Jakie książki należy czytać chłopcom? O magicznym wpływie czytania na rozwój dzieci, o wielkiej roli rozmów z dziećmi „twarzą w twarz” i o tym, że dzieciom nieustannie należy okazywać jak najwięcej czułości, mówi IRENA KOŹMIŃSKA, inicjatorka kampanii Cała Polska czyta dzieciom

Rozmowa z IRENĄ KOŹMIŃSKĄ, autorką książek, działaczką społeczną, prezesem Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, inicjatorką kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”
 

Katarzyna: Od ponad 13 lat popularyzuje Pani codzienne czytanie dzieciom. Czy faktycznie  już cała Polska czyta dzieciom?
Irena Koźmińska: Ostatnie zamówione przez nas badania IPSOS mówiły o tym, że kampanię z jej przesłaniem codziennego czytania dziecku zna ok. 90%, ale czyta dzieciom 54% rodziców. Ta dysproporcja mówi sporo o naszej malejącej skłonności do poświęcania dzieciom czasu.  Tymczasem to nie jest kwestia nadmiaru zajęć rodzica, ale jego priorytetów!  Mądrzy rodzice rezygnują z mniej ważnych spraw, by zainwestować swą miłość i obecność w dziecko. Czasu wczesnego dzieciństwa nie da się nadrobić, a jest to najważniejszy okres jego rozwoju, który kształtuje je na resztę życia. Przy tym to właśnie rodzice są najważniejszymi osobami w życiu dziecka – nie niania, czy pani w żłobku lub przedszkolu – i od tego, jak je traktują i ile mu przekażą miłości, empatii, dobrych wzorców, a nie pieniędzy czy gadżetów – zależeć będzie jego przyszłość. Inwestycja w postaci miłości, czytania, uczenia umiejętności życiowych i wartości staje się fundamentem pod możliwości umysłowe, osobowość i charakter człowieka. Wracając do statystyk czytelniczych – nie oddają one wszystkiego. Coraz więcej rodzin wprowadza czytanie i wierzę, że wraz z rozwojem naszego programu rozdawania w szpitalach położniczych  Pierwszej Książki Mojego Dziecka będzie ich przybywać. Ciągle stykam się z osobami, które mówią: czytam dziecku i widzę niesamowite rezultaty. A niedawno młoda matka z naszej Fundacji powiedziała ze śmiechem: Chyba popełniliśmy jakiś błąd. Nasz 3,5 letni synek już sam płynnie czyta!

Katarzyna: O tym, że dzieciom trzeba czytać, mówi się dość głośno. Że trzeba czytać zwłaszcza chłopcom, już mniej, bo chyba łatwiej wyobrazić sobie mamę czytającą bajkę uśmiechniętej i skupionej córeczce niż biegającemu po pokoju synowi…
Irena Koźmińska:
Chłopcy tracą na tym, że rozwój ich mózgu przebiega inaczej i w innym tempie niż u dziewczynek. Mają też inną niż one energię, upodobania i zainteresowania. Tymczasem są poddani głównie zabiegom wychowawczym kobiet – mam, nauczycielek, babć, które tej odmienności  zwykle nie rozumieją i często próbują naginać naturę chłopca do modelu, który wydaje im się właściwy – czyli kobiecego, spokojnego. Chłopcy na ogół najpierw zaczynają psocić i wszystko rozkręcać,  dopiero później mówić, a grzeczne i spokojne słuchanie bajek, czy poleceń jest dla nich często niewykonalne.  To dezorientuje rodziców, myślą: nie chce mówić, nie chce słuchać, jest nieznośny, robi na złość. I dlatego obrywa – i słownie, i fizycznie, i poprzez zaniedbywanie jego potrzeb, bo dorośli mniej do chłopców mówią, nie uczą właściwych zachowań, i częściej ich karcą. Tymczasem chłopiec po prostu nie umie się skupić i zapanować nad impulsami. W tym trzeba mu pomóc. Zamiast karać i zabraniać ruchu, trzeba zorganizować jego zajęcia tak, by mógł się codziennie porządnie wyszaleć, w sposób nie zagrażający bezpieczeństwu. Trzeba oczywiście wprowadzać pewne zasady postępowania i często mu o nich przypominać. Chłopcy potrzebują też wczesnej stymulacji językowej, bo nauka mowy i myślenie przychodzi im z większym trudem (w ich mózgu później rozwijają się partie odpowiedzialne za te czynności). Do wszystkich dzieci, także do chłopców, trzeba dużo i wyraźnie mówić, z twarzą zwróconą do niego –  z tego punktu widzenia, jak i z powodu potrzeb budowania więzi, odwrócone wózki to strata setek godzin na naukę mowy i budowanie kontaktu). Dziecku trzeba też okazywać jak najwięcej serdeczności, przytulać. Ale nie musimy ciągle się nim zajmować  i godzinami siedzieć z nim na podłodze wśród zabawek. Dziecko powinno być przy nas, w chuście czy foteliku, gdy wykonujemy swoje zajęcia, takie jak sprzątanie, pranie, gotowanie. Niech to obserwuje i niech słyszy nasze objaśnienia. Dzieci są bardzo zainteresowane takimi czynnościami i dużo się wtedy uczą. Natomiast sadzanie malca obok siebie, gdy oglądamy telewizję lub serfujemy w komputerze,  jest dla dziecka szkodliwe, nie nauczy go mowy ani właściwych zachowań, a tylko wcześnie uzależni od mediów. Warto codziennie chłopcu czytać – początkowo np. po 2-3 minuty, po włożeniu do łóżeczka na popołudniowy lub nocny odpoczynek. Jednak nie  zmuszajmy do  słuchania książek, gdy dziecko protestuje. Gdy czytamy mu w ciągu dnia, nie zmuszajmy do nieruchomego słuchania, niech  sobie wędruje lub się cicho bawi.

Katarzyna: Wiem z własnego doświadczenia, że 4-letni chłopiec może być bardziej „uciążliwy” w wychowywaniu niż dziewczynka. Biega, skacze, cały czas musi być w ruchu, ciężko mu się skupić. Wszyscy mówią: „Ale niegrzeczny!”, „Przydałaby mu się większa dyscyplina”. Ale gdy czytam mu książkę, układamy puzzle albo budujemy różne konstrukcje z klocków, ciężko w nim rozpoznać tego „łobuza”.
Irena Koźmińska:
No właśnie. Chłopcy nie są wcale źli i jeśli zrozumiemy ich odmienność, a mogą w tym też pomóc kursy on line i znakomite książki – o czym za chwilę –  to łatwiej będzie zaakceptować ich zachowanie i łatwiej pomóc im poradzić sobie z impulsami, energią i początkowymi problemami z mową.

Katarzyna: Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. Może i chłopcy i dziewczynki też są z innych planet?
Irena Koźmińska:
To niezłe rozróżnienie wprowadzone przez psychologa i terapeutę Johna Graya. Różnice w budowie i funkcjonowaniu mózgu u obu płci zaczynają się już w okresie płodowym, a potem, poprzez powtarzanie zajęć typowych dla chłopców i typowych dla dziewcząt,  tylko się utrwalają. Nie jest dobrze wychowywać dzieci w kierunku ekstremalnych stereotypów (chłopcy – macho, dziewczynki – śliczne, słodkie i głupiutkie), ale z drugiej strony próby pogwałcenia pewnych naturalnych dla płci cech – takich jak ogromna potrzeba ruchu i rywalizacji u chłopców – nie przynosi wcale dobrych skutków. Lepiej ich energię mądrze skanalizować, niż tłumić, co robimy np. każąc 6-latkom siedzieć nieruchomo w szkolnej ławce.

Katarzyna: Dlaczego takie ważne jest czytanie książek chłopcom? Jak to może wpływać na ich rozwój psychiczny, emocjonalny, społeczny?
Irena Koźmińska:
Czytanie dzieciom – bez względu na płeć – ma wszechstronny i zupełnie magiczny wpływ na ich rozwój. Zaspokaja ich potrzeby emocjonalne  na poziomie psychicznym – czują się bowiem ważne i kochane, na poziomie umysłowym, bo poznają język, zdobywają wiedzę, ćwiczą pamięć i wyobraźnię, uczą się myślenia, czują się coraz bardziej kompetentne, a także na poziomie moralnym – poznają różne zachowania i ich skutki, rozwija się ich wrażliwość moralna. Ponieważ we wczesnym dzieciństwie rozwój emocjonalny chłopców przebiega zwykle wolniej, można im pomóc wyrównać ten deficyt właśnie poprzez czytanie. Wtedy szkoła nie będzie taką traumą, bo zwykle koleżanki wydają  im się dużo mądrzejsze i lepiej się zachowują, a oni wciąż są krytykowani i dostają uwagi. Ale przede wszystkim dlatego warto wykorzystać ten wczesny okres na czytanie, że jest to czas, gdy mózg jest najbardziej chłonny, powstają w nim nowe połączenia synaptyczne, które będą obsługiwały język, pamięć, myślenie, wyobraźnię i właściwe zachowania, stając się fundamentem dobrego funkcjonowania na całe życie.

Katarzyna: Czy są jakieś książki, bajki, dedykowane szczególnie chłopcom?
Irena Koźmińska:
Chłopcy lubią książki z akcją, dynamicznie napisane i mówiące o męskich wyzwaniach – podróżach, sporcie, polowaniach, wyścigach, walce. A także o dinozaurach, samolotach, statkach i różnych bardzo konkretnych rzeczach, bo mózg chłopca uwielbia konkrety i kategorie. W wieku kilku – kilkunastu lat nastolatek umiera z nudów przy książkach o miłości i przy opisach przyrody. Nie zmuszajmy go więc do takich lektur, bo zabijemy jego i tak kruchą motywację do czytania.

Katarzyna: Można nauczyć się, jak wychować chłopca na mądrego, wartościowego człowieka? 
Irena Koźmińska:
Trzeba przede wszystkim poznać  i zaakceptować potrzeby rozwojowe chłopców. A one są inne niż to się wydaje się wielu rodzicom i nauczycielom. Zapraszam do udziału w kursach e-learningowych na temat wychowywania chłopców,  prowadzonych przez naszą Fundację na Internetowym Uniwersytecie Mądrego Wychowania. Zachęcam też do lektury wielu świetnych książek na ten temat, np. Steve’a Biddulpha – Wychowywanie chłopców,  Allana Guggenbuhla – Kryzys małego macho, czy Johna Eldredge’a – Dzikie serce.  Także  w książce napisanej przeze mnie wspólnie z Elżbietą Olszewską – Wychowanie przez czytanie – cały duży rozdział „Jak przy pomocy czytania wydobyć dobrego chłopca z chłopca” poświęcony jest tej sprawie. 

Katarzyna: Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum Ireny Koźminskiej.

You may also like...

  • Anonimowy

    Kasiu, Twoja rozmowa z panią Ireną Koźmińską okazała się dla mnie pomocna w zrozumieniu choćby zachowania synka, małego rozrabiaki. Ten typ tak po prostu ma i nie mogę jego temperamentu bez przerwy hamować "czytaniem" bajeczek. Te owszem mają cudowny, terapeutyczny wpływ, ale trwa on zdecydowanie, jak dla mnie, za krótko.;) A tak na poważnie, to padło w tym wywiadzie bardzo dużo mądrych słów. I niby wie się o pewnych rzeczach, ale w praktyce wychodzi to inaczej. Choćby u nas "czytanie", a raczej jeszcze opowiadanie historii czy nazywanie poszczególnych elementów ilustracji wyglądało tak, że brałam malca na kolana zupełnie zapominając, jak wielkie znaczenie ma to, by widział, jak wymawiam dane słowa, a nie tylko je słyszał. reg

  • wspaniała osoba, wspaniała rozmowa, wspaniała akcja. moje dziecko należy do tych, którym czasem należy… ograniczać czytanie. byłam taka sama. książki rządzą!

  • Cieszę się, że mój wywiad z p. Ireną Koźmińską się podoba. P. Koźmińska zrobiła dużo, jeśli chodzi o popularyzację czytania dzieciom, ale wiele leży w naszych rękach.

  • Bardzo interesujący wywiad. Jako mama dwóch chłopców doskonale rozumiem tę 'uciążliwość' w wychowywaniu i podobnie jak Pani mam takie obserwacje w stosunku do swojego syna, że w czasie zabawy mój urwis wszędzie wchodzi, psoci, hałasuje i szaleje do granic możliwości, ale w czasie czytania jest skupiony i zainteresowany książką, zadaje pytania, opowiada i nie interesuje go wówczas co się dzieje obok, potrafi się 'przestawić' z tego szaleństwa na wyciszenie przy książce. U nas czytanie z dziećmi zajmuje w ciągu dnia sporo więcej czasu niż zalecane 20 minut. Mam nadzieje, że będą tego dobre owoce 🙂 Posiadam książkę 'Wychowanie przez czytanie' i bardzo podoba mi się rozdział z propozycjami lektur dla dzieci w określonym przedziale wiekowym.

  • My również staramy się czytać regularnie, codziennie. 20 minut mija błyskawicznie, a dzieci ciągle proszą o jeszcze:-)

  • Moja córka jest bardzo energicznym dzieckiem…czytamy codziennie po kilkanaście razy. Młoda uwielbia książki, są to dodatkowo chwile na wyciszenie małego wulkanu energii 🙂

  • Mój syn (4 l.) uwielbia czytanie bajek i wierszy. Córka (niespełna 2 lata) przysłuchuje się, ale zwykle jak jej czytam, to trwa bardzo krótko, bo jest wtedy mega niecierpliwa. Ale myślę, że z czasem będziemy czytać coraz dłużej.