Oszust Enric Marco i pisarz Javier Cercas

Oszust, Javier Cercas

Oszust, Javier Cercas

Enric Marco, obecnie 96-letni Hiszpan, przez wiele lat utrzymywał, że podczas II wojny światowej był więźniem hitlerowskiego obozu we Flossenburgu. Był też przedstawicielem Hiszpanów ocalałych z nazistowskich obozów i pełnił ważne funkcje publiczne. W 2005 roku jego oszustwo zdemaskował historyk Benito Bermejo; skandal ten wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie. Kilka tygodni temu w Oficynie Literackiej Noir sur Blanc miała miejsce premiera książki o Enricu Marco pt. „Oszust”. Jej autor, Javier Cercas, znany hiszpański pisarz, przez siedem lat wzbraniał się przed napisaniem tej książki. Rozumiem jego dylematy i uważam, że z niezręcznej sytuacji pisania o oszuście wybrnął całkiem nieźle.

Pisanie biografii człowieka uważanego przez większość rodaków za oszusta, który zadrwił sobie z tragedii ofiar hitlerowskich obozów koncentracyjnych, jest niezręczne. Po co w ogóle pisać o człowieku, skoro tyle osób chciałoby go wymazać z powojennej historii Hiszpanii? Czy taka książka nie będzie nagrodą dla oszusta? Czy nie połechta jego próżności? A może przyniesie wątpliwą sławę pisarzowi?

Na podobne pytania szukał odpowiedzi Javier Cercas i przez siedem lat wzbraniał się przed napisaniem „Oszusta”. Mówi, że się bał. Myśląc o tej napisał dwie inne książki. A potem „Oszusta”.  Czytelnik może pomyśleć, że pisarz kokietuje i zwodzi, opowiadając o swoich pisarskich dylematach; może też czuć przerost formy nad treścią. Tak właśnie myślałam na początku. Pierwsze strony „Oszusta” w dużej mierze poświęcone są rozważaniom Cercasa, tłumaczeniu się i wyjaśnianiu dlaczego nie chciał pisać biografii Enrica Marca i dlaczego ją napisał. Męczyło mnie to. Jednak im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej rozumiałam tłumaczenia pisarza.

Kim jest Enric Marco

Enric Marco urodził się w 1921 roku w zakładzie dla obłąkanych, gdzie mieszkała jego matka. Miał ciężkie dzieciństwo, ojciec się nim niewiele interesował; trafiał z jednego domu do drugiego. Właściwie to nie miał rodziny i zapewne nie wiedział czym jest ciepło domowego ogniska. Podczas II wojny światowej wyjechał jako ochotnik do pracy do hitlerowskich Niemiec, co było możliwe dzięki konwencji hiszpańsko-niemieckiej. Marco chciał w ten sposób uniknąć służby wojskowej, a przy okazji zarobić na życie. Przedstawiam tylko kilka fragmentów dotyczących jego życia – nie da się w kilku zdaniach opowiedzieć wszystkiego.

W drugiej połowie lat 70. XX wieku, po śmierci generała Franco, kiedy Hiszpania przechodziła transformację ustrojową, Enric Marco -mechanik samochodowy, zafundował sobie nowy życiorys. Utrzymywał, że jest ocalałym więźniem obozu we Flossenburgu. Wkrótce stał się sławnym przedstawicielem Hiszpanów ocalałych z nazistowskich obozów. Wygłosił setki wykładów, udzielił dziesiątków wywiadów, otrzymał ważne odznaczenia, a wzruszył do łez hiszpańskich parlamentarzystów, którzy zebrali się, aby po raz pierwszy oddać hołd rodakom deportowanym przez III Rzeszę. Był wielokrotnie odznaczany. W 2005 roku, gdy Marco miał wygłaszać przemowę w obecności premiera na uroczystości 60-lecia wyzwolenia obozu, zdemaskował go historyk Benito Bermejo. Marco został uznany za wielkiego oszusta i właściwie wyklęty.

Oszust i jego nie-biografia

„Oszust” nie jest biografią w pełnym tego słowa znaczeniu. Czy Enric Marco w ogóle zasługuje na biografię? Czy to, co opowiedział pisarzowi rzeczywiście jest prawdą? Jak uwierzyć człowiekowi, który całe życie kłamał? Javier Cercas napisał książkę, która tylko w pewnym stopniu jest biografią. Zawiera również elementy eseju politycznego, jest zapisem dialogów z Marco, znajduje się tu nawet wyimaginowany dialog Cercasa z Marco – świetny!!! Javier Cercas dużo miejsca poświęcił także opisywaniu dokumentacji pracy nad książką oraz nawiązaniom do znanych dzieł literackich, m.in. „Don Kichota”. „Oszust” nie pozwala czytelnikowi nudzić się.

Trzeba też podkreślić, że Cercas ani nie krytykuje ani nie broni Enrica Marco. Chciał pokazać go w całej swojej złożoności i chyba mu się to udało.

Niby od początku wszystko wiadomo… Wiemy, jak historia się kończy. Wiemy, że Enric Marco jest zdemaskowanym oszustem, ale gdy w ostatnim rozdziale Cercas opisuję wizytę w dawnym obozie we Flossenburgu, gdzie pojechał szukać ostatecznego potwierdzenia nieobecności Marco w obozowych dokumentach, czuć niepokój. Jakie nazwisko znajdzie na liście? Bo przecież Marco miał pewien papier na swój pobyt we Flosseburgu? Czy był to dokument autentyczny? Czy sfabrykowany jak cała biografia Marca?

Przyjemnej lektury! Tu kupisz książkę.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Zapytam męża co on na to, bo do mnie zupełnie ta książka nie pasuje 🙂

  • Nigdy wcześniej o nich nie słyszałam 🙂

    • Szczerze, to i ja nie słyszałam za bardzo, ale jak tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki, od razu chciałam przeczytać:-)

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Bardzo interesująca pozycja! Ciekawa jestem, co nim kierowało, że zaczął oszukiwać.

    • Najciekawsze jest to, czy to co powie, będzie prawdą. Najczęstszym stwierdzeniem, jakie pada w książce jest to, że Marco lubił być „w kadrze”, „na pierwszym planie”, lubił media i wywiady. Wymyślony życiorys dał mu to w prezencie:-)

  • Brzmi jak ciekawa książka!
    Historii takich jest w literaturze dużo… chociaż o różnej sile kłamstwa.
    Pamiętam jak wyszukiwałam swego czasu informacji na temat autora książki „Długi Marsz” Sławomira Rawicza (którą swoją drogą polecam ogromnie!). Rawicz w książce opisuje historię swojej tułaczki z gułagu na Syberii aż do Indii. 6000 km marsz przez całą Azję.
    Historia podobno została ukradziona innemu Polakowi Witoldowi Glińskiemu… a Rawicz podobno nie przeżył opisywanych przez siebie wydarzeń.
    Opinie na ten temat są różne… każdy po zapoznaniu się z historiami może wesprzeć tą którą uważa za słuszną… Bo teraz trudno już dotrzeć do prawdy.

    • I taka jest – ciekawa:-) O historii Rawicza-Glińskiego słyszałam co nieco, ale nie interesowałam się tym głębiej. A czy nie było o tym filmu i Colin Farrell nie grał w nim