Czy Dziewczyna z pociągu jest przereklamowana?

bestseller, thriller

Czasem coś mnie podkusi, by ulec reklamie. Zdarza się to rzadko, a jednak. Od wakacji słyszałam o hicie pt. „Dziewczyna z pociągu”. Podobno świat zwariował na punkcie tej książki, a że zewsząd atakowały mnie informacje, że jest to rzecz, którą koniecznie trzeba przeczytać, uległam. Na targach w Krakowie zakupiłam egzemplarz w promocyjnej cenie i przebierałam nogami, żeby w końcu za nią się zabrać. Czy „Dziewczynę z pociągu” warto przeczytać? Warto. Czy jest bestsellerem? Tak twierdzą statystyki. Czy jest przereklamowana? Jest. Moim zdaniem.

Przeczytałam ogromną ilość thrillerów i kryminałów. Pochłaniałam je masowo, czytając klasyków gatunku, dlatego wydaje mi się, że wiem, kiedy thriller jest naprawdę niezwykły, nie powiela utartych schematów, a jego zakończenie jest naprawdę mocne, a ja jeszcze długo po lekturze przeżywam fabułę… Od „Dziewczyny z pociągu” oczekiwałam, że zepchnie w kąt to wszystko, co przeczytałam do tej pory. Tak przecież mówiły reklamy, którym poniekąd uwierzyłam:
„Najszybciej sprzedający się debiut dla dorosłych w historii brytyjskiego rynku.
Co 6 sekund ktoś w Stanach Zjednoczonych kupuje tę książkę.
Miliony egzemplarzy sprzedanych na całym świecie.”

bestseller, thriller

Nie twierdzę, że „Dziewczyna z pociągu” to zła książka. Przeciwnie, to absolutnie wciągająca powieść, którą bardzo szybko się czyta, pochłaniając z wypiekami na twarzy kolejne strony. Przemyślanie skonstruowana, pisana z dbałością o detale, dynamiczna, spełniająca wymogi gatunku. Bardzo podoba mi się zamysł pisarki, jeśli chodzi o zazębianie się losów bohaterów. A już sam pomysł prowadzenia głównej narracji zza okna w pociągu jest naprawdę ciekawy, nie wieje nudą. 
Narracja prowadzona jest z perspektywy trzech kobiet – kluczowych dla thrillera postaci. Najważniejsza jest Rachel, której oczami, a najczęściej zamroczonym przez alkohol umysłem, widzimy przebieg wydarzeń. Są jeszcze Megan i Anna, pozwalające nam spojrzeć na te same wydarzenia z ich punktu widzenia. Czytelnik ma niby kompleksową wiedzę, o tym, co się dzieje, ale Paula Hawkins tak świetnie plącze „zeznania” tych trzech kobiet, że trudno jest dociec sedna sprawy i przewidzieć zakończenie. 
Uważam też, że pisarka skonstruowała ciekawą postać pierwszoplanową. Rachel, rozwódka po 30-tce, z przeszłością, uciekająca w nałóg alkoholowy, dojeżdżająca do pracy w Londynie pociągiem. Kobieta mało atrakcyjna, nie dbająca o siebie, rozdrapująca stare rany, uprzykrzająca życie innym. Można czuć do niej odrazę, ale ja jej po prostu współczułam. Może i niepotrzebnie, bo Rachel jest o wiele mądrzejsza niż mogłoby się to wydawać.

bestseller

Podoba mi się styl Pauli Hawkins – to dziennikarka z wieloletnim stażem, która zdecydowała się zadebiutować jako pisarka. „Dziewczyna z pociągu” to udana książka i bardzo dobry debiut literacki – tego wydania w ponad 40 krajach można tylko pozazdrościć, przyszłej ekranizacji filmowej, zapewne w gwiazdorskiej obsadzie, również. Nie rozczarowuje mnie jako thriller. Rozczarowuje mnie jako bestseller, który koniecznie trzeba przeczytać. Książka była reklamowana jako niemal arcydzieło gatunku, a opinia S. Kinga jeszcze podsyciła oczekiwania. A ja wcale nie uważam, że jest coś niezwykłego. 
to dobry, wciągający thriller, od którego ciężko się oderwać. 
I tyle. A może aż tyle.
Czytaliście „Dziewczynę z pociągu”? W roli głównej widziałabym Rene Zellweger, ale tą bez botoksu, tą z czasów Bridget Jones. Byłaby idealna.

Wydawca:  Świat Książki
Typ okładki:  okładka miękka
Liczba stron:  328
Wymiary: 13.5×21.5 cm
EAN:    9788380314504

You may also like...

  • Paulina Karaś

    W ostatni weekend przeczytałam „Dziewczynę z pociągu”. Zgadzam się właściwie w 100 % z Twoją opinią. Książka wciągnęła mnie bardzo, jednak też uważam, że została przereklamowana. Dla mnie za mało skomplikowana – zdecydowanie za mało wątków, za mało postaci.. Troszkę się zawiodłam.