Kiczowata obyczajówka? Jakie są powieści Fleszarowej-Muskat

powieści dla kobiet
Przez lata nazwisko Stanisławy Fleszarowej-Muskat kojarzyło mi się z autorką tanich, wyciskających łez romansideł. Myślałam tak, ale nie miałam ku temu podstaw, bo nie przeczytałam ani jednej jej książki. Musiałam przeczytać jakąś uszczypliwą recenzję. W ten sposób niesłusznie sklasyfikowałam pisarkę i jej twórczość jako niewiele wartą. Zdania o jej pisarstwie są podzielone, bo Fleszarową-Muskat albo się kocha albo nie znosi. Ale ja jestem już mądrzejsza o lekturę dwóch powieści pisarki oraz o jej biografię. Czy zmieniłam zdanie? Czy Fleszarową da się czytać, a potem jeszcze miło wspominać? Czy może lepiej przeczytać i …. zapomnieć?
Po książki tej pisarki sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze, Asia z bloga Z filiżanką kawy bardzo zachwalała książkę „Stangret Jaśnie Pani” tej autorki i zgłosiła ją jako jedną z najpiękniejszych książek o miłości, w rankingu, który przygotowałam z okazji walentynek. Pomyślałam, że to nie może być zła książka, bo Asia napisała o niej przekonująco. Po drugie, w księgarni, a właściwie wyspie koszów książkami w jednym z hipermarketów, widziałam mnóstwo powieści Fleszarowej. Wszystkie po 5 zł. Wydanie wprawdzie kieszonkowe, ale… W ciemno kupiłam 4 powieści – w sumie 20 zł.

Potem, w Internecie, kupiłam jeszcze biografię pisarki autorstwa Krystyny Świerkosz Fleszarowa urodziła się w 1919 roku w Siennowie na Podkarpaciu i tu spędziła pierwsze dwa lata życia. Bardzo chciałam poznać te podkarpackie wątki w jej życiu i twórczości. Nie rozczarowałam się – biografia jest tak naszpikowana faktami i relacjami (z punktu widzenia różnych osób), że wydaje się, iż Krystyna Świerkosz skrupulatnie spenetrowała życiorys pisarki, wyjaśniając przy okazji wiele tajemnic i niedopowiedzeń. Biografię czyta się dość trudno, ale dla mnie jest to przykład świetnej dokumentacji i naprawdę podziwiam Krystynę Świerkosz za warsztat dokumentalisty. A dostać się do niektórych osób, które znały pisarkę, i zdobyć ich zaufanie, wcale nie było łatwo.

książka na talerzu
Powieści Stanisławy Fleszarowej-Muskat

Fleszarowa-Muskat a Oriana Fallaci

Stanisława Fleszarowa-Muskat jest autorką ok. 700 utworów, z których tylko niewielka część nie doczekała się publikacji. Kiedy zdążyła to wszystko napisać, skoro pracowała, pełniła też różne funkcje, m.in. kierowała oddziałem związku literatów… (była też długoletnią działaczką PZPR, ale to osobna historia). Odpowiedź jest prosta: pisarka była tytanem pracy, pisała regularnie i dużo. Była dwukrotnie zamężna, ale nie miała dzieci. Pisała, pisała i pisała… Zeszyt zabierała ze sobą wszędzie, by utrwalać sytuacje, osoby, refleksje. Ten jej warsztat pracy nasunął mi od razu skojarzenie z Orianą Fallaci, która także była znakomicie zorganizowana i zdyscyplinowana, co przyniosło znakomite owoce. Oczywiście, Fallaci i Fleszarowa-Muskat to dwie różne autorki z dorobkiem o znaczącej różnicy, ale tak samo poświęcały się własnej pracy i pasji.

Biografia obfituje w wiele faktów, które przez pisarkę były przemilczane. Choć Fleszarowa-Muskat była bardzo popularną pisarką i chętnie spotykała się z czytelnikami, a właściwie z czytelniczkami, nie dzieliła się z opinią publiczną swoim życiem. W wywiadach zawsze poruszała tematy twórczości, unikała pytań o życie prywatne, a jeśli czasem sobie na to pozwoliła, wycinała te fragmenty podczas autoryzacji.  Zagadką przez lata były m.in. okoliczności jej pierwszego małżeństwa z Jerzym Fleszarem, prawnikiem ze Lwowa, które zresztą wyjaśniła Krystyna Świerkosz w biografii.

biała książka
Biografa Fleszarowej-Muskat

 Obyczajówka o dużym ładunku emocjonalnym

Na razie przeczytałam dwie książki Fleszarowej-Muskat: „Noc pod Alpami” i „Wczesną jesienią w Złotych Piaskach”. Najlepszymi opiniami z jej dorobku cieszą się natomiast, jak doczytałam: „Lato nagich dziewcząt”, „Wiatr od lądu” i „Kochankowie róży wiatrów”. Fleszarowa-Muskat była chętnie czytana, niektóre wydania jej książek miały potężne nakłady. Ta popularność przyniosła jej niechęć w środowisku literatów i to oni jako pierwsi krytycznie odnieśli się do twórczości Fleszarowej-Muskat. Bardzo możliwe, że z zazdrości, jak sugeruje Świerkosz. Czytelniczki ją uwielbiały za powieści, które nadawały rumieńców peerelowskiej rzeczywistości.

Fleszarowa-Muskat była specjalistką od opisywania ludzi i ich emocji. Nie wiem dlaczego myślałam, że jest autorką romansideł i że zażenowana ich poziomem, skończę czytanie po kilku stronach. Pomyłka:-) Są to raczej powieści obyczajowe o dużym ładunku emocjonalnym ze sprawnie budowanym napięciem. Choć „Noc pod Alpami” nieszczególnie mi się podobała, powiem Wam, że napięcie, jakie stworzyła autorka jest na wysokim poziomie. Trzech mężczyzn reprezentujących trzy nacje spotyka się po wojnie w schronisku  – domu kobiety, której zawdzięczają życie. W schronisku mieszka niejaki pan Braun. Jego nazwisko przywołuje w nich demony wojny i chęć zemsty. Kim jest Braun? Czy to ten sam człowiek, który prześladował ich w czasie wojny? I jeszcze świetna kreacja postaci Lisl – niepełnosprawnej umysłowo, albo raczej poszkodowanej szokiem wojny, dziewczyny.

„Wczesną jesienią w Złotych Piaskach” podobała mi się bardziej. Po pierwsze, jest to dłuższa powieść z bardziej rozbudowanymi wątkami. Po drugie, większą uwagę zwróciłam na znakomicie poprowadzony wątek poboczny. Dotyczy on małżeństwa Polaków, którzy odpoczywają w Złotych Piaskach. Są to Filip Berenta i jego żona, którą czytelnik poznaje jako pełną obaw przed wyjściem na plażę. Trochę humorzastą, trochę tajemniczą, od której Filip jakby chciał się uwolnić. Kiedy poznałam sekret (dramat – właściwsze słowo) tej kobiety, naprawdę ścisnęło mnie w gardle i długo, długo nie chciało puścić. Dla tego wątku (główny mniej mi się podobał) warto było przeczytać tę powieść.

„Na fali”. Krystyna Świerkosz

W biblioteczce mam jeszcze dwie powieści Fleszarowej-Muskat. Nie wyrzucę ich na pewno:-) Przeczytam, gdy stosik „lektur obowiązkowych” nieco się zmniejszy. I już nie dam się zwieść zawistynym recenzentom:-):-) Jeśli powieści Fleszarowej-Muskat są złe, to stanowczo powinno się zabronić druku wielu współcześnie ukazujących się obyczajówek. 

You may also like...

  • Nigdy nie miałam do czynienia z książkami tej autorki, choć musze przyznać, ze tytuły, jakie podałaś brzmią intrygująco.