Książka, dzięki której zaczęłam czytać. Powieści historyczne

Fot. Pixabay

Fot. Pixabay

Nie pamiętam dokładnie, którą książkę przeczytałam jako pierwszą. Może którąś z lektur w pierwszej klasie? Pewne jest, że idąc do zerówki potrafiłam swobodnie czytać i często wraz z babcią sięgałam do artykułów w gazecie codziennej. Chyba nie była to odpowiednia lektura dla małej dziewczynki… Co ciekawe, kilkanaście lat później pracowałam w tej gazecie jako dziennikarka. Chcecie wiedzieć, dzięki jakim książkom zaczęłam czytać świadomie, dla przyjemności i relaksu?

Wpis ten powstał w ramach akcji prowadzonej przez Dagmarę Sobczak z bloga Socjopatka.pl, która zaprosiła blogerów, by opowiedzieli o książkach, które spowodowały, że czytanie stało się pasją i weszło w nawyk.

U mnie były to książki przygodowe i historyczne. Uwielbiałam serię o Winnetou Karola Maya, przygody Tomka Wilmowskiego spisane przez Alfreda Szklarskiego oraz przygody Hucka Finna. Ach, jak marzyłam, żeby przeżyć choć jedną małą, malusieńką przygodę taką jak Tomek Wilmowski!

Kazimierz Mordasiewicz, Portret Henryka Sienkiewicza

Kazimierz Mordasiewicz, Portret Henryka Sienkiewicza

Dziś jednak opowiem wam, dlaczego polubiłam czytanie książek historycznych. Chodziłam chyba do piątej lub szóstej klasy szkoły podstawowej, gdy do naszego domu trafiła Trylogia Henryka Sienkiewicza. Ktoś (może wujek?) uratował ją przed śmietnikiem. Było to wielotomowe wydanie lwowskie z 1937 roku. Nie rozumiem, dlaczego ktoś chciał się pozbyć takiego wydania, na szczęście dla książek i dla nas – trafiły pod dobry adres.

Całą trylogię przeczytałam jednym tchem w długie zimowe wieczory. Wymieniałyśmy się z siostrami tomami. Jedna kończyła czytać pierwszy tom „Ogniem i mieczem”, druga go zaczynała, a trzecia czekała w kolejce. Czytanie utrudniała duża ilość błędów oraz rozpadające się strony, mimo to Trylogia wciągnęła nas na dobre. Filmowa wersja dzieła Sienkiewicza chyba już była nam wtedy znana i już wtedy dowiedziałam się, jak duże są dysproporcje pomiędzy książką a jej ekranizacją.

Reprodukcja obrazu Juliusza Kossaka "Kmicic z Oleńką na kuligu"

Wikipedia. Reprodukcja obrazu Juliusza Kossaka „Kmicic z Oleńką na kuligu”

Historyczna zawierucha, batalistyczne sceny, wartka akcja, bohaterowie z krwi i kości, wielkie namiętności i wzniosłe ideały – to wszystko tak mnie wtedy porwało, że nigdy nie zrozumiałam awersji niektórych czytelników do Trylogii. Oczywiście, po latach zauważyłam niedociągnięcia powieści Sienkiewicza, ale przecież Sienkiewicz pisał ku pokrzepieniu serc, gdy Polska znajdowała się pod zaborami, a proces wynaradawiania coraz bardziej przybierał na sile. Naród potrzebował takich powieści.

Sienkiewicz, jeden z najpopularniejszych pisarzy przełomu XIX i XX wieku, dziś jest spychany na margines. Nie wiem, skąd ta niechęć do niego? Czy czytelników przeraża ilość stron, archaiczny styl czy jeszcze coś innego? Jeśli nie czytaliście nic z powieści Sienkiewicza, a w ślad za innymi powtarzacie, że są niewiele warte, spróbujcie przekonać się sami. Przecież napisał też wiele innych wspaniałych powieści – „Krzyżacy”, „W pustyni i w puszczy”, zresztą – światowa sława „Quo vadis” mówi sama za siebie.

Dzięki twórczości Sienkiewicza spotkałam się z powieścią historyczną i bardzo polubiłam ten gatunek. Do dziś powieści historyczne czytam z wielką przyjemnością.

Pamiętasz książkę, dzięki której zacząłeś czytać?

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Zupełnie niehistoryczna, ale z dzieciństwa zapamiętałam „Karolcię”. Szalenie mi się podobała. Historyczne, czy oparte na prawdziwych zdarzeniach z historii, podobają mi się filmy i seriale.

    • „Karolcia” jest świetna, nawet mam w domu egzemplarz, który dostałam w nagrodę w szkole podstawowej. A już niedługi pewnie będzie czytał ją syn;-)

  • No proszę. 🙂 Ja za historycznymi nie przepadam, ale może warto sięgnąć po jakiś tytuł, aby to zmienić 🙂

    Dziękuję za udział w akcji 🙂

  • Uwielbiam Sienkiewicza. Mimo że to „pierwszorzędny pisarz drugorzędny” 😉 Trylogię czytałam w sumie osiem razy. Teraz biorę się powoli za książki Elżbiety Cherezińskiej, ale czasy Piastów jakoś mnie nie porywają…

    • I na mnie czekają książki Cherezińskiej:-) Trzy od razu:-) Mnie czasy Piastów bardzo, bardzo interesują,więc nie mogę się doczekać;-)

  • A ja jakoś całkiem na odwrót właśnie, kompletnie nie pociąga mnie historia i wszystko, co z nią związane, choć miałam jakiś czas bzika na punkcie klimatów austro-węgierskich 🙂

    • 🙂 A ja z kolei, gdybym miała jeszcze raz wybierać studia, wybrałabym pewnie archiwistykę na historii albo archeologię:-) Bo to bardzo mnie pociąga:-)

  • Kiedyś więcej książek historycznych czytałam. Teraz co jakiś czas mi się zdarza. Najbardziej interesuje mnie druga wojna światowa, powstanie- wspomnienia, pamiętniki itp.

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Ja nie pamiętam od jakiej książki zaczęłam czytać. Na pewno czytałam już całymi wyrazami jak miałam 5 lat, bo pamiętam, że pani w zerówce w przedszkolu (poszłam rok wczesniej), upominała mnie, że inne dzieci tak jeszcze nie czytają i mam literować.
    Pamiętam za to swoją pierwszą dorosłą powieść, a w zasadzie tylko tytuł i było to romansidło Pocałunek Judasza, który czytałam na wakacjach u ciotki mając z 10 czy 11 lat. Chyba z ciekawości wrócę do niej po latach 😛
    A z trylogii Sienkiewicza czytałam tylko w liceum Potop i byłam jedną z nielicznych, która była zachwycona. Połknęłam całe trzy tomy, a obowiązkowy był chyba tylko pierwszy (no ale jak można nie doczytać tej historii do końca?). W ogóle pod względem lektur byłam inna, bo przeczytałam też z zachwytem całych Chłopów i Nad Niemnem, a nigdy nie podołałam Lalce i nie zrozumiałam Ferdydurke, które reszta klasy raczej lubiła 🙂

    • Ja podchodziłam do lektur zadaniowo – trzeba czytać, to czytałam. Nie wszystkie mi się podobały, ale czytałam. „Ferdydurke” mnie nie powaliła, jednak zapamiętałam ją dość dobrze. „Nad Niemnem” jest świetną powieścią i nie wiem, czemu się jej tak czepiają…:-)

  • Zdecydowanie Dzieci z Bullerbyn. Dlatego ciesze się, ze znów mogę wrócić do tej lektury dzięki naszej grupie 🙂

    • 🙂 świetna książka, już niedługo będę czytać dzieciom:-)