„Historia Adeli” Magdaleny Knedler z niespodzianką na koniec

"Historia Adeli" M. Knedler

„Historia Adeli” M. Knedler

Pamiętacie, jak Magdalena Knedler uwiodła mnie „Dziewczyną z daleka”? Ta książka była dla mnie ubiegłorocznym odkryciem – nowej polskiej autorki i wciągającej, emocjonującej powieści. Stało się naturalne, że prędzej czy później sięgnę po kolejne pozycje z twórczego dorobku pisarki i… rok 2017 pożegnałam z „Historią Adeli” w ręku. Czy po lekturze tej powieści znów zaczytam się w pisarstwie Magdaleny Knedler? I czym autorka zaskoczyła mnie na końcu książki?

W „Dziewczynie z daleka” była wspaniała opowieść o miłości, z okrucieństwem II wojny światowej w tle. W „Historii Adeli” mamy interesujący kobiecy portret psychologiczny z licznymi retrospekcjami do wydarzeń, które ukształtowały główną bohaterkę. Powieść zupełnie inna niż „Dziewczyna z daleka”, ale to wcale nie jest zarzut, a znak, że autorka idzie o krok dalej i karmi czytelników czymś nowym.

„Historia Adeli” – z muzyką, filmem i literaturą w tle

„Historia Adeli” to powieść obyczajowa, której akcja toczy się głównie we współczesnym Wrocławiu. Na pierwszy plan wysuwają się dramatyczne przeżycia głównej bohaterki Adeli, zaś wątkiem pobocznym jest historia przyjaźni i konfliktu sprzed 50 lat, na ślad których Adela trafia przypadkowo we Wrocławiu.

Tło powieści cudownie uzupełniają liczne nawiązania do muzyki, więc włoską tajemnicę Adeli stopniowo poznajemy w miłym towarzystwie melodii jazzowych, w tym znanego włoskiego jazzowego pianisty Enrico Pieranunziego, przy dźwiękach trąbki Enrica Ravy i innych melodiach jazzowych, jakie przed laty rozbrzmiewały we wrocławskim klubie Rura. Nie brakuje też odwołań do sztuki: malarstwa (Odilon Redon), rzeźby (Camille Claudel), filmu („Miłość Adeli”) i innych dzieł literackich (Herbert).

Nadają one specyficznego klimatu i choć może nie każdego uwiodą (w końcu wymuszają dodatkową aktywność czytelniczą), to z pewnością wyróżniają książkę spośród licznych powieści obyczajowych. Jeśli możecie, to spróbujcie zapoznać się ze wspomnianymi utworami i nazwiskami, a czytanie „Historii Adeli” będzie dużo przyjemniejsze.

Włoska tajemnica Adeli

Już na początku powieści dowiadujemy się, że Adela skrywa jakąś tajemnicę, tragedię z przeszłości. Któż opuściłby uroczą włoską Sperlongę, klimatyczną księgarnio-kawiarnię (o wdzięcznej nazwie Giro Tondo) z widokiem na skały i limonkowe morze, i wrócił z dwiema walizkami do zimnego Wrocławia, by zacząć wszystko od nowa? Tylko ktoś nieszczęśliwy, kto ma spory bagaż doświadczeń życiowych. Cóż takiego spotkało Adelę? Czytelnik nie dowie się tego od razu, więc i ja wam nie zdradzę. Autorka długo wodzi czytelnika za nos i pozwala mu snuć domysły. Historia Adeli stopniowo się wyjaśnia, dzięki liczy retrospekcjom, które pozwalają zrozumieć postępowanie głównej bohaterki.

Spokojnie, nie ma tu smutnych wynurzeń ani intelektualizowania – jest znakomicie opisana, bardzo autentyczna historia młodej kobiety, która w wieku 34 lat zaczyna życie od nowa. Mogłaby to być zupełnie banalna opowieść, gdyby Magdalena Knedler wykorzystała typowe dla powieści obyczajowej schematy w typowy sposób, ale tak nie jest. Owszem, jest nowy mężczyzna, który staje na drodze Adeli; są nowe koleżanki, skore do pomocy, jest i chłopak z przeszłości, ale to wszystko jest gdzieś obok Adeli i nie przykuwa uwagi tak mocno jak główna bohaterka.

Wydaje mi się, że największym atutem tej powieści jest solidna, spójna konstrukcja głównej bohaterki. Choć Adela nie wyróżnia się szczególnie urodą, osobowością, postępowaniem czy osiągnięciami, jest dla czytelnika intrygującą, niejednoznaczną postacią. Trudno ją polubić od razu, a w pewnym momencie nawet podejrzewamy, że zrobiła coś bardzo, bardzo złego. Adela znakomicie przyćmiewa postacie drugoplanowe, bo kolorytu nadaje jej włoska tajemnica.

Niespodzianka na końcu…dla mnie

Najbardziej zaskakujące było dla mnie zakończenie „od autorki”. W podziękowaniach dopatrzyłam się swojego nazwiska w gronie blogerów i osób, których pisarka dziękowała za recenzje swoich poprzednich książek. To bardzo miłe uczucie. Dziękuję.

DSC01423

„Historię Adeli” bardzo Wam polecam.

Można ją kupić m.in. na stronie wydawcy (Novae Res), w promocji za 31 zł.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Jakoś mnie osobiście zniechęca ta minimalistyczna okładka. Wiem, że książki po okładce się nie ocenia, ale jednak niektóre są takie, że chce się przeczytać książkę, nawet jeśli treść nie jest za bardzo ciekawa 😉

    • Okładki są różne, nie wiem, co sądziłabym o tej, gdybym nie znała talentu autorki:-) Rzeczywiście, są takie okładki, że można książkę kupić dla samej okładki:-)

  • Ciekawa historia, na pewno sięgnę po tą pozycję 🙂