Najstarsza polska blogerka – Kika Szaszkiewiczowa

Kika Szaszkiewiczowa, fot. Franciszek Vetulani/Wikipedia

Kika Szaszkiewiczowa, fot. Franciszek Vetulani/Wikipedia

Najstarszą polską blogerką (a może i na świecie) była Irena Szaszkiewiczowa, zwana Kiką. „Grubo” po 90-tce, w styczniu 2013 r. zaczęła prowadzić blog zatytułowany „Moje pierwsze 100 lat”. Zmarła półtora roku później, mając 97 lat. Niesprawiedliwe byłoby jednak traktowanie Szaszkiewiczowej tylko jako blogerki. Ta ze wszech miar aktywna i otwarta na świat kobieta była bywalczynią i artystką Piwnicy pod Baranami, matką dwóch chłopców i kobietą, która wywołała we mnie duże emocje.

Dawny dom Kiki Szaszkiewiczowej w Babicy (zaledwie kilka kilometrów od mojej miejscowości) zamieszkują osoby psychicznie chore, pensjonariusze Domu Pomocy Społecznej. Nie ma już imponującego księgozbioru książek, zabytkowych sztychów Chimka, ojca Kiki; cennych obrazów, ani kolekcji antycznych mebli. Książki można było kupić za bezcen po wojnie na rzeszowskim rynku, niektóre obrazy rozdano, a inne – podobnie jak antyczne meble – trafiły do muzeów. Są jeszcze lipy i rozległy park, którego właścicielami byli Jarochowscy. I mury, ładnie odrestaurowane (obiekt jest wpisany w rejestr zabytków), które pamiętają zacnych gości i niejedną dyskusję intelektualną…

Szczęśliwe lata w Babicy

Irena Szaszkiewiczowa, z domu Jarochowska, córka Joachima Jarochowskiego herbu Przerowa i Marii z Wiktorów, urodziła się 4 marca 1917 roku w Krakowie. Kiedy po kilku miesiącach po porodzie do sił powróciła jej matka, rodzina Jarochowskich zamieszkała w Babicy w powiecie strzyżowskim na Podkarpaciu. Rok później (1918) Kika zyskała towarzyszkę zabaw – siostrę Marię, piękną i inteligentną kobietę, która najpierw została socjalistką, a potem komunistką (Maria była też dziennikarką i pisarką). Kilka lat później do dołączył do nich Konstanty, zwany przez siostry Kotem, znany krakowski fotograf. Ziemiańska rodzina Jarochowskich spędziła w Babicy wiele szczęśliwych chwil. Niestety, II wojna światowa, a zwłaszcza zbliżający się Sowieci, zmusiła ich w 1944 roku do opuszczenia majątku w Babicy. Co mogli, zabrali ze sobą pociągiem. Część rozdali do przechowania chłopom, resztę zniszczyli Sowieci, zostawiając po sobie to, co zostawiali wszędzie…

We wspomnieniach pt. „Podwójne życie Szaszkiewiczowej” wydanych w 2011 roku przez Wydawnictwo Literackie Kika Szaszkiewiczowa wielokrotnie wraca do dworu w Babicy jako do czasów swojej pięknej młodości. Mówi o niej z nostalgią, wspominając chwile dość beztroskie jak na tamte lata , co mnie bardzo urzekło, bo przecież miejscowość mi bliska.

Jeśli będziecie szukać w książce informacji o blogu „Moje pierwsze sto lat”, rozczarujecie się. Wspomnienia zostały wydane w 2011 roku, czyli na dwa lata przed założeniem bloga. Jeśli go śledziliście, warto przeczytać książkę, żeby lepiej poznać autorkę. Jeśli zaś nie znacie bloga, koniecznie zajrzyjcie. Prosty szablon, lekki styl, zabawne anegdoty, sentymentalne wspomnienia. Od najstarszej polskiej blogerki można się uczyć pisać! Pierwszy wpis Szaszkiewiczowej zaczyna się tak:

Nazywam się Kika Szaszkiewiczowa. Zamiast pisać kolejną książkę, postanowiłam opowiadać rozmaite historie na moim blogu. W marcu 2013 roku kończę 96 lat, więc mam dużo do opowiadania z całego życia! Na tym blogu znajdziecie zdjęcia moich obrazów „szydełkiem malowanych” – jak mówiła Agnieszka Osiecka.

Zachęcam Was gorąco do lektury pozostałych wpisów.

Biografia najstarszej polskiej blogerki

Biografia najstarszej polskiej blogerki

Patchworkowa rodzina Szaszkiewiczów

Pisałam na początku, że Kika Szaszkiewiczowa wywołała we mnie spore emocje.

Po pierwsze, kiedy Kika rozwiodła się z Tonim, młodszym o kilka lat mężem, zaskoczyło mnie jej racjonalne podejście do rozstania. Nie było dramatów, scen itp., zresztą twierdziła, że romanse leżą w naturze mężczyzn i trzeba je wybaczać. Kika chciała oszczędzić cierpienia dzieciom, więc rozwód przebiegał w zgodzie. Bardzo szybko zaakceptowała nową wybrankę byłego męża, kolejną również. I nawet szczerze się lubiły, a nawet wspierały. Śmiałam się, jak Kika z ironią pisała o czwartej pani Szaszkiewiczowej, która w odróżnieniu od poprzedniczek uczyniła z życia Toniego piekło, nie dopuszczając go w żadnej sprawie do głosu. Kika nie wyszła powtórnie za mąż. Pracowała, zajmowała się dziećmi i życiem Piwnicy pod Baranami.

Co za matka z tej Szaszkiewiczowej

Jeszcze większe zdumienie wywołała informacja o tym, że Kika oddała swoich synów do domu dziecka. Było to po wojnie, gdy dostała pracę jako pielęgniarka w szpitalu. Ponieważ była samotną matką mieszkającą kątem w różnych miejscach i nie mogła zapewnić w ciągu dnia synom opieki, oddała ich do domu dziecka. Pisze, że w tamtych czasach było to normalne i wiele osób tak robiło, chcąc zapewnić swoim dzieciom dach nad głową, jedzenie i naukę. W każdą niedzielę Kika brała synów do siebie i spędzali czas rodzinnie, wyjeżdżając np. na wycieczki (wraz z dziećmi przejechała kawał Polski autostopem!). Dla mnie jest to niepojęte, dla Was pewnie także. My jednak żyjemy w zupełnie innych czasach i nie wiem, czy można te decyzje porównywać (o oddawaniu dzieci do domów dziecka w czasie i po wojnie czytałam w dwóch innych książkach). Nie oceniam decyzji Kiki, swoich chłopców na pewno bardzo kochała – to nie ulega wątpliwości.

Najstarsza blogerka o znanych postaciach

Wspomnienia Kiki Szaszkiewiczowej czyta się wspaniale. Autora pisze barwnym językiem nie oszczędzając rozmaitych historii rodzinnych i towarzyskich. Jest szczera do bólu w kreśleniu swoich bliskich i przyjaciół, dowiadujemy się m.in. o jej surowej babce Oldze Uznańskiej, o jej zbuntowanej córce Musze (matce Kiki), która na przekór matce zaczęła studiować i ośmieliła się wyjść za mąż za Joachima Jarochowskiego; o burzliwym związku rodziców Toniego Szaszkiewicza…. Kika publikuje nawet swoje świadectwo, na którym widnieją oceny niedostateczne:-)

„Podwójne życie Szaszkiewiczowej” to barwnie udokumentowana historia rodzinna oraz przedwojenna, wojenna i powojenna historia Polski. Autorka przytacza wiele anegdot dotyczących znanych postaci ze świata polityki, literatury czy sceny artystycznej. Na kartach wspomnień błąka się tyle nazwisk, tyle opowieści mających związek z rodziną Kiki, że nie sposób ich wymienić. A że są to bardzo znane nazwiska, z pierwszych stron gazet i książek – koniecznie zajrzyjcie! Warto też dowiedzieć się, dlaczego Kika wyjechała na koniec lat 60. do Norwegii i jak organizowała pomoc dla swoich rodaków, za co zresztą została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W 2007 roku Kika Szaszkiewiczowa wróciła na stałe do Polski.

W 2011 roku wydała wspomnienia „Podwójne życie Szaszkiewiczowej”.

W styczniu 2013 roku zaczęła pisać blog.

Zmarła 11 sierpnia 2014 roku w Krakowie.

Pamiętajmy o Niej.

Na biografię Kiki Szaszkiewiczowej trafiłam w małej bibliotece w mojej miejscowości, na regale z publikacjami o regionie. Wcześniej polecała mi ją koleżanka z pracy, teraz ja polecam Wam!

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Koniecznie muszę zajrzeć 🙂

  • Wow, bardzo ciekawa postać.

  • Krystyna Polek

    zajrzałam na jej bloga – przeczytam cały.

  • Ewa

    O Szaszkiewiczowej słyszałam nie raz, ale właściwie po Twoim wpisie jeszcze bardziej zainteresowałam się jej postacią.

  • Bardzo ciekawa postać! Muszę przeczytać jej wspomnienia. Dzięki!

  • powiem tylko tyle – niesamowite ! i już otwieram i zapisuje adres bloga abym mogła do niego później na spokojnie zajrzec kiedy juz ukołysze do snu moja gromadkę

    • Asiu, blog jest świetny. Polecam wpisy autorki, można się zaczytać!

  • Cudownie, że jej się chciało, że się nauczyła i robiła to na co miała ochotę! Brawa 🙂

    • Zawsze była aktywna, trudno się dziwić:-)

      • Racja! Ludzie, którzy sa większość zycia aktywni, na „starość” z tego wcale nie rezygnują 🙂

  • Ewelina

    Uwielbiam takie historyczne opowiadania. I z przyjemnością sięgnę po tego typu literaturę… fantastyczna sprawa.

  • Zapisałam sobie adres bloga w ulubionych i jak tylko znajdę chwilę, mam zamiar się w nim zaczytać. Zaczęłam już 😉

  • Wow, taki blog to naprawdę coś wyjątkowego!

  • K. Nawrocka

    Dzięki, nie słyszałam o niej 🙂 Idę się brać za lekturę 🙂

  • Ciekawa osoba. Jestem właśnie na etapie literatury z okresu wojennego, czytałam też wspomnienia babci mojego męża – niesamowite jak wiele siły miały te kobiety do życia w trudnych czasach, w których przyszło im dorastać, poznawać świat. Nie raz zakręci mi się w oku łza i miałabym ochotę wyściskać je wszystkie na raz. Niesamowite historie, po prostu niesamowite!

    • Też z dużym zainteresowaniem czytam historie wojenne. To prawda co piszesz – życie w tamtych czasach było ciężkie, okrutne, a one tak sobie radziły!

  • Nie znam bloga pani Kiki, ale na pewno zajrzę do Jej zapisków. Dla mbie tacy ludzie to prawdziwi świadkowie historii. Taka była moja Babcia, która godzinami opowiadała o czasach przedwojennych i tych naznaczonych wojną. Z wypiekami na twarzy, często ze łzami w oczach, uśmiechem na buzi, wysłuchiwałam historii życia.
    Masz rację – to były inne czasy, pełne niespodziewanych sytuacji, borykania się z problemami, szybkim dorastaniem, ale czasy ważne, o których trzeba pisać i czytać. Czasy odległe dla nas, ale bliskie dla naszych rodzin. I takich Wielkich Ludzi jak Pani Kika.

    • Moja Babcia również taka była, opowiadała i opowiadała, szkoda, że tego wszystkiego nie zapisałam… Pani Kika musiała być niezwykłą osobą!

      • Ja mam to szczęście, że wiele historii mojej Babci zapisałam. Nie wszystkie niestety, ale i tak mam po Niej niezwykłą pamiątkę.

  • Wow! Od kilku lat poruszam się w blogosferze i nawet raz… RAZ!… nie słyszałam o blogu Kiki. To straszne, ale i cudowne, bo dowiedziałam się dzisiaj i mam co czytać. Dzięki!

    • Tym bardziej mi miło, że mogłam coś nowego zaproponować. Ja słyszałam o nim wcześniej, ale najpierw chciałam przeczytać biografię p. Szaszkiewiczowej.

  • Niesamowite! Pierwszy raz słyszę o o blogu Kiki – podrzuciłaś konkretną perełkę 🙂
    Na pewno poczytam wpisy, ale zacznę od tych najwcześniejszych, bo już widzę, że końcówka mnie rozbroi.

    • Cieszę się, że mogłam czymś jeszcze zaskoczyć blogosferę:-)

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Pierwszy raz słyszę o tej Pani. Zaciekawiłaś mnie tym wpisem i zdecydowanie lecę teraz czytać!
    Dziękuję pięknie za zafascynowanie! 🙂

  • AAaaa cudowne 🙂 mam ogomny sentyment do opowieści o przeszłości snutych przez starszych ludzi, bardzo ciekawe zjawisko, dzięki! 🙂

  • Fascynujące! Uwielbiam czytać o osobach tak nietuzinkowych, wyjątkowych, a jednocześnie zabawnych, bo mam poczucie, że Kika często patrzyła na świat z dystansu. Ponadto czytając Twoje słowa, Kika jawi mi się jako kobieta szalenie interesująca. Z chęcią dowiem się więcej.
    Sądzę, że dziś bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie wyborów drugiego człowieka, debatować, wyrokować i pewnie postawa Kiki jako matki wiele osób oburza. Jednak czasy, w których żyła są tak bardzo inne od tego, co my mamy na co dzień, więc chyba nie mamy po prostu prawa wypowiadać się krytycznie.

    • Masz rację, łatwo jest oceniać innych, tyle że my żyjemy w zupełnie innych czasach…. p. Szaszkiewiczowa była niezwykła.

  • Jeju, ale pięknie! Na pisanie bloga nigdy nie jest za późno, jestem pod ogromnym wrażeniem autorki! Muszę koniecznie nadrobić!

  • Wydaje mi się, że gdzieś echem obiła mi się już o uszy historia tej pani.Piękna:)
    Być może nie wiesz, że równie pracowitą blogerką ( tyle, że w czasach „przedcyfrowych”) była autorka Ani z Zielonego Wzgórza, Lucy maud Montgomery.
    Mało kto wie, że odebrała sobie życie na skutek braku satysfakcji w życiu małżeńskim oraz problemów z prowadzeniem się syna, którego kilka razy poprzez koneksje przywracała na studiach prawniczych, a który okazał się być….cóż, zwkłym uczelnianym kieszonkowcem.
    Stan spychiczny melancholijnej z natury Maud pogarszał brak świadomości o toksycznej korelacji niektórych leków. Na skutek mieszania barbituranów z czymś tam jeszcze doznawała silnych stanów depresyjnych.W ostatnim wpisie przeprasza wszystkich, których zawiodła, ponieważ jej życie stało się zbyt nieznośne, być żyć.
    Maud skrupulatnie przepisała w dorosłym życiu swoje pamiętniki z dzieciństwa i lat młodości.
    Zastrzegła przy czy tym, że tego, kto ośmieli się je zniszczyć, dotknie rzucopna przez nią „szekspirowska klątwa”.Czy wiesz, że L.M.Montgomery jako pierwsza pisarka spoza Wysp Brytyjskich została członkiem Królewskiego Komitetu Pisarzy?
    A jej biografia byłaby znakomitym secenariuszem filmowym. Szkoda ,że jej pamiętników nie przetłumaczono na język polski. Pisałam o Maud i jej wątkach biograficznych w świecie przedstawionym w „Ani” pracę licencjacką na anglistyce”:)
    Jestem pełna szacunku i podziwu dla wielu cech osobowości tej pisarki.
    Dobrze,że przywołałaś dziś na swoim blogu postać pani Szaszkiewiczowej. Z przyjemnością poznam jej biografię. Książka wydaje się idealnie współpgrać z nieco nostalgicznym październikiem.Pozdrawiam 🙂

    • Nie miałam o tym pojęcia!!! Chętnie obejrzałabym film o L.M. Montgomery… i przeczytała te pamiętniki. Tyle lat i nikt się nie pokusił na tłumaczenie??? Szkoda:-(

  • Nie słyszałam o tej Pani. Zaciekawilas mnie:)

    • Miłej lektury bloga śp. p. Szaszkiewiczowej.

    • ja też nie słyszałem, a bardzo fajna sprawa. Miło, że rodzina wciąż go utrzymuje.

  • Bohaterka Twojego postu musiała być niezwykle interesującą osobą. Mnie również zaciekawiłaś i zainspirowałaś!

  • Czytałam o Kice w Wysokich Obcasach – niezwykle fascynując postać. A twój artykuł bardzo fajny, uwielbiam takie autobiograficzne wątki 🙂

  • Takie osoby to dowód, że nie wiek czyni człowieka…Jeśli mamy w sobie ogień życia, pasję, chęć do działania, to nasz wiek nie może stać się ograniczeniem!
    Fascynująca!
    Kasiu, to cudowne, że osoby takie jak Ty wspominają takie osoby, jak Ona.
    To szacunek i przedłużanie pamięci o tych, których już nie ma !

    • Dziękuję Reniu! Zawsze chciałam przeczytać wspomnienia p. Szaszkiewiczowej. Nie mogłam ich znaleźć, a tu niespodzianka – w naszej małej bibliotece były!

  • gin

    Zapowiada się niezwykle ciekawie 🙂 I blog, i książka 🙂

  • Pingback: Blogerzy, którzy odeszli…. – rok 2016()

  • Pingback: W 2016 roku przeczytałam... 96 książek! - Katarzyna Grzebyk()

  • Brzmi fantastycznie! Już zaczytuję się w blogu 🙂