„Szlak Kingi” – podróż z Katarzyną Targosz w poszukiwaniu…

"Szlak Kingi" Katarzyna Targosz

„Szlak Kingi” Katarzyna Targosz

„Szlak Kingi”, najnowsza powieść Katarzyny Targosz, pisarki z Bukowiny Tatrzańskiej, ukazała się w cyklu „Opowieści z wiary” Wydawnictwa eSPe. Już sam ten fakt jasno wskazuje, w jakim obszarze tematycznym osadzona jest książka. Jednych on zachęci do sięgnięcia po lekturę, innych już na wstępie zniechęci. Obie grupy czytelników z przykrością muszę ostrzec: źle zaszufladkowaliście powieść. „Szlak Kingi” nie jest ani prostą i ckliwą historią o poszukiwaniu Boga, ani tendencyjnie ukierunkowaną powieścią, której nie da się czytać.

Oczywiście, jest to książka o wierze, złych wyborach, błędach przeszłości, zbłąkanej owcy, wybaczaniu, poszukiwaniu szczęścia i miłości, wreszcie – odnalezieniu wiary, bo inaczej „Szlak Kingi” nie ukazałby się w tym cyklu. Jednak niełatwo jest napisać fabularyzowaną powieść o tematyce religijnej, którą czytałoby się tak dobrze, jak powieść obyczajową. Łatwo jest wpaść w pułapkę schematów, górnolotnych określeń i zbędnego patosu, wskutek czego czytelnik sam czuje się jak zbłąkana owca. Taka historia musi być autentyczna, inaczej czytelnik nie zabrnie daleko.

Czy Katarzynie Targosz udało się poprowadzić historię tak, żeby zaintrygować czytelnika? Zakończyć w niezbyt oczywisty sposób?

„Szlak Kingi” – trzecia powieść pisarki z Bukowiny Tatrzańskiej

Tak. Ponieważ znam twórczość pisarki (ją samą również) i regularnie czytam pisany przez nią blog Matka na Szczycie, tym bardziej wnikliwie czytam jej twórczość literacką. Tak było z „Wiosną po wiedeńsku”, „Jesienią w Brukseli”, książkami dla dzieci „Aniołek Gabryś i Szymek Rozrabiaka” czy wierszami z serii „Zwierzaki Pocieszaki”. Choć bardzo lubię autorkę, ze zdwojoną uwagą czytam, to co ukazuje się drukiem pod jej nazwiskiem. Dlaczego? Aby osobista sympatia zbytnio nie wpływała na moją ocenę jej twórczości. Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że moje recenzje książek Kasi nigdy nie będą w 100 proc. obiektywne.

„Szlak Kingi” jest dojrzałą i przemyślaną powieścią, mimo że pisarka napisała ją w dość krótkim czasie (gdyby sama tego nie przyznała, pomyślałabym, że praca nad książką pochłonęła mnóstwo czasu!). Jest dojrzała w treści i przemyślana w kompozycji, portretach psychologicznych postaci czy narracji. To trzecia książka Katarzyny Targosz i pierwsza, w której zdecydowała się na narrację trzecioosobową. Dwie poprzednie były w narracji pierwszoosobowej, która odpowiadała autorce. Zmiana perspektywy to dowód na rozwój warsztatu i – moim zdaniem – bardzo dobra decyzja, gdyż w książce o tematyce religijnej (która nie jest dziennikiem) narracja pierwszoosobowa niepotrzebnie „pompowałaby” całą historię. Opowiadacz w trzeciej osobie widzi przecież to, co poza zasięgiem narratora pierwszoosobowego.

„Szlak Kingi” to powieść o…

O czym traktuje „Szlak Kingi”. Główną bohaterką jest 35-letnia dziennikarka pisma kobiecego – Kinga Śpiewaczek. To ciekawie zbudowana postać, która wzbudza w czytelniku bardzo różne emocje – od współczucia, zdumienia, zaskoczenia, po nutkę sympatii. Cechą, która najbardziej ją charakteryzuje, jest rozgoryczenie – do siebie i otaczającego świata. Nic jej nie cieszy, niczym zbytnio się nie ekscytuje. Kinga tkwi jakimś marazmie, zarówno w życiu osobistym i zawodowym, i choć to drugie układa się nieco lepiej, to i tak jest dalekie od jej oczekiwań.

Wskutek zbiegu kilku wydarzeń główna bohaterka trafia do wróżki i zaczyna fascynować się tarotem. Czuje, że w końcu znalazła coś, co pozwoli jej znieść trudy codzienności. Czy aby na pewno? W tym samym czasie dziennikarka dostaje zlecenie na napisanie artykułu promującego nowe SPA w Krościenku nad Dunajcem. Jedzie tam bez entuzjazmu.

Z tego wyjazdu wróci odmieniona. Na jej drodze stanie dwóch mężczyzn i dwie kobiety, którzy diametralnie wpłyną na sposób postrzegania świata przez dziennikarkę. Nie będą jej ani nawracać, ani nachalnie przekonywać do swoich racji. Dzięki długim rozmowom Kinga sama dostrzeże to, czego brakowało przez całe jej życie.

Kinga i św. Kinga na wspólnym szlaku

Dużą rolę w powieści pełni Krościenko nad Dunajcem, miejscowość, przez którą przed wiekami uciekała święta Kinga, ścigana przez tatarskie czambuły. Święta Kinga, założycielka zakonu klarysek w niedalekim Starym Sączu, schroniła się na zamku pienińskim. Z wydarzeniem tym związanych jest wiele ciekawych legend i właśnie ten motyw Katarzyna Targosz wykorzystała w powieści. Kinga Śpiewaczek pokonuje ten sam szlak, co niegdyś jej patronka. O ile święta Kinga uciekała przed Tatarami, o tyle Kinga ucieka przed przeszłością i decyzją, którą podjęła 20 lat wcześniej. Gdzie znajdzie schronienie?

„Szlak Kingi” to wprawnie napisana powieść o tematyce religijnej, bez nadęcia, patosu i górnolotnych zdań. Ja potraktowałam ją jako lekturę o wybaczaniu sobie i poszukiwaniu tej drogi życiowej, która pozwala czuć się bezpiecznym.

Książka ma ciekawą kompozycję i trzyma w napięciu. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autorka opowiedziała o sekrecie, który od lat zatruwał serce i duszę Kingi.

Szlak Kingi to wciągająca i trzymająca w napięciu opowieść o tym, że Bóg z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji potrafi wyciągnąć dobro, które daje człowiekowi siły do walki o życie, miłość i szczęście.

Ostatnie zdanie tej powieści to nie wszystko. Koniecznie przeczytajcie podziękowania autorki oraz „słowo autorki” oraz oglądnijcie zdjęcia autentycznych miejsc, w których rozgrywa się akcja „Szlaku Kingi”.

„Szlak Kingi” możecie kupić tutaj. Książka kosztuje 27,90 zł.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Taka recenzja „z zaskoczenia”, bo jakoś się jej w tej chwili nie spodziewałam 😉 Zrobiłam sobie przerwę w sprzątaniu, zaglądam na neta i… WOW! 😀
    Recenzja, jak zawsze u Ciebie, w pełni profesjonalna, a dla mnie, nie ukrywam, bardzo miła :* Cieszę się, że miło spędziłaś z „Kingą” czas 🙂

    • Do profesjonalizmu mi jeszcze daleko, ale pisałam prosto z serca:-) Nie wierzę, że to pierwsza recenzja, miałam ją napisać w piątek, ale wirus zmógł 1/4 rodziny i nie miałam warunków:-) Z chęcią przeczytam pozostałe recenzje i zobaczę, na co inni zwrócili uwagę:-) Tak, lektura „Szlaku Kingi” to był mile spędzony czas;-)

      • W każdym razie – pierwsza o jakiej wiem, ale ja też w ostatnim czasie nie jestem do końca na bieżąco, bo najpierw choroba, a potem rozjazdy.
        Ja też z chęcią przeczytam inne recenzje 😉 😀
        I zdrówka dla Was!

  • Kasiu uwielbiam Twoje recenzje. Ja swoje piszę bardziej przeżywając książkę. U Ciebie jak napisała Kasia Targosz jest zawsze bardzo profesjonalnie. Jak już pewnie wiesz, książka i w mój czytelniczy gust bardzo trafiła 🙂

    • Oj tam, profesjonalne. Profesjonalne recenzje to duże wyzwanie, ja staram się pisać jak najszczerzej i najlepiej potrafię;-)

  • Katarzyna Berska

    Wstyd się przyznać, ale nie sięgnęłam jeszcze po dorosłe pozycje autorki. Te dla dzieci mieliśmy ostatnio okazję przeczytać 🙂 Po Twoje recenzji wiem już, że muszę nadrobić stracony czas i zaplanować lekturę. Zastanawiam się od której zacząć. Co polecasz na początek, Kasiu?

    • „Szlak Kingi” możesz czytać niezależnie od wcześniejszych, bo to zupełnie inna książka. „Wiosna po wiedeńsku” to lekka powieść obyczajowo-kryminalna, a „Jesień w Brukseli” jest bardziej refleksyjna. Jeśli przeczytasz od początku („Wiosna”, „Jesień”, „Szlak”) zobaczysz jak rozwija się pisanie Kasi Targosz.

      • Katarzyna Berska

        Super Kasiu, dziękuję bardzo za wskazówki 🙂

  • Autorkę kojarzymy, aczkolwiek nie miałyśmy okazji jeszcze czytać żadnej jej pozycji. Może skusimy się akurat na tę.

  • Pięknie napisana recenzja, myślę, że właśnie udało Ci się zachęcić do przeczytania książki niejedną osobę, w tym mnie.