Połomia jest piękna

Mieszkam na wsi. Od 1981 roku w jednej i tej samej. W Połomi. Połomia leży w gminie Niebylec, gmina na Podkarpaciu, Podkarpacie w Regionie Karpackim, a ten jest megaregionem Europy Zachodniej. Z perspektywy tej – na wskroś podkarpackiej, a jednak europejskiej wioski – patrzę na świat i coraz częściej dochodzę do wniosku, że: Połomia jest piękna.

Jeszcze kilka lat temu marzył mi się wyjazd ze wsi. Różne pojawiały się pomysły i różne otwierały się możliwości. Było, minęło, nie wróci… Dopiero kilka lat temu, kiedy mi nadal marzyły się dalekie podróże, Ktoś uświadomił mi, że Połomia to miejsce, do którego ciągle chce wracać i chce tu mieszkać, choć bywał w różnych miejscach na świecie, dużo bardziej egzotycznych niż Połomia. Ale ten Ktoś patrzył z innej niż ja perspektywy, bo większość dorosłego życia spędził „na walizkach” (raczej z plecakiem), mieszkając w różnych miejscach w Polsce, Europie i Azji.

Wtedy mnie to dziwiło. Dziś coraz bardziej przyznaję Mu rację. Połomia jest piękna i jest dobrym  miejscem, by spędzić tu resztę życia. Może na co dzień, z perspektywy samochodu, tego nie widać, ale Połomia jest piękna. Jeśli mi nie wierzycie, niech przekonają Was zdjęcia autorstwa Krzysztofa Sikory, mojego kolegi – fotografa, który podobnie jak ja, od zawsze mieszka w Połomi. Połomię fotografuje najczęściej ze wzgórza, na którym mieszka. Na jego stronie znajdziecie wiele pięknych zdjęć.

Witajcie w Połomi

Połomia to miejsce, które słynie… z niczego. Choć nie, mylę się. Kiedyś słynęła z uprawy malin (przez wiele lat wakacje spędzałam, zbierając maliny, smażąc się 35-stopniowym upale:-); dziś większości plantacji już nie ma. Drugim, co czyni Połomię rozpoznawalną, jest zabytkowy, późnogotycki tryptyk, który – jak głosi legenda – podarował kościołowi król Władysław Jagiełło, bywając w Połomi na polowaniu. Jest to opowieść na osobny wpis, który zresztą wkrótce powstanie.

Połomia to lasy i pola uprawne, które w zależności od pory roku cieszą rozmaitą paletą barw. Nigdy nie odważyłabym się ocenić, o jakiej porze roku Połomia wygląda najpiękniej. Wiosną rozkwitają przydomowe sady, a zapach jabłoni, wiśni i bzu jest tak intensywny, że nie pozwala zasnąć – wiem, bo często zrywałam kwitnące gałązki i stawiałam we flakonie na stoliku… Wiecie, że kwiaty bzu są bardzo słodkie? W dzieciństwie zajadałyśmy się nimi z siostrami.

 

 


Kiedy wiosną i latem wracam po całym dniu spędzonym w mieście, do domu wiedzie mnie zapach świeżo skoszonej trawy, ale nie tej skoszonej kosiarką z marketu, tylko kosiarką rolniczą. Choć bardzo lubię swoją pracę, wiem, że oto nadchodzi przyjemniejsza część dnia. W Połomi nadal można poczuć woń przewracanego, a potem kopionego siana, a liczne stogi muszą wyglądać z samolotu niczym piegi na mojej czy Twojej twarzy.


W czerwcu Połomia żółci się barwą rzepaku, latem pęcznieją kłosy pszeniczne, żytnie, jęczmienne, przyjemnie „chrzęszcząc” w dłoni. Z tych ziaren mamy mąkę, z której pieczemy wszelkie pyszności.

 


Lato to także czas burzy, podczas których krajobraz Połomi potulnie kurczy się widząc, że oto nadchodzi coś nieprzewidywalnego, przynoszącego niewiadome. Piękno Połomi schodzi na dalszy plan, podczas gdy na niebie dzieją się rzeczy dziwne, porażające siłą i pięknem jednocześnie.

 

 

 


Jesień w Połomi jest wyjątkowa. Ponieważ Połomia w dużym stopniu jest zalesiona, jesień u nas jest bajeczna. Czy nie przypomina Wam jesieni w Bieszczadach, gdy do głosu dochodzą niemal wszystkie kolory, spychając dominującą zieleń na dalszy plan?

 

 

 

 


Zimą Połomia potulnie skrywa się pod poduszką śniegu, okrywającą lasy, pola i dachy. Jadąc do pracy często spotykam leśną zwierzynę, sarny, jelonki. Raz przed mój samochód wyszedł wspaniały jeleń. Niestety, nie zrobiłam mu zdjęcia:-(


Widziałam zachody słońca nad Morzem Czerwonym, nad Morzem Śródziemnym, na Riwierze Tureckiej, w Niemczech, Francji i na Słowacji. Nie zapomnę ich do końca życia. Czy zachody słońca w Połomi mogą z nimi konkurować? Oceńcie sami:-)

 

 


Połomia usiana jest niezliczoną ilością polnych dróżek. Niegdyś były one świadkami drastycznych scen w czasie drugiej wojny światowej albo miłosnych schadzek i igraszek wiejskiej młodzieży, a dziś coraz częściej porastają trawą i pajęczynami, bo mało kto nimi chodzi.


Połomia jest pełna polnych dróżek, które łącząc się z większymi od siebie, prowadzą w inny, bardziej nowoczesny świat…


Połomia jest pełna polnych dróżek. Dokąd zaprowadziły Ciebie?

You may also like...

  • Aj się napatrzyłam. Pakuję walizkę i jadę do Was 🙂

  • Rany, zdjęcia są MEGA!!!!!!!!!!!!!! Twój tekst też super, ale sorry, tym razem zdjęcia przyćmiewają wszystko! Czy fotograf ma swój fp? Bo jeśli tak to lecę polubiać, cudne, cudne foty!
    A klimat, który dodałaś opisem do fotografii bardzo sielski, romantyczny i kuszący, taki "niedzisiejszy" bym powiedziała, jak z Kochanowskiego:)

  • DVX

    Fajny tekst i zdjęcia 🙂 To naprawdę u nas?
    P.s czcionka której używasz "https://www.google.com/fonts/specimen/Lusitana" nie obsługuje polskich znaków, stąd te dziwne pogrubienia, które psują nieco wygląd 🙂

  • O tak, kwiatki bzu były słodkie jak miód. Jednak z wakacjami i malinami mam śmieszniejsze skojarzenie, np. jazda z górki w niesterowanym przez nikogo wózku do wożenia malin albo turlanie się z górki. Takie wygłupy to chyba dobry pomysł na tekst… A głupich pomysłów miałyśmy wiele, dzięki jednemu z nich do dziś mam bliznę na stopie i wyglądam jak po ukrzyżowaniu, a czyj to był pomysł?

  • Przyjeżdżaj, pewnie;-) Do Ciebie nad morze też chętnie bym przyjechała:-)

  • No, chociaż raz:-) Ale to nie moje zdjęcia, więc dlatego takie ładne. Krzysiek ma swój prywatny profil na fb, ale coś mało aktywny. W tekście podlinkowałam jego stronę www (wiem, że nie widać tego dobrze), tam ma wiele zdjęć pogrupowanych tematycznie. Robi świetne zdjęcia, prawda?

  • Tak, u nas:-)
    Co do czcionki – taka jest od tygodnia, wcześniej przed przebudową strony była ok. Że wygląda niezbyt, wiem i ja, ale nie wiem jak ją zmienić:-) Kolega miał mi pomóc i na razie czekam, Jak wiesz, to mi pomóż;-)

  • Jazda wózkiem do malin z górki była najlepsza:-) Teraz bym się chyba nie odważyła… A ja mam bliznę pod okiem po takich zabawach. Pamiątki na całe życie:-)

  • Nawet nie wiesz, jak po Twoim wpisie zachciało mi się do Polski przyjechać! Pocieszam się, że jeszcze dwa miesiące i moje marzenie się spełni.

    Zdjęcia są niesamowite!

  • Przyjeżdżasz na wakacje do Polski?

  • Zdjęcia są……zapierające dech w piersi!!!!!! To jak się niebo otwiera , przez te chmury – cudne. I to pierwsze, ta kłebiąca się chmura i początek tęczy! Jestem w totalnym szoku! Dawno tak "przemawiających " zdjęć nie oglądałam. wiele bym dała, aby tak umieć chwytać życie!!!

  • Prawda? Zdjęcia Krzyśka są wspaniałe, ja oglądałam je z tysiąc razy:-) Nie potrafię robić ładnych zdjęć, a co dopiero takich:-)

  • A tu jest jego strona www http://www.fotosikora.pl/

  • Anonimowy

    to drugie zdjęcie (z tą chmurą) wygląda jakby wybuchła atomówka 🙂 a tak poważnie piękne zdjęcia. Pozdrawiam z Połomskiej ziemi 🙂

  • Fajne i trafne porównanie. Choć tyle razy patrzyłam na to zdjęcie, nie przyszło mi do głowy. Może dlatego, że zamiast wybuchu atomówki widziałam kształcie tej chmury po prostu duże drzewo:-)

  • Ode mnie nad morze to jakieś 100 km 🙂 ale w sumie godzinka drogi i będziemy 🙂

  • Nie wiem dlaczego, ale byłam przekonana, że mieszkasz nad morzem:-) No w każdym razie masz do niego bliżej niż ja:-)

  • Kasia to jest raj na ziemi. Patrzę na te zdjęcia i oczom nie wierzę: intensywna przyroda, bajeczna natura. Takie miejsce, którego człowiek szuka całe życie. Podkarpacie jest cudowne. Pozdrawiam Podkarpacianka na krakowskiej emigracji 🙂

  • Ania, Twój Przemyśl też jest piękny. Ten rynek!!! Forty w Twierdzy Przemyśl, Bolestraszyce, Krasiczyn. Jest co oglądać:-)
    A skoro tak wszystkim Połomia się podoba, może zrobimy zjazd blogerów:-);-);-)

  • Prawdziwa Polska z jedynym w swoim rodzaju krajobrazem, cudowym, kolorowycm, takim ciepłym i swojskim. Cudowne te zdjęcia 🙂

  • Miło słyszeć:-) A zdjęcia fakt – niezwykłe:-)

  • beo

    Coś wspaniałego. Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za Polską, zawsze myślałam, że jak tylko skończę studia to się wynoszę. A jak sie wyprowadziłam to zateskniłam tak mocno, że serce mi pęka jak przypominam sobie łaki, lasy, siano, bociany, zachody i wschody słońca. Też wychowałam się na wsi, więc dzieciństwo spędziłam na polach i ogrodzie, a do domu wracałam z rodzicami o 22.00:) teraz pomimo, ze moszkam w SF to mysłe, ze kiedyś wróce, może za 5 może za 3 lata.

  • Ty tęsknisz za lasami, bocianami i polską wsią, a na pewno wiele osób zamieniłoby się z Tobą, żeby mieszkać tam, gdzie Ty, w USA:-) Mi też przez wiele lat się wydawało, że nie będę tu mieszkać na stałe, a jednak będę;-) Choć nigdy nie wiadomo, co w życiu nas spotka. Pozdrawiam!