Słowacja mniej znana. Zamki, cerkwie, monastery

Słowacja, ruiny zamku, fot. Pixabay

Słowacja, ruiny zamku, fot. Pixabay

Co warto zobaczyć na Słowacji, wiemy wszyscy, a przynajmniej tak nam się wydaje. Wód geotermalnych, aquaparków w Tatralandii, Beszeniowej czy Popradzie, ani Tatr jakoś specjalnie polecać nie trzeba, bo to najpopularniejszy cel wyjazdów turystycznych do tego kraju. Tymczasem Słowacja ma do zaoferowania jeszcze inne atrakcje: wspaniałe zamki i ruiny zamków, zabytkowe cerkwie oraz monastery. Są one jednak rzadkim celem turystycznych wycieczek. Może są mniej widowiskowe od największych atrakcji Słowacji, ale zwiedzając je, uświadamiamy sobie kruchość i przemijalność życia.

Ponieważ na Słowację mam blisko (zaledwie 67 kilometrów do granicy z Barwinkiem, do Krakowa – 172 km!), byłam w tym kraju kilkakrotnie – najczęściej w górach lub aquaparkach i basenach. I o ile z wyjazdów w latach 2003-2008 pamiętam Słowację jako kraj szybko rozwijający się, ze świetnymi drogami i infrastrukturą turystyczną, to podczas wyjazdów w trzech ostatnich latach bardziej dostrzegałam biedniejszą stronę Słowacji.

Dwa lata temu pluskaliśmy się w basenach w Svidniku, miesiąc temu zwiedziliśmy Muzeum Andy’ego Warhola w Medzilaborcach, a niedawno wybrałam się na zorganizowaną wycieczkę autokarową „Przez cerkwie i monastery Pogórza Laboreckiego, po dawne węgierskie zamki szlacheckie u podnóża Wyhorlatu” zorganizowaną przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Niebyleckiej, w którym od sześciu lat jestem sekretarzem. Rzadko w ten sposób podróżuję, ale ma on niezaprzeczalne walory: kompetentnego przewodnika!

W wycieczce towarzyszył nam pan Robert Kubit, regionalista, przewodnik beskidzki, pilot wycieczek turystycznych, autor artykułów o tematyce karpackiej, pracownik Muzeum Podkarpackiego w Krośnie. Pan Robert okazał się świetnym przewodnikiem, dzięki któremu sporo dowiedzieliśmy się o historii i kulturze Słowacji.

Choć pogoda zdecydowanie nam nie sprzyjała, co widać na zdjęciach, zwiedziliśmy kilka słowackich zabytków.

Cerkiew pw. św. Mikołaja we wsi Bodrużal

Bodrużal, cerkiew drewniana

Bodrużal, cerkiew drewniana

Najpierw zwiedziliśmy cerkiew pw. Św. Mikołaja w rusińskiej wsi Bodrużal na Pogórzu Laboreckim. Jest to najstarsza drewniana cerkiew na Słowacji (powstała w 1658 roku!) i jedna z najcenniejszych w tym kraju. Dzięki temu, że jest wpisana na listę UNESCO, ma jakiekolwiek fundusze na renowację znajdujących się w niej zabytków. Ta niewielka cerkiew składa się z trzech pomieszczeń – nawy, prezbiterium i babińca. W środku zachowała się polichromia przedstawiająca Ukrzyżowanie i Sąd Ostateczny. Między prezbiterium a nawą znajduje się imponujący, kompletny ikonostas z 1794.

Ikonostas w cerkwi we wsi Bodrużal

Ikonostas w cerkwi we wsi Bodrużal

Mieliśmy jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną okazję wejść do prezbiterium, gdzie turyści raczej nie są wpuszczani. Pani, która oprowadza turystów, jednak zrobiła dla nas wyjątek.

Smutna jest historia Bodrużala. To niemal wyludniona wieś, do cerkwi chodzi zaledwie kilku wiernych, bo… więcej we wsi nie ma. Młodzi powyjeżdżali, zostało kilka starszych osób i ludność romska, która na tym terenie licznie zamieszkuje i zasila grono osób bezrobotnych.

W trakcie wycieczki widzieliśmy także drewnianą cerkiew pw. św. Michała Archanioła z XVIII w. w rusińskiej wsi Prikra, oddalonej o 2 km od Bodrużala. Jest to opustoszała wieś, położona z dala od głównych tras, w  której letniskowe domki mają bogatsi Słowacy. Są to jednak domki wyglądające nie na letniskowe posiadłości, ale na opuszczone budynki (może poza jednym) Kiepska wąska droga, zniszczone zabudowania – widok jest dość smutny…

Monaster Bazylianów w Bukovej Horce

Kolejnym celem naszej podróży był Monaster Bazylianów w Bukovej Horce położony na pięknym wzniesieniu, z którego roztacza się rozległa panorama na Pogórze Laboreckie. Ze względu na duże zachmurzenie, nawet nie próbowałam robić zdjęć.

Monaster Bazylianów w Bukovej Horce

Monaster Bazylianów w Bukovej Horce

Monaster (kościół grekokatolików) Bazylianów jest miejscem pielgrzymkowym grekokatolików. Odpust odbywa się tu na przełomie sierpnia i września, na terenie klasztoru jest kilka niewielkich, surowo urządzonych budynków dla pielgrzymów (miejsca noclegowe i toalety).

Kaplica, Bukova Horka

Ściana kaplicy, Bukova Horka

Klasztor bazylianów został poważnie zniszczony w trakcie I wojny św. Zlikwidowany przez komunistów po 1950 r. Obok monasteru znajduje się cerkiew pw. św. Krzyża z 1796 r.

Monaster Bazylianów w Krasnym Brodzie

Ruiny Monasteru w Krasnym Brodzie

Ruiny Monasteru w Krasnym Brodzie

Na zdjęciu widzicie ruiny Monasteru Bazylianów odbudowanego w latach 1752-1761 (pierwotny drewniany został spalony w 1603 r.). Niestety, po działaniach wojennych w 1915 r. pozostały już tylko ruiny klasztoru i kościoła. Nieopodal ruin znajduje się kaplica – sanktuarium z cudownym obrazem Matki Bożej Krasnobrodzkiej z XV w, źródełko z cudowną wodą, oraz nowy klasztor.

ruiny monasteru2

Ruiny Monasteru w Krasnym Brodzie

Obraz Matki Bożej w Krasnym Brodzie

Obraz Matki Bożej w Krasnym Brodzie

Ciekawostką jest, że w czasach galicyjskich na targu na targu w Krasnym Brodzie można było sprzedać lub kupić żonę.

Ruiny zamku w Brekovie

Po pięknej twierdzy z XIII wieku zostały tylko ruiny. Są one stopniowo odnawiane, ale nadal to ruiny. Aby dotrzeć do zamku od wsi Brekov, trzeba iść żółtym szlakiem przez ok. 30 minut. Warto, bo widoki na pasmo Wyhorlatu z dawnego zamczyska są wspaniałe, zwłaszcza przy pięknej pogodzie. Ruiny zamku Brekowskiego znajdują się na częściowo zalesionym, andezytowym wzgórzu na wysokości 280 m n.p.m.

Zamek Brekov

Zamek Brekov

Widok z okna zamku w Brekovie

Widok z okna zamku w Brekovie

Zamek postawiony został dla ochrony szlaku handlowego do Polski, na miejscu starszego grodziska z czasów Wielkich Moraw. Podczas powstań przeciw Habsburgom był kilkakrotnie zniszczony przez wojska Rakoczyego i Thököly’ego. Twierdzą przestał być pod koniec XVII wieku.

 Ruiny zamku w Czyczawie

To był ostatni punkt naszej wycieczki.

Zamek Czyczawa

Zamek Czyczawa

Zamek Czyczawa

Zamek Czyczawa

Zamek Čičava został wybudowany przez rodzinę Rozgonyich przed 1316 r. w celu ochrony jednej z ważniejszych dróg z Węgier do Polski. Był wielokrotnie zdobywany i niszczony, a następnie odbudowywany przez kolejnych właścicieli. W czasie węgierskich powstań Čičava często padała łupem powstańców. W 1684 r. zamek zdobyli go i mocno uszkodzili wojska Thokolyego. Zamek ponownie odbudowano, ale w 20 lat później zdobyły go wojska Rakoczego i zajmowały do 1711 r. Po upadku powstania wojska cesarskie zniszczyły zamek, który do dziś pozostaje w ruinach.

Pozostałości z czasów Monarchii Austro-Węgierskiej, przed wejściem na zamek

Pozostałości z czasów Monarchii Austro-Węgierskiej, przed wejściem na zamek

Czyczawa, zamek

Czyczawa, zamek

Na Słowacji jest wiele takich miejsc. Zarówno pięknych zamków, interesujących dla turystów, licznym ruin zamkowych, małych, zapomnianych, rzadko odwiedzanych cerkwi, opuszczonych wsi. Warto zatrzymać się na chwilę.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Słowację odwiedziłam mnóstwo razy (z Krosna też niedaleko :)), ale zwykle jeździłam właśnie w te bardziej znane miejsca. Fajnie, że pokazałaś również mniej oczywiste atrakcje 🙂 Ruiny zamku z chęcią bym zobaczyła, u mnie w takich klimatycznych miejscach działa wyobraźnia 🙂

    • Z Krosna to „rzut beretem” 🙂 Aniu, sceneria zamczysk to inspiracja do pisania książek;-)

  • Przyznam, że gdybym miała np na Słowację bliżej niż do naszego jakiegoś większego miasta tez bym robiła takie wypady 🙂 Zawsze to inny świat, inna kultura 🙂

    • Zgadza się:-) Ja mam również blisko na Ukrainę i też byłam tam kilka razy, choć przez ostatnie lata nie;-)

  • Ja uwielbiam Słowację i to obecnie jedyna „zagranica”, gdzie jeżdżę, bo dalej mnie nie ciągnie 🙂

  • Zatęskniłem za Słowacją, już dawno tam nie byłem, a kiedyś jeździłem często. Teraz jakoś bliżej mi do Czech. Ale bardzo lubię odkrywanie takich miejsc, mniej znanych turystycznie. Wszystkie opisane przez ciebie miejsca są dla mnie nowością…

    • Cieszę się, że dzięki temu wpisowi mogłeś dowiedzieć się czegoś nowego o Słowacji. P.S. Nigdy nie byłam w Czechach:-(

      • Jeżeli nie masz zbyt daleko, to radzę spróbować pojechać do Czech. Gdziekolwiek. To jest piękny kraj niemal w każdym zakątku. Trochę inny niż Słowacja, trochę podobny 🙂

        • Daleko nie mam, rzeczywiście i przyznaję, że zupełnie nie wiem, czego się spodziewać po Czechach;-)

  • Słowację kocham od momentu moich pierwszych wczasów spędzonych z rodziną za granicą. A było to… 3 lata temu 😛 Plan był taki, żeby przez 10 dni nie schodzić z tatr i tylko tam ładować akumulatory na kolejny rok. Okazało się, że poza zakwasami i pęcherzami przywieźliśmy w sercach Słowację. piękny, spokojny kraj, malowniczo położony na dziesiątkach niekończących się wzgórz, usiany zabytkami każdego rodzaju, przyjazny i otwarty. Wracamy tam za każdym razme, gdy tylko jest to możliwe i tylko tam tak naprawdę odpoczywamy. przyjazd do Polski sprawia nam zawsze wiele bólu i nie chodzi tu o brak patriotyzmu. Pod pewnym względami mamy jeszcze wiele do nadrobienia w stosunku do naszych południowych sąsiadów. A co mam na myśli? To chyba Kasiu już sama wiesz. A jak nie to wykrzyczą Ci to wielkoformatowe reklamy, „upiększone” banerami budynki, hałas, tłok i wieczny pośpiech 🙂 Dzięki za kolejną listę miejsc do odwiedzenia. Tam nas jeszcze nie było 😛 Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    • Śledziłam Twój Fb i Instagram z wakacji, Artur i domyśliłam się, że kochacie Słowację. Myślę, że wiem, co masz na myśli, pisząc o Słowacji… Ja najbardziej tęsknię za górami, bo mam sporą przerwę w chodzeniu po górach i może to jest pomysł na następne wakacje? 😉 Nie wiem, gdzie przekraczacie granicę, jadąc na Słowację, ale jeśli w Barwinku, to zapraszam na kawę:-) Polecam Ci muzeum Warhola w Medzilaborcach, jeśli interesujecie się sztuką. Trudno uwierzyć, że w sennym, chyba raczej ubogim miasteczku, znajduje się muzeum z dziełami sztuki światowej klasy. Dla mnie było to niezłe doświadczenie. Wchodzisz do skromnego budynku, naprzeciw Tesco, najpierw podziwiasz wystawę artystów współczesnych, a potem wchodzisz do sal z dziełami Warhola. Naprawdę warto to zobaczyć;-)

      • Granicę przekraczamy w Łysej Polanie, ale nie wykluczone, że w Twojej okolicy w końcu wylądujemy. Trochę nam się znudziło w to samo miejsce jeździć. Byliśmy tam dwa razy w ciągu 3 lat 😀 Także będę pamiętał o zaproszeniu i z góry serdecznie dziękuję 🙂 Co do sztuki to jak najbardziej. Przesiadywałem kiedyś w galeriach i muzeach, a na wystawie Warhola byłem w MN w Krakowie ze dwie dekady temu 🙂 To co piszesz jest bardzo inspirujące. To doskonały plan na kolejny kierunek 😀 Pozdrawiam Cie Kasiu bardzo serdecznie!

        • Wzajemnie;-) A dziś właśnie odwiedziłam Twoją nową stronę, super:-)