„Zaistnienia”. Piotr Strzeżysz poetycko o podróży rowerem przez obie Ameryki

"Zaistnienia" Piotr Strzeżysz

„Zaistnienia” Piotr Strzeżysz

„Zaistnienia” tu subtelna poetycka opowieść Piotra Strzeżysza z jego trzeciej podróży po obu Amerykach. Zupełnie inna od wszelkiego rodzaju książek podróżniczych – autor kładzie w niej nacisk na słowo i emocje. „Zaistnienia” wydało Wydawnictwo Bezdroża, podobnie jak dwie poprzednie książki podróżnika rowerzysty. Publikacja ukazała się 11 marca i zyskuje bardzo pozytywne opinie. 

„Zaistnienia” są zbiorem refleksji autora z podróży rowerem przez teren obu Ameryk.

„Zaistnienia” – kim jest autor

Piotra Strzeżysza nie trzeba specjalnie przedstawiać, gdyż jest on postacią znaną nie tylko w środowisku podróżniczym. To podróżnik, który spory kawałek naszego globu przejechał na dwóch kółkach, dzierżąc na nim swój wyprawowy dobytek, czyli namiot i rzeczy niezbędne. Można go spotkać na różnego rodzaju imprezach podróżniczych – festiwalach czy przeglądach, gdzie dzieli się swoimi wrażeniami oraz zdjęciami z miejsc, które odwiedził.

Jest także autorem czterech książek. W 2014 roku został Laureatem Kolosa (prestiżowe, najstarsze wyróżnienie podróżnicze w Polsce) za „odwagę w przyjmowaniu tego, co przynosi droga”. W 2015 roku jego książka „Powidoki” zdobyła nagrodę „Bursztynowego Motyla” w Konkursie im. Arkadego Fiedlera oraz nagrodę Magellana w kategorii najlepsza książka podróżnicza. O Piotrze Strzeżyszu powstał także film „Nie dojechać nigdy” w reżyserii Bartosza Liska (http://niedojechacnigdy.pl/).  Wcześniej pracował jako nauczyciel.

Trasę, jaką relacjonuje w „Zaistnieniach” próbował pokonać trzy razy. Co za upór! W 2011 roku w zimowych warunkach pokonał ponad 6 tys. kilometrów, ale podróż przerwał w Las Vegas. Drugi raz wrócił tu w 2013 roku, niestety wyprawa zakończyła się wypadkiem – złamaniem kolana. Wkrótce ponownie wrócił do realizacji marzenia podróżniczego. Zaczął w lipcu 2016 roku, skończył po 16 miesiącach.

„Zaistnienia” – opis 

Z opisu wydawcy:

„Z materii przeżyć, nagromadzonych w trakcie trwającej wiele miesięcy i liczącej tysiące kilometrów rowerowej wyprawy z Patagonii na Alaskę, autor maluje słowem pojedyncze, pozornie banalne i niewiele znaczące obrazy – porysowany blat stołu, mężczyznę sprzedającego plecaki, porzuconą paczkę chipsów, odpoczynek pod sklepem, spotkanie z miejscowym wykidajłą, zalany aparat fotograficzny czy wizytę w domu zamieszkanym przez rudą kotkę.

Owe opisy stają się osnową fabularnej opowieści o wypełnionej zaistnieniami drodze, która – choć przebyta w realnie istniejącym świecie – prowadzi czytelnika poza empiryczną rzeczywistość, do krainy wewnętrznych przeżyć, gdzie czas i przestrzeń tracą na znaczeniu, wydarzenia niezauważalnie się zapętlają, fakty zlewają się z baśniami, a opisywana historia balansuje na krawędzi snu, stanowiącego w tej utkanej z marzeń opowieści niezwykle sugestywną metaforę każdego ludzkiego życia”.

„Zaistnienia” – kompozycja i język

„Zaistnienia” to opowieść to bardzo subtelna i nieoczywista opowieść. Nie przypomina typowej książki podróżniczej, choć bezsprzecznie jest relacją z podróży – tej rzeczywistej i tej, którą autor przeszedł wewnątrz siebie. Nie ma w niej zdjęć, choć autor dobrze dokumentuje swoje wyprawy; map, wskazówek czy porad. To raczej zbiór esejów. Ma prosty format i prostą czarno-białą kolorystykę okładki. Składa się z 14 rozdziałów o symbolicznych tytułach oraz wstępu i zakończenia. Na pewno zwrócicie uwagę na te tytuły.

Nacisk został położony gdzie indziej i mam nadzieję, że czytelnicy to docenią. „Zaistnienia” to opowieść, w której liczą się słowa i emocje. Warstwa leksykalna tej książki jest niezwykle cenna. Autor posługuje się językiem, o jaki coraz trudniej w literaturze zwłaszcza tej masowej. Trudniej, bo wymaga uważności, zarówno od autora, jak i czytelnika.

Rozległe, niekiedy bardzo rozbudowane zdania przepełnione są gęsto rozmaitymi środkami artystycznego wyrazu – metaforami, epitetami, przenośniami, ale nie przypominają podróżniczej gawędy. Innym razem zdania są proste i surowe, co z kolei potęguje dynamizm narracji. Autor nie idzie na skróty i raczy czytelnika świetnymi, niedosłownymi, za to bardzo sugestywnymi opisami miejsc i postaci. A że miejsca i postacie, jakie spotkał podczas swej podróży, są interesujące, opowieść jest barwna i wciągająca.  Czasem tracimy poczucie, czy jest to jawa czy sen. Autor skupia się na detalach – grymasie twarzy rozmówcy, rozbitym przedmiocie, latającym owadzie, krótkiej wymianie zdań, spojrzeniu przechodnia. Detale te tworzą całość niezwykłej podróży, trwającej 10 miesięcy, podczas której autor przeżył i próbę napadu, i zniszczenie sprzętu fotograficznego, ale spotkał też wiele życzliwych osób, które udzieliły mu bezinteresownej pomocy – dobrego posiłku, wanny z wodą i dachu nad głową.

Spoza snutej opowieści poznajemy jej autora: wrażliwego, ale zdeterminowanego podróżnika, otwartego na świat i ludzi człowieka oraz jego kodeks wartości.

Aby przeczytać „Zaistnienia” potrzeba uważności. Tutaj ważne jest każde słowo i każda ukryta pod nim emocja. Ale uwaga, lektura „Zaistnień” potęguje tęsknotę za wolnością. Za tym, żeby wyjść z domu, spotkać drugiego człowieka i cieszyć się światem, po prostu. 


Polecam!

Książkę znajdziesz tutaj.

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...