Jak zakochałam się w czytaniu, czyli Zalotny TAG Książkowy

Czy można zakochać się w czytaniu? Oczywiście, jestem tego chodzącym przykładem i to nie jedynym (kto jeszcze?). Z czytaniem książek jest jak z prawdziwą miłością: przechodzi różne fazy, ale jest wierna. Zarywamy przez nią noce, nie możemy przestać o niej myśleć, jesteśmy spragnieni bliskiego kontaktu, chcemy się pochwalić rodzinie i znajomym, chcemy, żeby towarzyszyła nam przez całe życie…


W sieci krąży ostatnio urocza zabawa pt. Zalotny TAG Książkowy, a że zostałam nominowana przez Gosię – Antyterrorystkę, tym bardziej nie mogę odmówić udziału.
Zobaczcie różne oblicza (okładki) mojej miłości do książek.
Faza pierwsza: zauważenie. Książka, którą kupiłam ze względu na okładkę.
Powierzchowność nie ma dla mnie większego znaczenia, więc rzadko okładka jakiejś książki potrafi mnie zachęcić do przeczytania. Jak coś, to zniechęcić;-) Ale w przeszłości zdarzało się, że zaczęłam czytać, sugerując się okładką. Taką książką była: „Mansfield Park” Jane Austen, którą kupiłam niedawno w Biedronce (i jeszcze nie przeczytałam)

a wcześniej „Trafny wybór” J.K. Rowling, którą wyprosiłam na prezent;-)

Faza druga- pierwsze wrażenie, czyli książka, którą kupiłam ze względu na opis.
O tym, czy przeczytam daną książkę decydują trzy rzeczy: moja kobieca intuicja; polecenie osoby, na zdaniu której polegam; oraz opis na okładce. Jeżeli wcześniej nic nie słyszałam, nie znam żadnej opinii, polegam na opisie. W ten sposób kupiłam sobie na promocji w Biedronce „Gdzie jesteś, Jimmy?”. Nie pisałam o niej jeszcze na blogu, bo nie jestem w stanie pisać osobnych postów o każdej książce, jaką czytam. Nie zawiodłam się ani trochę. Opis mnie zachęcił, a książka jest rewelacyjna!

Faza trzecia- słodkie rozmówki, czyli książka ze świetnym stylem pisania.
Tu mogę Was zaskoczyć;-) Spodobał mi się styl „A jak królem, a jak katem będziesz” Tadeusza Nowaka, który potrafił połączyć w tekście prozatorskim poetykę z ludowością. Coś wspaniałego, kiedy czytałam, nie wiedziałam, co jest jawą a co snem. Smakuje jak dojrzałe jabłka, których w tej książce jest pełno (nie mam zdjęcia;-( W tej kategorii mieści się jeszcze „Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding. Może nie wysokich lotów, a jednak rozrywkowy, inny; pamiętacie ten szał? Ale ten styl podobał mi się tylko w tym tytule. Potem odrzucałam wszystkie autorki, które naśladowały Fielding. Za dużo tego było, a w dużej ilości nie do przetrawienia. Brrr….

Faza czwarta- pierwsza randka, czyli pierwszy tom, który sprawił, że miałam ochotę od razu sięgnąć po kolejne części.
Chyba Was nie zaskoczę. „Władcę Pierścieni” zaczęłam czytać, zanim na ekrany weszła jego filmowa ekranizacja. Trzy grube tomy pochłaniałam jeden za drugim, odsuwając na bok studenckie lektury. I choć filmy były piękne, w niewielkim stopniu oddawały klimat książki. Nie lubię fantasy ani fantastyki, ale „Władca Pierścieni” to dzieło ponadczasowe! Kocham Pana, panie Tolkien!

Faza piąta- nocne rozmowy telefoniczne, czyli książka przy której przetrwałam noc
Raczej zarwałam, bo na bezsenność bynajmniej nie cierpię. Na studiach często czytałam nocami, więc w tym miejscu mogłabym rzucić co najmniej kilkadziesiąt tytułów. Przez pięć ostatnich lat rzadko zarywam noce, bo potrzebują mnie dzieci i praca;-) Ale zdarzyło się. Kiedy byłam w pierwszej ciąży, bardzo już zaawansowanej i z trudem mieściłam się z brzuchem na łóżku, do 1 w nocy czytałam „P.S. Kocham Cię” C. Ahern. Było mi ciężko, bo każda pozycja do czytania była niewygodna, ale tak się zawzięłam, że przeczytałam.

Na wakacjach zarwałam jedną sobotnią noc przy czytaniu „Wyboru Marty” Lidii Witek. Poryczałam się jak bóbr, na drugi dzień nawet mocny makijaż nie pomógł, o czym mogliście przeczytać tutaj

Faza szósta – zawsze w myślach, czyli książka, o której nie mogę przestać myśleć
Od wakacji moje myśli zajmuje książka „Dotknij Boga” napisana przez blogera – podróżnika Patryka Świątka (Patryk dostał tytuł Bloga Roku 2011!). Napiszę o niej na blogu w grudniu, bo to dobra pora na pewne refleksje… Miałam przyjemność robić w pracy wywiad z Patrykiem i powiem Wam tylko, że to co mówi, jest może niezbyt popularne w dzisiejszym świecie, który gardzi ubóstwem, ale mnie porwało. To książka, która może zamieszać i w Waszym życiu!

Myślami wracam też do „Potęgi podświadomości” J. Murphy’ego. To światowy bestseller. W chwilach, kiedy wydaje mi się, że jestem beznadziejna, przypominam sobie o „Potędze podświadomości” i robi mi się lepiej;-)

Natomiast jako matka ciągle wracam myślami do „W głębi kontinuum” J. Liedloff (nie mam zdjęcia). Otwiera oczy na macierzyństwo, wychowywanie, ale nie tylko. Można ją traktować jako poradnik dla rodziców, ale też jako poradnik motywacyjny. Jeśli nie czytaliście, gorąco polecam.

Faza siódma-kontakt fizyczny- książka, którą kocham za towarzyszące jej uczucia.
W tej kategorii podium zajmują: „Mały Książę” A. de Saint-Exupery’ego oraz „Kubuś Puchatek” i „Chatka Puchatka” A.A. Milne. Chyba nie muszę mówić Wam, dlaczego.

Faza ósma – spotkanie z rodzicami, czyli książka, którą mogę polecić rodzinie i znajomym
Książka, którą mogłabym polecić innym, musi być dość uniwersalna, aby sprostać różnym gustom i oczekiwaniom. A że tych jest wiele, zadanie jest bardzo trudne i nie wiem, co wybrać. A skoro nie wiem, co wybrać, to wybieram klasykę! Z klasyki literatury z czystym sumieniem polecę literaturę rosyjską „Mistrz i Małgorzata” oraz „Zbrodnię i karę” – moje ulubione, a także „Lot nad kukułczym gniazdem”. Ze współczesnej – „Polę” Magdaleny Zimny-Louis, „Pomruk” J. Fąfary i „Beksińscy. Portret Podwójny” M. Grzebałkowskiej – to książki, które w dużej mierze dotyczą moich rodzinnych stron, więc robi się nieco sentymentalnie, ale to szalenie wciągające lektury, które świetnie się czyta. I oczywiście poleciłabym Wam książki Kasi Targosz

Faza dziewiąta- myślenie o przyszłości – czyli książka, którą będę czytać wiele razy w przyszłości
Mam nadzieję, że ciągle będę sięgać do książki „Dotknij Boga”, o której już Wam pisałam; do „Śnieżnego dnia”, do poezji ks. Jana Twardowskiego. Chcę jeszcze raz przeczytać „Sekret” R. Byrne, ponieważ trochę rozmył się w mojej głowie.

Faza dziesiąta- dzielenie się miłością
Do zabawy nominuję: Niebieską Zakładkę, Justekmakemesmile oraz Ars poema

Ale wszyscy oczywiście możecie się wypowiedzieć w komentarzach:-)

You may also like...