„Sanatorium doktora Kramera”. Opowieść o wierze, z wątkiem detektywistycznym w tle

"Sanatorium doktora Kramera", Katarzyna Targosz

„Sanatorium doktora Kramera”, Katarzyna Targosz

W czerwcu trafiła do czytelników czwarta powieść Katarzyny Targosz pt. „Sanatorium doktora Kramera”.  Podobnie, jak poprzednia książka („Szlak Kingi”), „Sanatorium…” ukazało się w religijnej serii „Opowieści z wiary” Wydawnictwa eSPe. Cenną opowieść o najważniejszych wartościach w życiu autorka ubarwiła mocnym wątkiem detektywistycznym i dawką humoru.

Przy okazji recenzji „Szlaku Kingi” przyznałam się, że w ocenie książek Kasi Targosz jestem mało obiektywna, bo autorkę bardzo lubię i mimo że próbuję, jakoś nie potrafię doszukać się w jej twórczości mankamentów. Nawet, gdy kolejny rozdział nie bardzo mnie porywa, książki Kasi czytam od deski do deski i cieszę się, że autorka pisze kolejne powieści.

Jest w nich coś naturalnego, autentycznego, coś co powstaje z głębi serca. Nie są pisane ani „pod publiczkę” – nie powielają obyczajowych schematów; nie wieje też z nich moralizatorskim tonem, czego niektórzy czytelnicy pewnie się obawiają słysząc, że jest to „opowieść z wiary”. Czuję, że pisane są szczerze i w szlachetnym celu, a talent pisarki Kasi pozwala opakować te idee w ciekawą dla czytelnika formę.

„Sanatorium doktora Kramera” – główną bohaterką jest… siostra zakonna

„Sanatorium doktora Kramera” zaskakuje. Mnie zaskoczyła główną bohaterką, którą jest budząca sympatię młoda siostra zakonna o charakterystycznym imieniu Krescencja. To postać z krwi i kości, której bliżej do energicznej i pomysłowej zakonnicy Steve z pamiętnego serialu „Detektyw w sutannie” (w powieści jest odwołanie do tego serialu), niż do cichej siostry pogrążonej w modlitewnej zadumie w kaplicy.

Krescencja, podobnie jak zakonnica Steve, ma zamiłowanie do rozwiązywania skomplikowanych zagadek i chyba dlatego zostaje skierowana z misją specjalną do luksusowego ośrodka zaburzeń psychicznych – sanatorium doktora Kramera.

Misja ciekawa, bo pacjentów ośrodka dręczą nocne hałasy i wszyscy podejrzewają, że gmach jest nawiedzony. Pełna wiary i ufności siostra Krescencja z energią przystępuje do zadania, zdając sobie sprawę z tego, że sprawa jest poważna.

Szukając przyczyn nocnych hałasów i koszmarów pacjentów, Krescencja przy okazji (a może przede wszystkim) leczy dusze pensjonariuszy.

A kogóż my wśród nich nie mamy… Jest eteryczna Lilianna, która w skryciu pisze emocjonalny pamiętnik; sędziwy aktor wspominający lata świetności; jest zbuntowana nastolatka, wyobcowany informatyk, dwie „najlepsze przyjaciółki” i kilka innych oryginalnych postaci. Siostra Krescencja ma pełne ręce roboty, co nie podoba się dyrektorowi ośrodka – wytwornemu i eleganckiemu doktorowi Smargoszowi. Przystojny lekarz ma powody, by bać się dociekliwej zakonnicy…

„Sanatorium doktora Kramera” – opowieść o wierze+wątek sensacyjny

Opowieści o wierze często bazują na utartych schematach. Zwykle na pierwszy plan wysuwają się małżeńskie nieszczęścia, zdrada i zazdrość, a potem przebaczenie i happy end.  Częstym motywem jest też nawrócenie pod wpływem ważnego lub tragicznego wydarzenia. O ile w książkach będących świadectwami wiary, akceptuję powtarzalność schematów (takie jest życie:-), o tyle w beletrystyce czekam na element świeżości, zaskoczenia. 

Oczywiście, przesłanie jest ważne, to nie podlega dyskusji. Ale dobrze jest, gdy podane jest w takiej formie, która zaspokoi inne potrzeby czytelnicze – wciągnie, nie pozwoli zasnąć albo spowoduje, że będzie się tęsknić do następnego rozdziału. Myślę, że Kasi to się udało. Powieść jest mądra, ciekawa, a momentami nawet zabawna.

„Sanatorium doktora Kramera” to druga, po „Szlaku Kingi” powieść, w której autorka zastosowała narrację trzecioosobową. To była bardo dobra decyzja, a jeszcze lepszą – wprowadzenie we fragmentach pierwszoosobowej narracji, czyli pamiętnika Lilianny. Plusem na pewno jest wartka akcja i ciekawe wątki poboczne (sprawa Kramerów oraz Patrycji i pana Mariusza).

"Sanatorium doktora Kramera", Katarzyna Targosz

„Sanatorium doktora Kramera”, Katarzyna Targosz

Co było przyczyną nocnych koszmarów pacjentów sanatorium doktora Kramera? Czy hałasy przestały dręczyć pensjonariuszy? I jaki związek z całą historią ma tytułowy doktor Kramer? 

Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, zachęcam Was do lektury „Sanatorium doktora Kramera”.


Na stronie wydawcy trwa promocja – książkę możesz kupić za 25,80 zł.

P.S. Czy znasz twórczość Katarzyny Targosz, prowadzącej popularny blog Matkanaszczycie.pl? Która z jej książek jest twoją ulubioną?

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Kochana, dziękuję za piękną i wyczerpującą recenzję, do tego okraszoną ślicznymi zdjęciami :* Bardzo mi miło, że książka wzbudziła tak pozytywne emocje <3

    • Dziękuję Kasia, a ja jestem ciekawa, co tam szykujesz dla czytelników;-)

  • Nie znam twórczości Katarzyny Targosz, ale uwielbiam czytać różnych autorów zamiast ciągle maglować tych samych, dlatego chętnie przekonam się, co było przyczyną koszmarów pacjentów doktora Kramera 🙂

    • Ja też często sięgam po autorów, których twórczości nie znałam;-)

  • Agata Kortyka

    Choć sama jestem wierząca i osobiście sięgam po literaturę związaną z wiarą, jakoś nie mogę się przemóc do powieści gdzie występują księża lub zakonnice. Nie jestem fanką kleru pod taką postacią.

    • Czy zraziła Cię jakaś książka? A czytałaś „Imię róży” Umberto Eco? Tam mnisi na pierwszym planie, a powieść – niemal współczesne arcydzieło:-)

  • Może kiedyś skuszę się na tę lekturę, nie czytałam jeszcze nic tej autorki.

  • Wstyd się przyznać, ale nie znam żadnej pozycji autorki. Twoja recenzja Kasiu zatrzymała mnie na chwilę i przekonała, bym w końcu zaprzyjaźniła się z twórczością pani Katarzyny… A jeśli jeszcze w prezencie mam wątki detektywistyczne to już w ogóle czuję się kupiona 🙂