Kot, komiks i moje kokardy: Kotek Mamrotek – moim zdaniem

Cokolwiek nie napisałabym o „Kotku Mamrotku”, i tak będzie to niewiele znaczyło w momencie, kiedy weźmiecie tę zajmującą książeczkę do ręki. Wszelkie zdrobnienia są tu jak najbardziej na miejscu, bo „Kotek Mamrotek”, wydany w tym roku przez Wydawnictwo Nasza Księgarnia, choć o kicz w ogóle się nie ociera, to kojarzy mi się ze wszystkim, co słodkie, i przywołuje czas dzieciństwa.

Przez „Kotka Mamrotka”, który niedawno zagościł w naszej biblioteczce i od razu zaskarbił sympatię domowników, znów mam ochotę mieć kilka lat, dwie kokardy we włosach i w śnieżnobiałych podkolanówkach huśtać się się na prowizorycznie zrobionej huśtawce. Chcę lizać lizaka albo żuć gumę z bąbelkami (tak trudno dostępną w latach. 80) i z wypiekami na twarzy podróżować po świecie, jaki kryją za sobą kartki czytanej przeze mnie książki.

„Kotek Mamrotek” – okładka
 Takie właśnie wspomnienia wywołała we mnie ta piękna, niewielka książeczka w momencie, gdy po raz pierwszy wzięłam ją do ręki. Choć książki, które czytałam w dzieciństwie, wyglądały zupełnie inaczej, bo zwykle oprawione były w biblioteczną folię zabezpieczające je przed zniszczeniem, „Kotek Mamrotek” łączy w sobie cechy mojej idealnej książki z dzieciństwa – jest piękna i działa na wyobraźnię –  dlatego jej lektura była dla mnie czystą przyjemnością.


Kotek Mamrotek to bohater komiksu, jaki publikowany był w popularnym magazynie dla dzieci „Świerszczyk”. Kotka stworzyli ilustrator Kacper Dudek oraz autor bajek Piotr Olszówka, na co dzień współpracujący właśnie ze „Świerszczykiem”. Popularność komiksu i niezwykłego kota żyjące w pobliżu śmietników, którego świat jest trochę dziwny, trochę zwariowany i trochę śmieszny, zaowocowała wydaniem książkowym. Coś mi mówi, że to wydanie nie przejdzie bez echa i będzie jedną z najciekawszych propozycji dla dzieci w 2015 roku.


„Kotek Mamrotek” to książka z serii „Umiem opowiadać”. Tekstu jest tu niewiele, ale te kilka zdań w chmurkach wcale nie jest napisanych od niechcenia. Znajdują się w nich odwołania do literatury, filmu, związki frazeologiczne i nawiązania do nich. Czytanie „Kotka Mamrotka” polega na opowiadaniu historii na podstawie numerowanych ilustracji, które tworzą całość.


Głównego bohatera poznajemy w okolicznościach zmieniających się pór roku, począwszy od wiosny, oraz w podróży: kot jest podróżnikiem, a w podróż najchętniej udaje się w okolice wyobraźni i tam zabiera ze sobą czytelników. Nie opowiada im jednak o tym, co go spotyka. Głos oddaje czytelnikom, którzy opierając się na ilustracjach i zależnościach przyczynowo-skutkowych, tworzą swoją własną wersję przygód sympatycznego kota.


Lektura „Kotka Mamrotka” ćwiczy spostrzegawczość małych czytelników, uczy obserwowania i wyciągania wniosków; uczy rozpoznawać i nazywać emocje; proponuje zachowania proekologiczne i prospołeczne. To wszystko podane jest w zupełnie nowej formie. Bardzo cenię sobie, gdy autor i wydawca szanują czytelników i oferują im staranne, estetyczne wydanie w przystępnej cenie (w promocji ok. 16 zł w internetowym sklepie wydawnictwa). „Kotka Mamrotka” wyróżnia szata graficzna, która mnie zachwyciła. Ilustracje Kacpra Dudka są jedyne w swoim rodzaju, a czarno-biała kolorystyka podkreśla niepowtarzalny charakter książki, która zdecydowanie wyróżnia się z tłumu innych propozycji dla dzieci. Dzięki zgrabnemu małemu formatowi „Kotka Mamrotka” można zabrać ze sobą wszędzie. 
Nawet do damskiej torebki:-)

Kotek Mamrotek
ilustracje: Kacper Dudek, tekst: Piotr Olszówka
forma wydania: książka papierowa
oprawa: twarda
rok wydania: 2015
liczba stron: 48
format: 220 x 155 mm
przedział wiekowy: 0-6

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza do recenzji.

You may also like...

  • U nas na razie jedynie to co jest związane z samochodami, strażą pożarną i robotami interesuje Syna na Szczycie, ale książeczka faktycznie przyjemna, chyba sama będę czytać;)

  • Muszę dopisać do listy czytelniczej Młodej 😉 Na pewno Jej się spodoba;)

  • Ja jestem nią zachwycona. Poprzednio tak spodobało mi się wydanie "Zwierzaków Pocieszaków", bo również było bardzo ładne. A ta czarno-biała miniaturkowa książeczka naprawdę robi wrażenie!

  • I Tobie też się spodoba! Na pewno:-)

  • Moja mała na pewno bą ją pokolorowała:). Ciekawie się zapowiada.

  • U mnie też były takie pomysły;-) Ale uratowałam książkę!

  • Ojciec na Szczycie wczoraj kupił śliczną książeczkę w Biedronce – "Wierszyki trzylatka" czy jakoś tak. Pięknie wydana, naprawdę, śliczna graficznie, ale same wierszyki… No, cóż… Czasami zaskakuje mnie na jaki niskim poziomie można pisać i być wydawanym…

  • Też mnie to zadziwia. Też mamy w domu różne książeczki przypadkowo kupione. Zwykle strona graficzna jest bez zarzutu (albo z małymi zarzutami), ale teksty.. Chyba to ktoś za karę je pisze.