#przeczytane w styczniu 2017

Książki, które przeczytałam w styczniu 2017 r.

Książki, które przeczytałam w styczniu 2017 r.

Styczeń był miesiącem zmian na blogu. Mogliście przeczytać zaledwie dwie recenzje książek i to tych, które nie zdążyłam opisać w 2016 roku. Pozostałe wpisy były „okołoksiążkowe” i w takim właśnie stylu chcę utrzymać blog, uzupełniając go od czasu do czasu o posty, na które wcześniej po prostu nie miałam czasu. Przez cały styczeń przeczytałam dziewięć książek, w większości polskich autorów. Śmiałam się, ocierałam łzy, relaksowałam się, wreszcie – za sprawą jednej z lektur postanowiłam coś zmienić. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zapraszam na książkowe podsumowanie miesiąca.

Styczeń rozpoczęłam i kończę chorobą, przez co zarówno początek, jak i koniec miesiąca przeżywałam w dość wolnym tempie. Choć rzadko choruję, ewidentnie coś się na mnie uwzięło. W efekcie nie zrealizowałam kilku zadań, które zaplanowałam na styczeń. Mam nadzieję, że luty będzie w tym względzie łaskawszy. Nawet zimowe ferie przezimowaliśmy w domu,  a zimę mieliśmy wyjątkowo piękną…

Co się u mnie działo w tym czasie, poza obowiązkami w pracy i w domu?

Oglądnęłam trzy filmy: „Obławę” Marcina Kryształowicza z Marcinem Dorocińskim w roli głównej, „Złe mamuśki” z piękną Milą Kunis (to niesprawiedliwe, że niektóre kobiety są obdarzone tak cudną urodą:-( oraz „Skazanego na bluesa” Jana Kidawy Błońskiego z Tomaszem Kotem w roli nieodżałowanego Ryszarda Riedla. 

Napisałam kilka tekstów, w tym dwa literackie🙂

Zapisałam się na kurs u Marii Kuli i jestem z niego bardzo, bardzo zadowolona! 

Przeczytałam dziewięć książek! Zobaczcie jakie:

1.”Mądrzej, szybciej, lepiej”, Charles Duhhig, PWN 2016

"Mądrzej, szybciej, lepiej" Ch. Duhhig

„Mądrzej, szybciej, lepiej” Ch. Duhhig

Tej książce poświęciłam osobny wpis tuż na początku stycznia, więc jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to kliknijcie tutaj. Ten nie-poradnik bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, a moi czytelnicy pisali na fb, że koniecznie trzeba przeczytać poprzednią książkę autora, czyli „Siłę nawyku”. I mam zamiar to zrobić. Nawyk to nawyk. Kiedyś ustaliłam sobie, że będę codziennie pić na czczo szklankę ciepłej/zimnej wody z cytryną. Tak weszło mi to w nawyk, że piję tę wodę od wielu, wielu miesięcy. Czyli można;-)

Książkę jak najbardziej wam polecam.

2. „Zagubiony szlak”, Beata Zdziarska, Szara Godzina 2016

Zagubiony szlak, Beata Zdziarska

Zagubiony szlak, Beata Zdziarska

Gdybym miała oceniać gwiazdkami, na sześć gwiazdek przyznałabym tej książce trzy. Jej akcja rozgrywa się w Bieszczadach (to główny powód, dla którego przeczytałam książkę), a bohaterami są trzy obce osoby, które w wigilijny wieczór gubią się na górskim szlaku i trafiają do schroniska. Gospodarz częstuję ich kolacją, a oni opowiadają o tym, jak i dlaczego znaleźli się w Bieszczadach.Trzy skrajnie różne historie, trzy ludzkie nieszczęścia i trzy ucieczki w Bieszczady. Dość zaskakujące jest zakończenie książki i chyba ono podobało mi się najbardziej.

Książka jednak nie przypadła mi szczególnie do gustu. Ciężko mi konkretnie wskazać braki lub niedoskonałości. Nie odradzam, też szczególnie nie polecam.

3. „Moje córki krowy”, Kinga Dębska, Świat Książki 2015

Moje córki krowy, Kinga Dębska

Moje córki krowy, Kinga Dębska

Tyle o tej książce słyszałam dobrego, tyle wspaniałych recenzji filmu czytałam, że moje oczekiwania były chyba zbyt wysokie. Spodziewałam się czegoś, co mnie rozbije na kawałki. Nie rozbiło. Niemniej uważam, że to ciekawa książka, która wywołuje skrajne emocje. Wzruszałam się, ale też śmiałam w głos. Autorka pisze o sprawach intymnych, wstydliwych z jakąś rzadko spotykaną naturalnością, więc czytelnik czuje autentyczność opisywanych scen.

Jest tu siostrzana rywalizacja, samotność dojrzałej kobiety, nastolatek eksperymentujący z narkotykami, skomplikowane relacje rodzice-dzieci. Jest też wspaniała miłość dwojga starszych ludzi, której nie zniszczył przelotny romans z przeszłości. Jest i happy end (może nie do końca, bo przecież wcześniej umiera matka bohaterek książki), który zostawia czytelnika z przekonaniem, że nawet największe lody mogą stopnieć, a mury runąć. I że kiedyś wszystko się ułoży…

4. „5 lat młodsza w 5 tygodni”, Agnieszka Mielczarek, Edipresse Książki 2016

5 lat młodsza w pięć tygodni

5 lat młodsza w pięć tygodni

Nie wierzę takim książkom! Uważam, że tytuły brzmią zwodniczo i obiecują zbyt wiele. Jeśli jeszcze taką książkę napisała celebrytka, nie przeczytam wcale! Agnieszka Mielczarek celebrytką nie jest, to żona znanego kucharza Pascala Brodnickiego i coach żywienia. Jest chodzącą reklamą wyznawanej przez siebie teorii żywienia roślinnego. Zachęcona opinią o tej książce, przeczytałam ją i…

Wiele się zmieniło! Serio. Już po przeczytaniu kilkunastu stron wiedziałam, że w moim życiu pora na zmiany. Po lekturze całej książki, w połowie stycznia, zaczęłam te zmiany wprowadzać. Agnieszka Mielczarek próbuje przekonać czytelnika do kuchni roślinnej. Zachęca, byśmy odstawili na 5 tygodni mięso, gluten, nabiał i cukier, używki, przetworzoną żywność itp. Zostają więc owoce, rośliny, kasze i przyprawy… Mnie nie przekonała do tak radykalnej zmiany, ale dzięki tej książce zdecydowałam się na zmiany w żywieniu w ogóle.

Nie zostanę weganką. Kuchnia całkiem roślinna nie dla mnie, ale autorka zainspirowała mnie do zmian. Całkowicie wyeliminowałam pieczywo (staram się unikać też glutenu występującego poza pieczywem) i mięso i już widzę pierwsze efekty. Może jeszcze tego po mnie nie widać, ale ja te zmiany czuję. To jest najważniejsze.

Dlaczego nie zdecydowałam się na radykalne zmiany? Znam siebie i wiem, że to co zabronione kusi podwójnie, więc daję sobie przyzwolenie na jedzenie wszystkiego, nawet mięsa, słodyczy i pieczywa. I jednak tego nie jem. Może brzmi to zagmatwanie, ale ja widzę w tym sens i o to w mojej zmianie chodzi. W ciągu najbliższych 5 tygodni raczej nie odmłodnieję o 5 lat, ale prawdopodobnie będę czuć się dużo lepiej.

Książka jest bardzo motywująca, zawiera wiele ciekawych przepisów z kuchni roślinnej oraz listę produktów antyoksydantów. Autorka sporo miejsca poświęciła „filozofii jedzenia” i niektóre z jej rad z powodzeniem stosuję.

Polecam!

5. „Życie na pełnej petardzie”, Piotr Żyłka, ks. Jak Kaczkowski, WAM 2016

Książki o ks. Janie Kaczkowskim

Książki o ks. Janie Kaczkowskim

To książka znaleziona pod choinką. Wywiad-rzeka publicysty Piotra Żyłki z ks. Janem Kaczkowskim. Jeśli chcecie poznać postać zmarłego w ubiegłym roku księdza, zacznijcie od tej książki. Dowiecie się, dlaczego nie chciano go przyjąć do seminarium, dlaczego został księdzem a nie zakonnikiem, kto w strukturach Kościoła kładł mu kłody pod nogi, czy miał dziewczynę, jak zareagowali jego rodzice na decyzję o wstąpieniu do seminarium, dlaczego założył hospicjum w Pucku itp.

W tym wywiadzie niewiele jest o doktrynie Kościoła Katolickiego. To historia ks. Jana i jego życia na pełnej petardzie. Bardzo wzruszająca, ale też humorystyczna. Ksiądz Jan Kaczkowski znany był z ogromnego dystansu do siebie i rzeczywiście ten dystans widać w rozmowie z Piotrem Żyłką.

6. „Dasz radę”, Joanna Podsadecka, ks. Jan Kaczkowski, WAM 2016

Tę książkę Joanna Podsadecka tworzyła z ks. Janem w ostatnich miesiącach jego życia. Pytania zadaje tu księdzu autorka, ale sporą część stanowią pytania od internautów. Dotyczą one życia po śmierci, aborcji, antykoncepcji, homoseksualizmu, spowiedzi, sakramentów świętych, duchowieństwa, dogmatów, celibatu itp. Jeśli szukałeś odpowiedzi na takie pytania, lub do tej pory nie znalazłeś satysfakcjonującej, sięgnij po tę książkę i zobacz co na ten temat miał do powiedzenia ks. Jan Kaczkowski. Naprawdę warto.

Ks. Jan był człowiekiem głębokiej wiary, wielkiej skromności i wielkiej miłości bliźniego.

Obydwie książki, i „Życie na pełnej petardzie” i „Dasz radę” głęboko mnie poruszyły i zmotywowały do przemyślenia wielu codziennych spraw. Przeczytajcie koniecznie.

P.S. Książki czytają się same. Nie zdążysz się obejrzeć, a już koniec.

7. „Nie zostawiaj mnie”, Grażyna Jeromin-Gałuszka, Wydawnictwo Literackie 2012

nie zostawiaj mnie

Nie zostawiaj mnie, G. Jeromin-Gałuszka

– Czy ma pani jeszcze jakąś książkę Grażyny Jeromin-Gałuszki?- zapytałam panią Izę z biblioteki w mojej wiosce, gdy przyszłam z dziećmi wypożyczyć kolejne książki.

Na półce była tylko „Nie zostawiaj mnie”. – Są różne opinie o niej. Niektórym fanom pisarki średnio przypadła do gustu – uprzedziła pani Iza.

I tak wzięłam. Po lekturze czterech innych książek pisarki („Złoty sen”, „Kobiety z Czerwonych Bagien”, „Magnolia”, „Długie lato w Magnolii”) już zaufałam jej twórczości i nie obawiałam się rozczarowań. Rzeczywiście, „Nie zostawiaj mnie” jest inna, ale tak samo sentymentalna i klimatyczna jak pozostałe. Kilku narratorów, nieszczęśliwe miłości, silne, charyzmatyczne kobiety, zagmatwane ludzkie historie… Jakkolwiek banalnie brzmi tytuł i mój krótki opis, to książka nic z banału w sobie nie ma. Zauroczyła mnie twórczość Grażyny Jeromin-Gałuszki i jestem wdzięczna Ewie i Gosi, które na Festiwalu Pięknej Książki w Rzeszowie zgromiły mnie za to, że nie czytałam tych książek.

Choć nie zaczytuję się zbytnio współczesną obyczajówką, to po książki Grażyny Jeromin-Gałuszki sięgam wtedy, gdy potrzebuję zresetować się od pracy, domu i pisania. Na szczęście, styl pisarki jest charakterystyczny, a przedstawione historie głęboko zapadają w pamięć, więc czytanie jej książek nie jest tylko chwilowym relaksem.

8. „Ignaś Kitek Architekt”, Andrea Beaty, ilustracje David Roberts, Kinderkulka 2016

Ignas_Kitek_architekt_okladka_ksiazki

Tę mądrą i sympatyczną książkę dla dzieci poznacie na początku lutego na moim blogu, bo nie potrafię odmówić sobie pokazania Wam wartościowej książki dla dzieci. Przeczytałam ją, jeszcze zanim wyszła z drukarni i jestem nią zauroczona! Pokazuje sens i wartość dziecięcych marzeń, napawa optymizmem, dodaje skrzydeł. Zdecydowanie warto przeczytać dziecku!

Oprócz wymienionych wyżej książek, przeczytałam jeszcze ok. 10 książek dla dzieci swoim dzieciom, m.in. z serii o Franklinie itp. Nie ujęłam ich jednak w zestawieniu:-)

9. „Ciapek”, Wanda Szymanowska, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 2016

Ciapek, Wanda Szymanowska

Ciapek, Wanda Szymanowska

Tekst otrzymałam od autorki w ubiegłym roku. Zaginął w stosie innych i dopiero niedawno go odnalazłam. „Ciapek” to krótka opowieść o szarym kundelku, który szuka miłości i domowego ciepła. Autorka w prosty, ale bardzo sugestywny sposób pokazała zwierzęce emocje. Uważam, że jest to świetna książka dla tych dzieci, które chcą mieć zwierzątko lub już je mają, ale nie potrafią się nim należycie opiekować. Uczy odpowiedzialności oraz szacunku dla każdej żywej istoty. Wzbogacona jest obrazkami do pokolorowania oraz drobnymi zadaniami, które łączą się z treścią książki.

Bardzo spodobała mi się ta książka. Skromna treść, skromne ilustracje, ale jakże wymowne przesłanie. Wzruszyłam się. Polecam! I gratuluję autorce!


Oprócz wymienionych wyżej książek, przeczytałam jeszcze ok. 10 książek dla dzieci swoim dzieciom podczas naszych wieczornych czytelniczych rytuałów (m.in. z serii o Franklinie itp.) Nie ujęłam ich jednak w zestawieniu:-)

A teraz chciałabym, abyście opowiedzieli mi o książkach, z którymi rozpoczęliście rok 2017. Podajcie przeczytane tytuły…albo obejrzane filmy. 

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • „Ignasia” muszę kupić mojemu Ignasiowi 😀 No przecież nie może być inaczej 🙂

  • Ten „Zagubiony szlak” ma przepiękną okładkę!

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Czytałam tylko Moje córki krowy i mi się podobało- nie wywołuje fali emocji, ale jest ta książka taka życiowa.
    Ciekawią mnie książki księdza, co prawda średnio mi z kościołem po drodze i się zastanawiam czy znalazłabym w nich coś dla siebie.

    • Myślę, że spokojnie możesz przeczytać książki księdza. Mnie zostawiły z refleksją o tym, że w życiu trzeba być dobrym człowiekiem. Po prostu dobrym. To się liczy tu na Ziemi, i tam gdzieś;-) Ksiądz w nich nie nawraca, ale wiele rzeczy tłumaczy bardzo logicznie. I ma ogromny szacunek dla drugiego człowieka, bez względu na jego wiarę czy status społeczny.

  • Nie zostawiaj mnie… czeka na półce. W koncu muszę po nia sięgnąć… A ten poradnik: 5 lat młodsza w 5 tygodni… kusi… choc z drugiej strony – czasem mam wrażenie, ze w tego typu poradnikach jest mniej więcej to samo… Tyle, ze wszystko działa, jak zaczniemy to wprowadzać w życie…

    • Ja też nie wierzę takim poradnikom, ale dałam się przekonać do przeczytania i wcale nie żałuję;-) Choć zwykle uciekam od takich tytułów;-)

  • Czytałyśmy „Ciapka” – to opowieść, która i u nas wywołała wzruszenie (mój psiak trafił do nas w „podejrzanych” i nieprzyjemnych okolicznościach).

    Tyle już słyszałam o ks. Kaczkowskim, że w końcu wypadałoby przeczytać… Mam te wywiady na uwadze i podejrzewam, że w końcu się zabiorę za te książki.

    Wspaniały miesiąc za Tobą, cudownie!
    Życzę równie owocnego lutego!

    • Dzięki Marzena;-) „Ciapek” rzeczywiście bardzo wzruszający;-)

  • Oho, ale aktywny styczneń. A co to za kurs, na który się zapisałaś? Te teksty literackie to można gdzieś przeczytać może? 😀 Ja czytałam Oza, o którym też napisałam na Parapecie i właśnie kończę „Boginie z Zitkowej” 🙂

    • Kurs – uczę się w internetowym Klubie Pisarskim, wygoogluj sobie Marię Kulę i jej stronę Perypetie;-) Ktoś może pomyśleć, że piszę książkę, ale to nie to – p. Maria zadaje nam zadania pisarskie do wykonania i jest to bardzo rozwijające – po 12 latach pisania artykułów do gazet i portali łatwo popaść w rutynę, a tu uczę się patrzeć na pisanie z zupełnie innej perspektywy. Aktywny styczeń to prawda;-)

      • To bardzo ciekawe 🙂 Świetnie kiedy człowiek cały czas się rozwija i pomimo wieloletniego doświadczenia korzysta z okazji do poprawienia czegoś, czy też zmiany.

    • A teksty, kto wie, może będą i na blogu;-)

  • „Zagubiony szlak” na półce czeka, ciekawa też jestem Córek Krów 🙂

    • Pierwsza mnie nieco rozczarowała, ale ogólnie zła nie jest, mi w niej coś brakowało.

  • jestem całkiem ciekawa książki Pani Gałuszki 🙂

  • Żadnej książki nie czytałyśmy, a zaledwie jedną, czy dwie ledwo kojarzymy. W styczniu postawiłyśmy na Christie i sporą ilość fantastyki, pojawiła się też twórczość Colleen Hoover.

    • Agatę Christie i ja bardzo lubię – mam jedną jej książkę na półce, do przeczytania;-)

  • Bardzo lubię czytać takie podsumowania miesiąca, wiele lektur pokrywa się z moimi, ale i tak zawsze zainspiruję się jakimś nieznanym mi tytułem. U Ciebie wybrałam „Nie zostawiaj mnie”, przyda mi się spotkanie z takim typem książki. 🙂

    • Ja też bardzo lubię takie podsumowania, bo zawsze coś upatrzę sobie ciekawego u innych;-) Książki Grażyny Jeromin-Gałuszki polecam!

  • Kasia! Super podsumowanie! „Siłę nawyku” bardzo chciałabym przeczytać, szczególnie że aktualnie właśnie nad nawykami pracuję, solidnie i z zapałem 🙂 Ksiądz Kaczkowski po Twojej recenzji zamówiony w pakiecie i czeka na półce na właściwą chwilę. Zaintrygowałaś mnie pozycją Pani Jeromin – chyba powinnam po nią sięgnąć.
    No i najważniejsze – życzę Ci Kasiu dużo zdrówka, bo bez niego kiepsko, oj kiepsko. Mój Synuś też chory – ma zapalenie oskrzeli i niestety dostał zastrzyki, więc niestety różowo nie jest.
    Także – zdrowia i kolejnych dobrych, wartościowych lektur 🙂

    • Dziękuję Kasiu za ciepłe słowa, choróbsko nie odpuszcza:-( Książki Grażyny Jeromin-Gałuszki polecam, zwłaszcza „Kobiety z Czerwonych Bagien” i „Długie lato w Magnolii” i „Złoty sen” – to moje ulubione;-)

      • Zamówiłam sobie „Kobiety…” 🙂
        I obejrzałam „Złe Mamuśki” 🙂 To taki film, na którym się śmiejesz, ale jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że wiele w nim prawdy… A końcówka – te rozmowy i słowa aktorek i ich mam – wzruszyłam się. Bycie Mamą – najpiękniejsze co może Cię spotkać 😀

        • Mam nadzieję, że „Kobiety…” Ci się spodobają:-) film zabawny i choć trochę przerysowany, to jednak można się odnaleźć w nim. Niektóre sytuacje jakby wzięte z mojej codzienności;-) ten pośpiech itp.:-)

  • Moje córki krowy czekają na półce na swoją kolej. Zastanawiałam się właśnie, czego mogę się po tej pozycji spodziewać 🙂

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Świetny wynik, gratuluję 🙂 „Moje córki krowy” od dawna mi chodzą po głowie, ale jakoś nie miałam jeszcze okazji ich zakupić 🙂

    • Dzięki, „Moje córki krowy” mam z wymiany książkowej „Przeczytaj i podaj dalej”, może ją wystawię do wymiany w następnej edycji:-)

  • Sporo! Ja w tym miesiącu przeczytałam jedynie 4 książki. Kasia Bulicz-Kasprzak zachwyciła mnie swoją powieścią „Nie licząc kota czyli kolejna historia miłosna”. Wreszcie udało mi się dorwać „Piaskową Górę” Joanny Bator. I choć początkowo byłam przerażona, lektura niesamowicie mnie wciągnęła. Za sobą mam również „Sprawę Niny Frank” oraz ” Tylko umarli nie kłamią” Katarzyny Bondy. Oceniam je dosyć pozytywnie, chociaż muszę przyznać, że w przypadku pierwszej z nich byłam zaskoczona zakończeniem. Nie podobało mi się!

    • Widziałam Twój wpis o „PIaskowej Górze”, słyszałam, że te śląskie powieści pisarki są bardzo ciekawe, a najnowsza „Rok królika” to dla wielu rozczarowanie. Tych książek Bondy, o których piszesz, nie czytałam, choć coś tam mam z jej twórczości na półce;-)

      • Po tak znakomitej „Piaskowej Górze” z przyjemnością sięgnę po kontynuację. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona 🙂 Ja za to z Twojej listy chętnie bym przeczytała „Nie zostawiaj mnie”. Jeszcze nie miałam okazji czytając powieści tej autorki.

  • Piękny wynik! U mnie trochę tego mniej jest, bo ostatnio królują „Moje córki grypy” :). Nie mam niestety czasu na dłuższe czytanie, chyba że nocą, ale wtedy śpię ;). Mam nadzieję, że już będzie lepiej.

    • A w lutym na razie nie przeczytałam nic;-( Choroba mnie zniechęciła;-)

  • Pingback: Wymiana książek - którą chciałbyś mieć? - Katarzyna Grzebyk()