Mój styczeń 2018: książki, filmy i wydarzenia

Książki stycznia 2018

Książki stycznia 2018

Za sobą mamy już pierwszy miesiąc nowego roku. O dziwo, tegoroczny styczeń nie dłużył mi się tak jak to bywało w poprzednie lata. Ani się nie obejrzałam, a już mamy luty i piękne białe zimowe ferie. Dosypało nam mnóstwo śniegu, więc wykorzystujemy ten czas, ile się da. Takie przyszły czasy, że śnieg w zimie jest zaskoczeniem. Chcecie wiedzieć, jak minął mi styczeń? Zapraszam do lektury.

Zima w naszej miejscowości

Zima w naszej miejscowości

Zima - cieszymy się wszyscy jak dzieci

#wpisynablogu

W styczniu na blogu pojawiło się aż siedem wpisów.

#Blogostrefa

Pod koniec stycznia ukazał się trzeci numer „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Nie przypuszczałam, że współtworzenie „Blogostrefy” stanie się taką przygodą, a projekt tak się rozrośnie. Ba, że magazyn będzie drukowany!

Trzeci numer "Blogostrefy"

Trzeci numer „Blogostrefy”

Przyznaję, że jako dziennikarka, która rozpoczęła swoją przygodę z pisaniem do gazet i portali w 2004 roku, czyli prawie 14 lat temu, z zaciekawieniem obserwuję poczynania blogerów. Niektóre artykuły nadsyłane do „Blogostrefy” są świetne, dopracowane, spełniają wymagania redakcyjne (w wolnym tłumaczeniu: są napisane jak poprawny artykuł do czasopisma) i robią wrażenie, ale zdarzają się i takie, nad którymi trzeba ostro pracować.

Tym, co najbardziej podoba mi się w „Blogostrefie”, jest różnorodność. Różni autorzy, różne style pisania, różnorodna tematyka.

#przeczytaneksiążki

  • To, co możliwe, E. Strout, Wielka Litera 2017

Tą książką powitałam rok 2018 i był to bardzo dobry wybór. Po „Mam na imię Lucy” stałam się fanką twórczości Elizabeth Strout i w najbliższym czasie planuję przeczytać jeszcze „Olive Kitteridge” tej autorki. Specyficzny styl pisania Strout (oszczędność słów, zdyscyplinowanie językowe, maksimum emocji, brak scen i przedmiotów nijakich, niepotrzebnych – nie rozwijających akcji) przemawia do mnie. Szukałam porównania, które mogłoby wam obrazowo oddać styl Strout. Jej proza jest jak pulsująca żyła albo krwawiąca rana. Czytasz książkę, w której nie ma ani jednego zbędnego słowa, a te które są, potrafią przykuć uwagę.

Cieszę się, że w końcu upolowałam książki Strout – praktycznie wpadłam na nie podczas Świątecznych Targów Książki w Rzeszowie. I przy okazji dziękuję Marii Kuli, która polecała twórczość Strout na swoim kursie pisania.

  • Lady Susan, Watsonowie, Sandition, J. Austen, Prószyński i S-ka

Moja przygoda z Jane Austen zaczęła się od „Mansfield Park”. Potem sięgnęłam po „Opactwo Northanger”, a w styczniu po „Lady Susan. Watsonowie. Sandition”. Wiem, że wszystko, co najlepsze z twórczości Austen, dopiero przede mną. Jeśli wiecie, gdzie w przystępnej cenie kupię ładne, stylizowane wydanie „Emmy”, „Dumy i uprzedzenia” oraz „Perswazji”, koniecznie dajcie mi znać.

Tak, jeszcze nie czytałam tych książek. Nie wiem, jak do tego doszło, ale postanawiam się poprawić.

Książki Jane Austen

Książki Jane Austen

„Lady Susan. Watsonowie. Sandition” to zbiór trzech noweli Austen. Dwie ostatnie są niedokończone. Pisanie „Watsonów” przerwała śmierć ojca pisarki, zaś „Sandition” śmierć pisarki. Z kolei „Lady Susan” to wczesna nowela, która została wydana dopiero po śmierci Jane Austen. Z trzech zawartych w tomie, „Lady Susan” podobała mi się najbardziej. Złożoność kobiecej natury pisarka rozebrała na czynniki pierwsze.

  • Gwiaździsta noc Vincenta i inne opowiadania, M. Bird, Nasza Księgarnia 2017.

Wspaniała książka – jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, przeczytaj moją recenzję.

  • Zamień chemię na jedzenie, J. Bator, Wydawnictwo Znak, 2013

To bestseller, warto przeczytać i wcielić sugestie autorki – Julity Bator w życie. Oprócz wielu przydatnych informacji o żywności pełnej chemii, autorka podaje przepisy na zdrowe zamienniki. Ta książka zyskała wiele pozytywnych recenzji i opinii, że nie wiem sama, co mogłabym nowego o niej napisać. Musicie ją przeczytać.

  • Cisza, M. Wójcik, R. Żal, PWN 2017

Kolejna książka, którą mogę polecić z ręką na sercu. Pisałam o niej niedawno, pamiętasz?

Choć nie jest to poradnik, to pomaga wyciszyć się w pełnym zgiełku świecie.

  • Content marketing i social media, B. Stawarz-Garcia, PWN 2017

Ta recenzja przede mną, ale już teraz mogę powiedzieć ci, że jeśli robisz cokolwiek, co ma wspólnego z pisaniem tekstów i tworzeniem treści do Internetu, to po prostu musisz tę książkę przeczytać, a potem wcielić w pracę rady autorki.

 

#objerzanefilmy

“Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego

W maju 2015 roku miałam okazję gościć na planie „Wołynia”, ponieważ Wojciech Smarzowski część zdjęć realizował blisko Rzeszowa, w skansenie w Kolbuszowej. Z tej wizyty powstała relacja – polecam do przeczytania. Choć bardzo lubię filmy reżysera i oglądnęłam wszystkie, poza „Pod Mocnym Aniołem”, na „Wołyń” nie wybrałam się do kina.

Jeśli znacie choć jeden film Smarzowskiego, słusznie możecie przypuszczać, że i ten jest „.mocny”. W „Wołyniu” grają znani polscy aktorzy – ulubieńcy Smarzowskiego (Iza Kuna, Arkadiusz Jakubik) oraz aktorzy ukraińscy, ale moją uwagę przykuła zjawiskowa Michalina Łabacz, której delikatna uroda stanowi kojący kontrast dla wielu brutalnych scen obecnych w filmie.

#wydarzenia

W styczniu stowarzyszenie, w którym aktywnie działam na rzecz lokalnej społeczności – Towarzystwo Miłośników Ziemi Niebyleckiej – włączyło się w X Obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu na Podkarpaciu.

Zorganizowaliśmy wzruszające spotkanie w Konieczkowej w gminie Niebylec. Wzięła w nim udział pani Anna Rzeszowska, której rodzice – Żydzi uciekli z rzeszowskiego getta. Pani Anna przyjechała wraz z wnuczką Izabellą Rzeszowską, aktorką i wokalistą Teatru Żydowskiego w Warszawie. Był również pomysłodawca wydarzenia, jakie od 10 lat organizowane jest na Podkarpaciu historyk Uniwersytetu Rzeszowskiego, specjalizujący się w dziejach i kulturze Żydów na ziemiach polskich.


Chętnie poznam Wasze styczniowe historie.

Może przeczytaliście ciekawą książkę, obejrzeli godny polecenia film albo zwiedzili jakieś interesujące miejsce?

Katarzyna Grzebyk

Witaj! Mam na imię Katarzyna. Jestem mamą dwójki dzieci oraz żoną żołnierza. Od 12 lat zawodowo "bawię się" słowem - jestem dziennikarką, redaktorem i korektorem tekstów. Mieszkam w małej wsi na Podkarpaciu. Czasem piszę wiersze i opowiadania. Czytasz właśnie mój lifestylowy blog o literaturze, dziennikarstwie i rodzinie. Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na stronę "O mnie"

You may also like...

  • Paulina Kamińska

    W Świecie Książki są ładne wydania powieści Jane Austin, ale jak dla mnie ich tłumaczenie nie jest najlepsze. Nie byłam w stanie przeczytać więcej niż rozdział (mimo że czytałam te książki kilka razy), bardzo irytowało mnie tłumaczenie imion.

    • Hm, musiałabym porównać tłumaczenia, bo masz rację – od dobrego tłumaczenia dużo zależy. Właśnie wypożyczyłam sobie „Dumę i uprzedzenie” z innego niż Świat Książki wydawnictwa:-)

  • Oglądałam Wołyń, Smarzowski jak zwykle nie cacka się z widzem. Niektóre sceny były tak brutalne, że musiałam zamykać oczy, a nie jestem specjalnie delikatna w tych sprawach

    • To prawda, ja też zamykałam oczy i zatykałam uszy, bo jestem bardzo wrażliwa na dźwięki, zwłaszcza gdy nie widzę obrazu.

  • Gratuluję tak pracowitego i pełnego nowych wyzwań miesiąca. Obserwując swój miesiąc to nie był gorszy 😀

    • Dziękuję, oby następne miesiące również były owocne dla nas:-)

  • Ale piękna zima! Aż żałuję, że dzisiaj w Warszawie pachnie wiosną 🙂

  • I mi ten miesiąc zleciał bardzo szybko 🙂 Sama nie wiem kiedy – a tu już 6 lutego! 😉

  • Owocny miesiąc, oby kolejny był jeszcze lepszy nie tylko na blogu. 😉

  • Muszę koniecznie przeczytać „Ciszę”, bo najmocniej mnie zaciekawiła. Dziękuję też za polecenie E. Strout – z Twojego opisu wynika, że może mi się spodobać 🙂

    • Dla mnie Strout jest odkryciem czytelniczym. To popularna w USA pisarka.

  • Bajeczna zima! Uwielbiam zimowe zdjęcia! 🙂

    • Ja też, nigdy mi się nie nudzą. Choć jak się dobrze zastanowię, to zdjęcia z białych plaż i turkusowych wód też lubię;-)

  • A u mnie styczeń był zabiegany. Ostatnio ciągle biegam, a mało chudnę. Okropieństwo :).

  • Pingback: Mroźny i śnieżny luty, a w tle wyprawa do Krynicy-Zdroju i na K2 - Katarzyna Grzebyk()